Facebook Google+ Twitter

Blady strach, czyli wizyta windykatora

Wizyta pracownika działu windykacji nie musi być koszmarem. Okazuje się, że nawet w tej profesji zdarzają się ludzie o ludzkich odruchach...

Punktualnie w południe, do moich drzwi zapukał niespodziewany gość. Był nim windykator z PZU. Już na początku uderzyła mnie jego grzeczność i wysoka kultura osobista. W krótkiej rozmowie wyjawił mi powód swojej wizyty. Zaprosiłem go do środka, proponując miejsce przy stole. Grzecznie podziękował, po czym jął rozkładać stosowne dokumenty. Sprawnie i rzeczowo wyjaśnił mi o co chodzi, a mianowicie o nieuregulowane składki z tytułu ubezpieczenia samochodu.

Zrobiłem wielkie oczy, ale po chwili dotarło do mnie, że popełniłem grzech niedopatrzenia. Pojazd o którym mowa, został już dawno sprzedany, a ja w natłoku spraw zwyczajnie zapomniałem zgłosić ten fakt w stosownym inspektoracie PZU. Tymczasem zaległości narosły i stąd wizyta pracownika windykacji. Jak już wspomniałem, windykatora cechowała wysoka kultura i niespodziewana uprzejmość. W jego zachowaniu trudno było dostrzec postawę roszczeniową, natomiast okazało się, że chętnie udzieli mi pomocy w wybrnięciu z tej niemiłej dla mnie sytuacji. Obiecałem, że natychmiast poszukam stosownej umowy dotyczącej sprzedaży auta i sprawa zostanie załatwiona.

Udałem się do pomieszczenia w którym przechowuję różnego rodzaju dokumenty i ...nie znalazłem rzeczonej umowy! Na nic zdało się wertowanie stosu dokumentów, na nic zdały się zaklęcia. Umowy jak nie było, tak nie ma. Dało się zauważyć zniecierpliwienie windykatora i nie malało ono wraz z moimi kolejnymi zapewnieniami, że zaraz oto umowa ta się znajdzie. Zdenerwowanie, które towarzyszyło mi podczas szukania dokumentu, zaczęło udzielać się reszcie domowników. Pracownik windykacji dalej zachowywał spokój, ale sugerował brak czasu, gdyż w planie miał jeszcze inne zadania. Koniec końców dałem mu uroczyste słowo honoru, że pojazd został na pewno sprzedany i ta nieszczęsna umowa musi gdzieś być. Windykator i tu mile mnie zaskoczył, obiecując, że wstrzyma egzekucję komorniczą, pod warunkiem, że dostarczę sporną umowę do inspektoratu. Tak więc okazało się, przynajmniej w tym przypadku, że windykator to ludzki człowiek. Ja natomiast w dalszym ciągu szukam umowy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 12.08.2008 15:36

+ prawdziwe DO

Komentarz został ukrytyrozwiń

:))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Stefanio, w tym momencie jestem na etapie zrywania podłogi, ale szans na znalezienie umowy żadnych.
Na bank, będę pieczołowicie przechowywał, wszystkie bumagi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No tak, ale jak nie ma umowy to i nie ma danych nabywcy.
Pewno teraz, dokumenty finansowe będziesz pieczołowicie przechowywał.
Nauczona doświadczeniem, /własnym/ już tak robię. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Najzabawniejsze, że wcale NIE MASZ obowiązku dostarczania im umowy.
Ale PZU bezprawnie wymusza dostarczanie im przynajmniej kopii umów.

Co naprawdę należy przekazać zakładowi ubezpieczeń, czyli np. PZU?
Informację o zbyciu pojazdu i dane osobowe nabywcy. To wszystko.

Wcale nie masz obowiązku dostarczać im umowy.
I nie wygłup się zostawiając im oryginał.

Jedyny problem w Twojej sytuacji, to że do przekazania PZU informacji, odpowiadasz za składki solidarnie z nabywcą. Dlatego pierwsze, co należało zrobić, to uzyskać od windykatora potwierdzenie, że właśnie go już poinformowałeś o zbyciu pojazdu.

Oczywiście ponieważ zawaliłeś sprawę i nie przekazałeś im żadnych informacji w wymaganym czasie, to nie ma co z nimi teraz dyskutować, zrób kopię umowy, pokaż im oryginał i zostaw im tę kopię, ale prawda jest taka, że pracownik PZU powinien był wziąć od Ciebie oficjalne stwierdzenie, że samochód sprzedałeś i dane nabywcy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zauważył pozytywne cechy u kogoś, kto prezentuje tak "naganny" zawód. To się ceni!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.