Pozycja materiału w rankingach:
Wizyta pracownika działu windykacji nie musi być koszmarem. Okazuje się, że nawet w tej profesji zdarzają się ludzie o ludzkich odruchach...
Zobacz także:
Artykuły
(103)
Galerie
(31)
Średnia ocen
(2.45)
Miejscowość: Wrocław | Kraj: Polska
O mnie: http://stronasztuki.pl/ksiazka/mariusz-wojcik/felietony-katofoba/342.html
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Mariusz Wójcik 11.08.2008 19:41
Stefanio, w tym momencie jestem na etapie zrywania podłogi, ale szans na znalezienie umowy żadnych.
Na bank, będę pieczołowicie przechowywał, wszystkie bumagi.
Stefania Najsarek 11.08.2008 19:18
No tak, ale jak nie ma umowy to i nie ma danych nabywcy.
Pewno teraz, dokumenty finansowe będziesz pieczołowicie przechowywał.
Nauczona doświadczeniem, /własnym/ już tak robię. :)
Marta Wieszczycka 10.08.2008 01:18
Najzabawniejsze, że wcale NIE MASZ obowiązku dostarczania im umowy.
Ale PZU bezprawnie wymusza dostarczanie im przynajmniej kopii umów.
Co naprawdę należy przekazać zakładowi ubezpieczeń, czyli np. PZU?
Informację o zbyciu pojazdu i dane osobowe nabywcy. To wszystko.
Wcale nie masz obowiązku dostarczać im umowy.
I nie wygłup się zostawiając im oryginał.
Jedyny problem w Twojej sytuacji, to że do przekazania PZU informacji, odpowiadasz za składki solidarnie z nabywcą. Dlatego pierwsze, co należało zrobić, to uzyskać od windykatora potwierdzenie, że właśnie go już poinformowałeś o zbyciu pojazdu.
Oczywiście ponieważ zawaliłeś sprawę i nie przekazałeś im żadnych informacji w wymaganym czasie, to nie ma co z nimi teraz dyskutować, zrób kopię umowy, pokaż im oryginał i zostaw im tę kopię, ale prawda jest taka, że pracownik PZU powinien był wziąć od Ciebie oficjalne stwierdzenie, że samochód sprzedałeś i dane nabywcy.
Bogusław Sielecki 10.08.2008 00:57
Zauważył pozytywne cechy u kogoś, kto prezentuje tak "naganny" zawód. To się ceni!
Na cętce źrenicy i w obiektywie: owady i bezkręgowce (2)
(odsłon: +110)