Facebook Google+ Twitter

Bitwa o domeny - wszystkie chwyty dozwolone?

Walka o miejsce w internecie, czyli o dobrą domenę jest walką zaciętą. Choć nie ma krwi i ran, są ofiary i oprawcy, jest też łatwa w obsłudze broń – myszka komputerowa, której jedno kliknięcie zmienia układ sił na zawsze….

Walka o domeny trwa. / Fot. screenCybersquatting to, najprościej mówiąc, praktyka rejestrowania lub wykupywania domen internetowych znanych marek, uprzedzając osoby najbardziej zainteresowane, a następnie odsprzedawania ich tymże osobom. Jest to sposób na zarobienie całkiem niezłych pieniędzy, gdyż cena udostępnienia domeny jest często nie kilka, ale kilkadziesiąt razy wyższa od pierwotnej. Zaawansowani „zawodnicy” wykupują nie tylko jedną, ale cały szereg domen typu: com, pl, net, eu wszystko po to, by zmaksymalizować swoje szanse na skuteczny - nazwijmy rzecz po imieniu - wyzysk. Odsprzedawanie domen żądając za nie horrendalnych sum nie jest żadną negocjacją, ale zwykłym szantażem nie mającym nic wspólnego z jakąkolwiek przedsiębiorczością.

Utrata dostępu do domeny z firmowym znakiem handlowym to dla przedsiębiorcy cios poniżej pasa, tym bardziej, jeśli wykupione zostały również domeny pokrewne. W takiej sytuacji potencjalna ofiara staje w obliczy trzech możliwości. Najczęściej sytuacja kończy się zapłaceniem okupu i przejściem na tym do porządku dziennego. Skoro jednak firma dysponuje określoną kwota, którą jest w stanie przeznaczyć na odzyskanie domeny, może wybrać wyjście bardziej radykalne i wytoczyć proces oprawcy. W przypadku braku funduszy, pozostaje tylko wykupienie innego adresu, często nie kojarzonego z firmą i wymagającego ponownej promocji.

Piractwo domenowe nie doczekało się niestety jeszcze żadnych konkretnych regulacji prawnych. W Polsce spory tego typu mogą być rozstrzygane w oparciu o prawo do znaku handlowego lub ustawę dotycząca nieuczciwej konkurencji. Niestety niewiele (do 2005 roku żadna) z polskich firm, które padły ofiarą cybersquattingu skorzystało z możliwości wkroczenia na drogę sądową i ubiegania się o oddanie adresu domeny prawowitemu właścicielowi. Wszystkie te czynniki wpływają na wzrost bezkarności domenowych oszustów, którzy coraz bardziej otwarcie prowadzą swoje akcje. Wystarczy wpisać w wyszukiwarce „cybersquatting”, „spór o domenę” lub „piractwo domenowe” by zobaczyć jak wielu firm dotyczy lub dotyczyła ta kwestia.

Przechwytywanie domen i wtórny rynek sprzedaży rozwija się w Polsce niestety dość prężnie, choć na całe szczęście, nie można porównać go z tym, co działo się na początku istnienia internetu. Brak reakcji ze strony poszkodowanych, wynikający z braku zasobów finansowych, jak również niejednolite prawo, często orzekające na korzyść oprawcy sprawia, że problem cybersquattingu, ku uciesze piratów domenowych, pozostaje dalej nierozwiązany.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 08.10.2008 19:10

Co do powyższej wypowiedzi, link to www . sylyx . com / 1 , 41 , 86 , pl . html

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 08.10.2008 19:05

Wybitnym przykładem pirata domenowego jest www.sylyx.com. A oto dowód:

http://www.sylyx.com/1,41,86,pl.html

Piraci nie boją się procesów sądowych, bo w najgorszym przypadku zmuszeni są pokryć niewielkie dla nich koszta sprawy, porównywalne z wartością jednej sprzedanej domeny. Co więcej, są wspierani przez polskie firmy zajmujące się obsługą domen, takie jak NASK (ciekawostka, regulamin przydzielania domen .eu jest dla nich wybitnie niejasny). Firmy te nie mają najmniejszej ochoty sprawdzać czy rejestrowana domena ma jakikolwiek związek z nazwą zleceniodawcy czy choćby z profilem jego działalności. Dobrym sposobem byłaby prawna regulacja zakazująca sprzedaży domen piratom przez określony czas (np. 10 lat) po prawomocnym wyroku oraz wysokie grzywny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ależ Sylwia w swoim artykule powiedziała prawie to samo co Pan Andrzej. Zakładam oczywiście, że mogę się mylić, jednak Sylwia umieściła informację o wykupywaniu domen oraz możliwości jej odzyskania. Możliwości tożsame z tymi, które przedstawił mój przedmówca. Nie zamieściła jedynie zalecenia zachowania tajemnicy nazwy biznesu przed wykupieniem domeny :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szanowna Pani Autorko!

Jeśli się Pani nie zna na tematyce domen i ogólnie czegokolwiek, to naprawdę, proszę sobie darować pisanie o tym. Uniknie Pani w ten sposób ośmieszenia siebie, a jednocześnie dania czytelnikom poczucia, że wszystko sie im należy i że wszystko leży za darmo.

Przede wszystkim chciałbym podac parę faktów, żeby czytelnicy nie myśleli właśnie, jakie to wielkie świństwo się stało itd. Jak mówi przysłowie: "Głupich nie sieją, sam się rodzą" Przypadek Ludziarnia.pl to nie pierwszy znany mi przypadek, gdy ktoś najpierw ogłasza wszem i wobec całemu światu swój pomysł na biznes (włącznie z nazwą) , a potem płacze nad rozlanym mlekiem, gdy ktoś taką wiadomość przeczytał i zarejestrował mu domenę. Znam wiele podobnych przypadków. MOzna tylko rozłozyć ręce i powiedzieć "Głupota autora pomysłu".

Żeby było jasno, cybersquatting w głównej mierze dotyczy rejestracji nazw, które są zastrzeżonymi znakami towarowymi lub takowe zawierają w celu odsprzedaży domen z wielokrotnym przebiciem. Takie rzeczy należy tępić, gdyż właściciel nazwy zastrzeżonej powinien mieć prawo do posiadania domeny z taką nazwą (oczywiście jedynie w uzasadnionych przypadkach). Tzn. musimy rozróżniać nazwy pospolite i własne. Te pierwsze, takie jak np. dziennik, masło, zeszyt, suszarka, to nie są i nie będą zastrzeżone nazwy.

Ludziarnia, owszem, jest nazwą własną, nie występującą pospolicie, stworzoną w procesie kreatywnego myślenia. Tylko że nazwa ta nei jest zastrzeżona, a więc nie jest niczym chroniona. Jeśli autorki pomysłu mają ok. 4 tys. zł, to domenę łatwo odzyskają. Wystarczy, ze najpierw zarejestrują znak towarowy za 500-800 PLN, a następnie właścicielowi domeny przyślą zaproszenie na Sąd Polubowny, co kosztuje 3-3,5 tys. PLN, ale koszty w razie zwycięstwa są zwracane). Sprawę wygrają jak w banku, podkreślamn, nazwa niepospolita, wymyślona, bedzie znak towarowy, własna firma, oraz zapisy biznesplanu udziału w konkursie itp. POza tym właściciel działał w złej wierze (zapis e-maili) i obecny właściciel nie ma szans, co więcej, bedzie musiał pkryć koszty rozprawy , czyli ok 5 tys. PLN (swoje koszta plus koszta Powoda). Naturlanie, zawsze mozna odkupić za kilkaset złotych i nie zawracac sobie nazw domenami, potem nazwę umieścić w ramce z podpisem "Zapłaciłam frycowe na dzień dobry w e-biznesie".

Pani jednak woli robić sensację beznadziejnym artykułem, zamiast napisać garść porad, co zrobić, aby takich sytuacji uniknąć. Podpowiem zatem: Jeśli masz pomysł na biznes lub projekt lub cokolwiek, nigdy nie dziel się nawet z najbliższymi nazwą dopóki nie zarejestrujesz domeny lub domen. To jest pierwsza i najważniejsza rzecz w biznesie i dziś od tej jednej małej czynności kosztującej niekiedy zaledwie 90 groszy netto należy zaczynać swój biznes. Należy pamiętać, że codziennie wiele osób skanuje internet w poszukiwania nowych nazw, czyta wiadomości i sprawdza dostępność tych nazw w różnych rozszerzeniach (np. .pl, .eu, ..com, .net itd). Zatem, jesli masz nazwę w głowie, nie pokazuj jej publicznie, ba, nawet uważaj z przechowywaniem nazwy w komputerze. Są specjalne wirusy-trojany, których zadaniem jest wyłącznie skanowanie zasobów komputerów pod kątyem nowych ciekawych nazw (oczywiście, taki wirus trzeba najpierw nieumyślnie sobie zainstalować i na szczęście nie ejst to aż tak powszechne zjawisko u nas, ale w USA zdarza się często).

Jeszcze raz apeluję, nie róbmy taniej sensacji. A co do regulacji prawnych..Mamy takie regulacje. To regulamin NASK rejestracji i utrzymywania domen internetowych (niedoskonały), to prawo własności przemysłowej oraz przpeisy mówiące o nieuczciwej konkurencji. To regulamin sporów przed Sądem Polubownym przy Polskiej Izbie Informatyki i Telekomunikacji (Piit.org.pl). Proszę się również zapoznać z orzecznictwem Sądu Polubownego. Poza tym są przepisy WIPO, światowej organizacji własności intelektualnej, również rozstrzygającej spory o domeny. Proszę więc zejść na ziemie i nie fantazjować pisząć artykuły, tylko zrobić najpierw dobre rozeznanie w temacie i głęboki research.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pierwej wymyśla się nazwę, opracowuje się całą machinę funkcjonowania, podwaliny biznesu i całej działalności, rejestruje domenę pod wybraną i wymyśloną nazwą... A dopiero potem ogłasza się światu co i jak.

A nazwy domen znanych firm rejestrowane przez "piratów domenowych" - cóż, lajf is brutal, trzeba walczyć o swoje. Nikt nie powiedział, że domena się komuś należy. Kazdy ma prawo zarejestrować sobie dowolną nazwę, kiedy chce i jak chce, pod warunkiem, że dana domena jest wolna. A jeżeli ktoś się spóźnia z rejestracją to ma pecha i tyle.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chodzi o domenę Ludziarnia.pl. to tak jak ja napisałem w komentarzach do wątku podanym przez Pana Fotografa, skłonny byłem oddać ją Paniom za darmo. Wystarczyło e-mail z prośbą.
Nie można winą za swoją niewiedzę obarczać innych. Ja domenami zajmuję się hobbystycznie od trzech miesięcy. Przeczytałem artykuł o Ludziarnia.pl i z ciekawości wszedłem sprawdzić które domeny były zarezerwowane. Zdziwiło mnie ogromnie, że wszystkie, a przede wszystkim .pl były wolne.
Chyba najpierw wynajmuje się biuro a potem zaprasza się do niego klientów, prawda ? Nie moja wina, że w przypadku Ludziarnai.pl było odwrotnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

gratuluje spostrzegawczości :) ten artykuł nie powstał bez powodu...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przykład z życia wzięty: link i pierwszy komentarz pod artykułem...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.