Szef Związku Zawodowego Górników w Polsce, Andrzej Chwiluk opowiada na związkowych spotkaniach z górnikami, jaki to on biedny. On i jego rodzina. Wielka szkoda, że nie mówi o źródłach swoich ogromnych dochodów, a jest ich wiele.
Niedobrze, że milczy też na temat swojej żony, która poprzez Górnicze Przedsiębiorstwo Wielobranżowe robiła interesy z najbliższymi współpracownikami Andrzeja Chwiluka w kopalniach, na których działa ZZG.
Biedny jak mysz kościelna – to popularne powiedzenie zupełnie nie pasuje do przewodniczącego Rady Krajowej Związku Zawodowego Górników w Polsce, Andrzeja Chwiluka. Związkowiec ten może wkrótce przyczynić się do powstania innego nowego porzekadła: "Być bogatym jak Chwiluk". W szerszym znaczeniu oznaczać będzie także czerpanie pieniędzy z różnych źródeł. Zewsząd, gdzie się tylko da.
Przypomnijmy, o czym pisał w ubiegłotygodniowym wydaniu "Kurier Związkowy" i co zostało zamieszczone w serwisie Wiadomosci24.pl: Chwiluk dostaje miesięcznie ok. 5500 zł z tytułu wynagrodzenia z pracę w Kopalni Węgla Kamiennego "Sośnica-Makoszowy". Choć nazwanie tego pracą to pomyłka. Pana przewodniczącego widziano na tej kopalni po raz ostatni na Barbórce. Szlag trafia górników z "Makoszów", że muszą płacić na Chwiluka, który tylko fikcyjnie jest prowadzony na kopalni, a pensję powinien dostawać wyłącznie ze związku. Co by nie było - stamtąd też kasę dostaje i jest to zapewne kilka tysięcy złotych. Kolejne źródła dochodów to pensje z tytułu zasiadania w zarządach i radach nadzorczych różnego rodzaju spółek, firm i fundacji. Mowa tu o działającym przy nieistniejącej już kopalni KWK "Powstańców Śląskich" Zakładzie Działalności Gospodarczej należącej do ZZG oraz o Fundacji na Rzecz Integracji Środowisk Pracowniczych i Tworzenia Miejsc Pracy. Nazwisko Chwiluka i innych czołowych działaczy ZZG łączą się także z firmą OPA Carbo Sp. z o.o. z Bytomia. Zakład, Fundacja i OPA zatrudniają do pracy pod ziemią ludzi płacąc im minimalne wynagrodzenie, z którego ściągają na dodatek 5-złotową składkę członkowską na Związek Zawodowy Górników. Każdy pracownik tych biznesów musi z chwilą podjęcia pracy zapisać się do tego właśnie związku.
Andrzej Chwiluk ma też swoje własne interesy. Prowadzi biznes pod nazwą "Gwarek", a także jest dzierżawcą Ośrodka Wypoczynkowego "Zdrowie" w nadmorskim Pobierowie. Tak przynajmniej wynika z informacji, które zostały nam przekazane przez dobrze poinformowane osoby. Chcieliśmy je zweryfikować u samego Chwiluka. Pytania w sprawie zostały mu wysłane 23 grudnia ub.r. i do dnia dzisiejszego pozostały bez echa. Szkoda. Poszukaliśmy więc nowych tropów jego pieniędzy.
Biznes ważniejszy od związku
Związek Zawodowy Górników w Polsce pogrąża się w coraz większym kryzysie. Wszystko za sprawą jego lidera, który organizację tę traktuje jako fundament i przykrywkę do robienia zyskownych interesów. ZZG w Polsce pod szefostwem Chwiluka i spółki nie zajmuje się już reprezentowaniem interesów swoich członków i działaniem na rzecz branży wydobywczej. Za sprawą Chwiluka ZZG działa w branży jako swego rodzaju firma, uczestnik węglowego biznesu.