Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Kino i TV > "Big love" = bad love, a film - średni

Pozycja materiału w rankingach:

345 miejsce

Dział: Kino i TV

Ocena: 33pkt

Oceń:

"Big love" = bad love, a film - średni


Okolice Dnia Zakochanych to wymarzony termin na premierę filmu z miłością w tytule, zwłaszcza jeśli z plakatu spoglądają na potencjalnych widzów obnażeni bohaterowie w wyuzdanej pozie. A tak jest w przypadku obrazu "Big Love" Barbary Białowąs, który wszedł na ekrany 10 lutego 2012 roku.

Plakat do filmu "Big Love" Barbary Białowąs. / Fot. materiały promocyjneBarbara Białowąs, która oprócz reżyserowania napisała również scenariusz do swojej debiutanckiej pełnometrażowej fabuły, opowiada historię Emilii, gimnazjalistki, córki wybitnej aktorki (gra ją Małgorzata Pieczyńska), którą jako 16 - letnią gimnazjalistkę wyrywa pewnego dnia kilka lat od niej starszy Maciej Dolny.

Dziewczyna w zasadzie od razu ulega fascynacji przystojnym, pewnym siebie mężczyzną, którego na dodatek pamięta z dyskoteki, gdzie bohatersko uratował życie dziewczynie, leżącej bez świadomości na parkiecie. Być może szuka w nim namiastki ojca, który "wziął i umarł" zanim go poznała. Maciek ma interesującą przeszłość: był perkusistą w punkowym zespole, ale, jak mówi "wojsko zabiło w nim artystę, a biochemia dobiła" (na co dzień główny bohater pracuje w laboratorium). A Emi bardzo marzy, by zostać piosenkarką, więc widzi w Maćku pokrewną duszę, która jest w stanie zrozumieć jej pragnienia.

Wbrew woli matki dziewczyna zamieszkuje ze swoim nowym partnerem. A on wprowadza ją w świat rozrywki, luzu i nade wszystko namiętności, gdzie wyuzdany, momentami wręcz dziki seks jest na porządku dziennym. Sielanka kończy się w momencie, gdy Emilia dostaje się na wydział wokalny szkoły muzycznej, a następnie zostaje wokalistką zespołu odnoszącego spore sukcesy, a ona sama z ufnego, zwariowanego i wrażliwego podlotka zmienia się w świadomą swoich możliwości i urody kobietę.

Maciek nie może znieść jej sukcesów, a przede wszystkim adorowania Emilii, którą traktuje jak swoją własność, przez innych mężczyzn. Ona natomiast nie potrafi uwolnić się z tego toksycznego, groźnego związku. Wielka, obsesyjna miłość nieuchronnie zmierza w stronę tragedii.

Pewnym błędem dramaturgicznym filmu Barbary Białowąs obranym przez reżyserkę jest prowadzenie narracji równolegle: retrospekcje i akcja bieżąca. To miedzy innymi sprawia, że widz już w drugiej scenie dowiaduje się, jaki będzie finał związku Emi i Maćka, a po następnych kilkunastu minutach orientuje się, co do tego końca doprowadzi. Pozostaje zatem oglądanie kolejnych scen zbliżeń erotycznych pomiędzy głównymi bohaterami.

A tu pomysłowość pani reżyser nie zna granic. Mamy więc seks w samochodzie, tradycyjny w łóżku (z przesuwającymi się w tle kiczowatymi chmurkami na tle różowego nieba) i na sedesie. Zaś pozycji seksualnych prezentowanych w "Big Love" nie powstydziłby się twórca "Kamasutry", o Michalinie Wisłockiej nie wspominając.
Aleksandra Hamkało i Antoni Pawlicki w scenie z filmu "Big Love". / Fot. materiały reklamowe
Krzysztof Krzak OFFline profil autora

Autor: Krzysztof Krzak

Napisz do autora

Artykuły (394) Galerie (126) Średnia ocen (3.97)

Wiek: 51 | Miejscowość: Ostrowiec Świętokrzyski | Kraj: Polska

O mnie: Jestem, więc piszę. Piszę, więc jestem.

Ostatnie artykuły autora:


Komentarze: 4

Sortuj komentarze:

forever_young

forever_young 13.02.2012 22:23

Ocena: Ocena pozytywna 3 Ocena negatywna 5

Tak jak brzmi tytuł pewnego filmu "To nie jest kraj dla starych ludzi", tak być może nie watro wchodzić w nurt rzeki, która i tak popłynie swoim korytem bez względu, czy ktoś w nią kij wsadzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Aleksander Mosingiewicz 11.02.2012 18:31

Ocena: Ocena pozytywna 7 Ocena negatywna 7

Nie chcę wyjść na erotomana, ale muszę przyznać, że pani Hamkało dobrze w tym filmie wygląda - zarówno w ubraniu, jak i bez. Jest to jedyna rzecz, która wychodzi młodej aktorce, ponieważ jej gra zostawia - moim zdaniem - sporo do życzenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Andrzej Szelbracikowski 11.02.2012 13:34

Ocena: Ocena pozytywna 11 Ocena negatywna 6

Daję 5' za ogólny wydźwięk artykułu. W końcu jednak - chociaż z wielkim brzemieniem- skłaniający się ku pozytywnej ocenie filmu.
Lubię Pana artykuły Panie Krzak, stąd dziwi mnie - skąd u Pana tyle negatywizmu w pierwszej części artykułu wobec młodzieżowej miłości? Ale, niech tam!... - W końcu na film - jako obraz rzeczywistej miłości, a nie romantycznej, nie wymyślonej ku nauce i przestrodze...i tak pójdę. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Łukasz Brzezicki 11.02.2012 12:26

Ocena: Ocena pozytywna 7 Ocena negatywna 7

Już po obejrzeniu trailera wiedziałem, że ten film nie będzie "filmem roku".

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.