Facebook Google+ Twitter

"Błądzenie pielgrzyma" C.S. Lewisa, czyli twórca Narnii się nawraca

Alegoryczna opowieść o wierze? To chyba już było. Ale opowieść o obronie chrześcijaństwa, rozumu i romantyzmu, w dodatku spod pióra C.S. Lewisa nie zdarza się często. Wydawnictwo Logos właśnie wznowiło niedostępne "Błądzenie pielgrzyma".

 / Fot. Wydawnictwo LogosC.S. Lewisa kochamy, lubimy i szanujemy. Dla jednych wielkim pisarzem był, innym pomógł powrócić do Kościoła, ale i tak większość kojarzy go z baśniową Narnią. Wspomniany autor całkiem niedawno zaczął w Polsce przeżywać swój drugi renesans. Różne wydawnictwa wznawiają niedostępne od kilkunastu lat na naszym rynku książki, a rok 2012 kończy się "Błądzeniem pielgrzyma" - powieścią, którą Lewis stworzył po swym nawróceniu na chrześcijaństwo.

Tytuł znaczący, bardzo wiele mówiący komuś, kto nie zdąży jeszcze otworzyć książki, poczuć zapachu zadrukowanego papieru. Błądzić to nie znać drogi, często krążyć w kółko, podążać w niewiadomym kierunku, iść przed siebie, w nieznane. A pielgrzym to ktoś, kto ma obraną drogę i kieruje się do celu. Jeśli niewystarczająco zapozna się z zaplanowaną trasą, może się zagubić. Czy zatem Lewis celowo prowokuje, czy też wprowadza czytelnika w pewną grę? Nie jest łatwo na to pytanie odpowiedzieć, bowiem odbiorca sam musi zdecydować, czy dał się porwać w tę wędrówkę. Zapewne uczyni to dopiero po skończeniu powieści, ale fakt, że książka jest alegorią, wcale nie ułatwi mu odpowiedzi.

Jana poznajemy w momencie, gdy zaczyna sobie stawiać pytania o świat, o rządzące nim prawa, o Władcę krainy, w której żyje. W umyśle chłopca pojawia się chęć poznania otaczającej rzeczywistości, dążenie do zgłębienia zasad rządzących krainą, kwestii dobra i zła. Jan wyrusza w podróż, w podróż przed siebie, ale nie idzie sam. Towarzyszą mu przeróżne istoty, a na drodze spotyka między innymi Historię, Matkę Kościół, Cnotliwego, a także przedstawicieli nauk takich jak odwieczna filozofia, czy jej siostra teologia. Nie to jest jednak najważniejsze, a cała istota podróży tkwi w tym, co zmienia się we wnętrzu Jana, a także czytelnika, bowiem Lewis nie odmówił sobie, jak na alegorię przystało, zaangażowania w dzieje wykreowanego bohatera odbiorców książki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Recenzja bardzo dobra. Ale autora (książki nie recenzji) mi szkoda...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dariusz, świetna recenzja! Zawsze z przyjemnością czytam Twoje artykuły :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję za recenzję. Pierwszą książką Lewisa, z jaką się zetknęłam, były "Listy starego diabła do młodego", później "Listy do nieznajomej" i "Cztery miłości". Trochę zapomniałam, że lubiłam go czytać;) Sięgnę chętnie.
5.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.