Facebook Google+ Twitter

BlackSunTour w Lublinie

W środę do lubelskiego Graffiti zawitała BlackSunTour. Poza zespołem Votum, muzycy tworzący Unsun i Black River to światowa czołówka mocnego grania. Takie połączenia mogą wróżyć jedno- totalny muzyczny odlot.

Maciej Taff, Black River / Fot. Mateusz Kolczyk
Punktualnie o godz. 19 na scenę wszedł najmniej znany zespół, czyli Votum. Muzyka reklamowana jako progresywna, inspirowana Pink Floyd czy Riverside, troszkę zawiodła. Spodziewałem się rzeczywiście takiej progresji, jaką funduje nam Riverside, a dostałem kombinatorski heavy metal, zmierzający bardziej w stronę Iron Maiden niż Pink Floyd. Instrumentalnie było bez zarzutów. Minusy są dwa. Nie mam pojęcia, co się stało z nagłośnieniem, ale zespół brzmiał okropnie. Przez bas przedzierał się czasem wokal, który… No właśnie. Pan Kosiński nie miał chyba dobrego dnia. Jeżeli niższe partie wychodziły mu gładko i poprawnie, to już „górki” były tragedią. Brzmiały jak głos Roba Halforda po całonocnej, ostro zakrapianej alkoholem, imprezie. Czasem oszczędność w wokalach naprawdę popłaca.

Black River to tzw. supergrupa stworzona przez muzyków Behemoth, Vader, Dimmu Borgir. Zespół prowadzony przez Maćka Taffa, wokalistę Rootwater, zmiażdżył klub Graffiti. Zmiażdżył, podpalił i jeszcze raz rozjechał. Energię, która promieniowała ze sceny była niebywała. Kawał ciężkiego grania z genialnymi riffami i niezawodnym, jak zwykle, Taffem, który skakał po całej scenie, a w przerwach cały czas rozmawiał z publicznością. Oprócz jednego, spokojnego „Silence”- jazda bez trzymanki od początku do końca, którym był „Freeman”, prawdziwy koncertowy wymiatacz. Zmiażdżony oczekiwałem na kolejną gwiazdę…

Unsun. Skład może nie aż tak światowy, ale jedno nazwisko było magnesem, który przyciągnął mnie pod scenę. Maurycy Stefanowicz „Mauser”. Były gitarzysta grupy Vader postanowił zatrudnić żonę i zacząć robić muzykę lżejszą i bardziej melodyjną. Wyszło tak sobie. Źle się stało, że Unsun wystąpili jako ostatni. Można powiedzieć, że zgasili ogień, który podpalił Taff i koledzy. Oczywiście Mauser jak zwykle w świetnej formie. Tylko muzyka troszkę nie porywała. Wszystko poprawnie, klimatycznie, ale zabrakło tego powera. Widziałem parę „klimatycznych” kapel, ze śpiewającą damą i na ich tle Unsun wypadli blado niczym Fin, spod koła biegunowego. Jedyny pożytek mieli fotografowie, albowiem nie od dziś wiadomo, że Mauser obiektem do fotografowania jest znakomitym.

Mimo pewnych niedociągnięć to był dobry koncert. Zróżnicowany, a to wielki plus. Ja odkryłem najlepszy koncertowy skład w Polsce. Miejmy nadzieję, że Black River jeszcze kiedyś przetoczy się po Lublinie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Dlaczego tylko jedno zdjęcie? :(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.