Facebook Google+ Twitter

Bitwa o Aleppo - decydujący moment wojny domowej w Syrii?

"Tu pogrzebiemy reżim" - podkreślają bojowo syryjscy rebelianci, każdego dnia ścierający się z wojskami Baszara Al-Assada na ulicach miasta Aleppo. W bratobójczych walkach giną nie tylko żołnierze, ale i bezbronni cywile.

Jeden z posterunków w Damaszku w styczniu br. (http://commons.wikimedia.org/wiki/File:VOA_Arrott_-_A_View_of_Syria,_Under_Government_Crackdown_08.jpg) / Fot. Elizabeth ArrottRebelianci woleli pozostać tam, gdzie nie byli spodziewani, ale wkrótce wszystkie bloki w tej okolicy zostały bezlitośnie zniszczone przez ciężką artylerię reżimu - relacjonował kilka dni temu Abu Leila, dziennikarz żyjący na co dzień w Aleppo, najliczniej zamieszkanym miastem w Syrii, a jednocześnie bardzo istotnym punktem życia gospodarczego. Właśnie tutaj od dwóch tygodni trwa ofensywa wojsk dyktatora Baszara Al Assada przeciwko powstańcom, którym udało się przedostać do kilku dzielnic miasta. Sytuację żołnierze z Armii Wolnej Syrii kontrolowali zaledwie kilka dni, bezwzględnie zabijając zwolenników reżimu z Damaszku. Natomiast w drodze do centrum Aleppo natrafili na silny opór z ich strony - wojska Baszara Al Assada bombardują rebeliantów z powietrza i ciężką artylerią. Każdego dnia obie strony konfliktu podają sprzeczne informacje na temat sytuacji w oblężonym mieście - w ciągu prawie trzech tygodni walk życie straciło ponad 350 osób, a prawie połowa z nich to cywile.

Obecna ofensywa na miasto Aleppo - stawia cywilów w jeszcze bardziej niebezpiecznym położeniu, przewidujemy dalszą eskalację nadużyć ze strony sił państwowych w całym kraju - alarmowała we środę Donatella Rovera, doradca ds. sytuacji kryzysowych Amnesty International. Te słowa zbiegły się z publikacją przez tą organizację pozarządową raportu na temat pogarszającej się sytuacji humanitarnej w Aleppo, a dokładnie dokumentuje represje wobec zwolenników opozycji od momentu rozpoczęcia powstania antyrządowego do ostatnich miesięcy (dokument wydany w języku angielskim). Podnieśli mi duże paznokcie, co samo w sobie już było bardzo bolesne, ale potem podpięli pod nimi przewody elektryczne i wtedy porazili mnie prądem. Wtedy chciałem tylko umrzeć. Spędziłem w tajnych więzieniach 68 dni i przez ten cały czas byłem torturowany (...) powstrzymywano mnie od pójścia do toalety przez cztery dni (...) Bicie grubym przewodem elektrycznym było częścią codziennej rutyny - tak swoje wstrząsające przeżycia opisał student, który został aresztowany przez siły bezpieczeństwa reżimu podczas jednego z protestów. Autorzy raportu zwracają uwagę na brak odpowiedniej opieki medycznej w całym Aleppo, która zapewne uległa pogorszeniu przez ostatnie ciężkie walki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.