Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

53927 miejsce

Bindi Irwin - córka Łowcy Krokodyli

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2006-09-22 00:21

Wczoraj miała miejsce uroczystość upamiętniająca Steva Irwina. Zmarł od ugryzienia przez płaszczkę. Prowadził szereg lat program "Łowca Krokodylii". Czy jego córka zdoła wznowić jego dzieło?

  Steve Irwin swoim entuzjastycznym podejściem do zwierząt uznanych powszechnie za niebezpieczne, zyskał miłość i uznanie fanów. Był chwalony za odwagę i niemal bezgraniczne zaufanie do dzikiej przyrody. Nagrywany przez niego program dokumentalny "Łowcy krokodyli" cieszył się olbrzymia popularnością.

Wraz z żoną przemierzał cały świat by zaprezentować kolejnego egzotycznego gada. Był to dla niego celem życia. Życia, które skończyło się szybciej niż ktokolwiek przypuszczał. Jego śmierć była dla wielu ludzi szokiem.

Nieszczęście wydarzyło się na Wielkiej Rafie Koralowej w okolicach Port Douglas w Australii. Brzydka pogoda nie pozwoliła na kręcenie filmu. Irwin postanowił nagrać kilka ujęć na potrzeby programu dla dzieci, który tworzył razem ze swoją ośmioletnią córką. Właśnie wtedy został zaatakowany przez płaszczkę. Swoim ogonem ugodziła go prosto w serce.

  Jego córka Bindi należy do załogi aus  tralijskiego og  rodu zoologicznego  . W kręgu pracowników zoo znana jest z pracowitości. Zaraz po śniadaniu ubiera się w strój roboczy i biegnie wykonywać przydzielone jej zadania. Pierwszy film przyrodniczy nagrała gdy miała zaledwie dwa tygodnie.

Swoje zainteresowania wyssała z mlekiem matki – także przyrodniczki. Irwingowie często występowali razem. Bindi od czterech lat prowadzi w Internecie swój dziennik (dostępny pod adresem http://www.crocodilehunter.com.au/crocodile_hunter/about_steve_terri/bindi_say.html ) Pisany dziecięcym językiem, opisuje jej niecodzienne życie. Niektóre fragmenty napisane są na zwykłych karteczkach. Widać w nich dziecięcą wrażliwość. Ostatnia notka pochodzi jednak z sierpnia tego roku. Żył wtedy jeszcze jej tata.

  Stephen Robert "Steve" Irwin zmarł czwartego września. Podczas uroczystości pożegnalnej „łowcy krokodyli”, kilkadziesiąt tysięcy osób odwiedziło zoo prowadzone przez Irvingów. Na scenę weszła malutka Bindi z kartką w ręku. Ubrana była w ubranie pracownika zoo. Słońce oświetlało jej niewinną twarzyczkę. W jej głosie nie było widać złych emocji. Starannie przeczytała wzruszające słowa:

- Mój tatuś jest moim bohaterem. Nauczył mnie wielu rzeczy. Zawsze miał czas, kiedy tego potrzebowałam. Chciał nauczyć ludzi jak kochać zwierzęta. Nie chcę by pasja taty kiedyś się skończyła. Zawsze będę za nim tęsknić - powiedziała Bindi.

Wiele stacji telewizyjnych na całym świcie powtarzało kilkakrotnie to ujęcie, a tygodnik „Time” uznał jej słowa za najważniejsze wydarzenie dnia.



red. sms
 



Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Być może masz rację - na swój sposób zinterpretowałaś zamieszczanie tragicznych zdjęć. Ale ja zapytałem - czy telestacje pytają nieznanych ludzi, czy mogą pokazać śmierć, zwłoki? Nie pytają, bo nie mają czasu, możliwości, a ludzie chcą oglądać. Ale to tylko oznacza, że znany prezenter jest lepszy od anonimowych biedaków i to mnie denerwuje. Lepsi i gorsi. Przecież kiedy nasz korespondent zginął i pewna gazeta zamieściła zdjęcie (nic w sumie szokującego) to była poodbna dyskusja. Wg Ciebie - ktoś oddał życie mediom, to ma fory?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli nie wyraziła - to nawet dobrze. Facet pół swojego (i nie tylko) życia oddał mediom, to śmierć niech chociaż zachowa dla siebie. A różnica między pokazaniem takiej śmierci, a zabitymi w Czeczenii jest prosta - pierwsza byłaby tanią sensacją, te drugie zaś mają pokazać dramat tamtych ludzi, są krzykiem o pomoc.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podobno sfilmowano ten wypadek, ale rodzina (telestacja) nie wyraziły zgody na emisję. Czy wszyscy ludzie mają do tego prawo? Bo niemal codziennie widzę czyjąś śmierć, bardziej lub mniej dokładnie (nie ma tygodnia, aby nie pokazywano walące się samoloty na WTC i same WTC na ziemię), pokazują zabitych w Czeczenii, archiwalne zdjęcia z II w.św. (trupy i iegzekucje). Równości nie ma nawet po smierci - sa równi irówniejsi. Kto się upomni o prawa anonimowych ofiar?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2014 Wiadomosci24.pl

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij