Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12104 miejsce

"Bitwy polskiego września" Apoloniusza Zawilskiego [RECENZJA]

To książka pułkownika Wojska Polskiego, który brał udział w wojnie obronnej w szeregach 15. Pułku Artylerii Lekkiej z Bydgoszczy. Oficera Armii Krajowej i Ludowego Wojska Polskiego, w latach 1951 - 56 więzionego i skazanego na karę śmierci.

Projekt okładki i opracowanie typograficzne Witold Siemaszkiewicz / Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe W siedemdziesiątą piątą rocznicę wybuchu drugiej wojny światowej zachęcam do zapoznania się z książką "Bitwy polskiego września", która tak naprawdę jest pracą doktorską Apoloniusza Zawilskiego, obronioną na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1989 roku.

Książka nie powstałaby, gdyby nie bardzo szeroka rzesza kompetentnych osób, zarówno wojskowych, jak i cywilnych służących swą wiedzą autorowi. Jednak, jak sam podkreśla: Opublikowanie "Bitew polskiego września" w 1972 roku wywołało wśród kombatantów falę uwag i sprostowań, a w dalszej kolejności nowych, z reguły ciekawych i cennych relacji. W kolejnych kilku latach otrzymałem około 40 wartościowych prac, które naświetliły ten, czy inny fragment walki, uzupełniały go lub korygowały.

Żołnierzom września dedukuje Apoloniusz Zawilski swoją dziewięćset stronicową publikację na którą składa się siedem rozdziałów wraz z posłowiem i uzupełnieniami, a także szerokim indeksem nazwisk i nazw geograficznych. Słowem wstępnym książkę opatrzył gen. dyw. w stanie spoczynku Józef Kuropieska.
"Bitwy polskiego września" należy uznać za jedną z najwartościowszych publikacji, jakie zaistniały na naszym rynku księgarskim, a przedstawiające wojnę obronną września 1939 roku. Zadziwia czytelnika fachowe podejście do tematu przez autora, chociaż należy pamiętać, iż sam był uczestnikiem kampanii wrześniowej w stopniu porucznika 15. Wielkopolskiego Pułku Artylerii Lekkiej z Bydgoszczy. W opisach potyczek, walk i bitew, których ze względu na rozmiar w tak krótkim czasie oraz ilości wojska i sprzętu historycy doliczają się ponad tysiąca, Zawilski nie pozostawia nic przypadkowi. Bardzo realnie przedstawia reakcje zarówno agresorów, jak i obrońców, co uwidacznia przykład obrońców Westerplatte:
Chorąży Jan Gryczman z napięciem oczekiwał podejścia Niemców do placówki "Prom" na najbliższą odległość. Gdy można już było rozróżnić ich twarze, lunął deszcz pocisków z karabinów maszynowych, a grenadierzy wyrzucili granaty. Cel był tak dobrze widoczny, że załoga placówki mogła strzelać bez celowania. Niemcy osłupieli: nie spodziewali
się takiego przyjęcia. Zaczęli bezładnie tłoczyć się dookoła i strzelać na wszystkie strony z pistoletów maszynowych. Wreszcie nie wytrzymali ognia obrony.
— Mein Gott! Wasser! Hilfe! — rozległy się naraz wołania.
Po tym nieudanym ataku Niemcy musieli się wycofać, pozostawiając na przedpolu wielu zabitych.

Innym świetnym opisem klasycznego boju jest całodzienna bitwa pod Mokrą, Wołyńskiej Brygady Kawalerii płk. Juliana Filipowicza z niemiecką 4. Dywizją Pancerną gen. por. Hansa Reinhardta. Jak zauważa autor, batalię tę "powinno podawać się w podręcznikach z taktyki drugiej wojny światowej, jako przykład równorzędnego boju niewielkiej liczebnie i słabej pod względem ogniowym jednostki kawaleryjskiej (...) z jednostką pancerną agresora." Wola walki połączona z kunsztem dowodzenia okazała się skutecznym orężem w konfrontacji z teutońską strategią miażdżenia przeciwnika.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Polecam, historia godna odświeżenia. Zwłaszcza, jak niektórzy z komentujących w Wiadomościach, wyśpiewują hymny pochwalne pod adresem gospodarzy Kremla zapominając o naszym Wrześniu 39.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Będę musiał poszukać i przeczytać :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Maksior!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.