Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

22296 miejsce

Birma – perła Indochin

Birma zniewala baśniową architekturą, zapachem orientalnych kadzideł i feerią barw nieskażonej przyrody.

Bagan / Fot. Maciej Karasinski"Rewolucja nigdy nie niszczy do końca świata, w którym zaistnieje" – stwierdził niegdyś Kapuściński. Reporter swoją tezę opierał na przekonaniu, iż zwykle układ poprzedni pozostawia po sobie materialne oraz kulturowe zasoby tak olbrzymie, że nowy system nie może ich całkowicie unicestwić. Dokonany w 1962 r. przez generała Ne Wina zamach stanu wyznaczył nowy okres w historii Birmy. Był to początek krwawego reżimu, prześladowań i wynaturzonego nacjonalizmu. Junta nie zdołała jednak zakneblować ust ludowi, który, w zgliszczach demokracji, pozostał dumny ze swej kultury, po buddyjsku skromny i szlachetny.

Współczesny, rolniczy, monsunowo-wilgotny, Myanmar jest drugim co do wielkości państwem południowo-wschodniej Azji. Obmyty przez morze Andamańskie, styka się geograficznie i kulturowo z Tajlandią, Laosem, Chinami, Bangladeszem i Indiami. Birma rodziła się w zamierzchłych czasach pod wpływem hinduizmu oraz kultury państw ościennych. Najstarsze dzieje Birmy wiążą się też z powstaniem na jej terenach buddyjskiego królestwa Pagan. Kraj ten, naznaczony również piętnem mongolskich najazdów i brytyjskiej kolonizacji, przekształcił animistyczne ryty i hinduskie obyczaje tworząc nową, nietuzinkową kulturę.

Zapoczątkowany przez juntę wojskową plan tzw. birmańskiej drogi do socjalizmu, obejmował izolację polityczną i zahamowanie rozwoju turystyki. Choć Birmą nadal rządzi wojskowy reżim, niezwykłe zabytki i oryginalna kultura ludowa przyciągają coraz więcej przybyszów z Zachodu. Większość turystów po pobycie w sąsiedniej, tłumnie odwiedzanej od wieków Tajlandii, przylatuje do egzotycznej jeszcze Birmy wprost z Bangkoku.

Przelot z krzyczącego neonami i urzekającego architekturą Bangkoku do Yangoon to wyprawa do innej rzeczywistości. Yangoon to historyczna stolica Birmy, wrastająca w dzisiejszą rzeczywistość kolonialną zabudową. Zakurzone trotuary wypełnia tłum; szafranowi buddyjscy mnisi, subtelne, upiększone białym makijażem (tanaka) niewiasty i przepasani pstrokatą tkaniną (lungi) mężczyźni. Tłum przepycha się niespiesznie przez chińską dzielnicę, targi i skwery. Znacznie mniej osób spaceruje obok budynków rządowych, kolonialnego, ekstrawaganckiego hotelu i okadzonych wonnościami kapliczek.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

o przepraszam ... tylko dwie fotki ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Tyle atrakcji a tylko tylko jedno zdjęcie ? czekam teraz na Twoją galerię z Birmy :)
A mnie się podoba tam : "Z inicjatywy władz w Birmie nie działa sieć telefonii komórkowej a dostęp do internetu jest ograniczony."
To jest dopiero survival ... jadę tam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

No i co? I gdzie foty? Gdzie jakas relacja? Co to jest? Wypis z książki?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak wspomiałem w komentarzu tekst jest bardzo wyrazisty i uruchamiający wyobraźnię czytelnika. Poza tym informacyjnie wyczerpujący.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo wyrazisty, uruchamiający wyobraźnię czytelnika tekst. Oby takich więcej.Przeczytałem, że z budowli świątynnych można oglądać widoki na okolicę i zaraz poczułem żal do współrodaków. U nas występuje powszechny brak obiektów z których można by ogądać pobliski krajobraz. Pochodzę ze Szczecina gdzie rozlegają się tereny delty Odry. Ale gdy na jakimś publicznym zgromadzeniu głośno wspomiałem o budowie wieży widokowej zostałem skrytykowany. A co nawet niktórzy, mocno zgoszeni z odrazą pukali się w głowę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.