Facebook Google+ Twitter

Blaski i cienie Ekstraklasy

Kto może czuć się spełniony, kto nie zawiódł, a kto rozczarował. Niewielkie różnice punktowe między drużynami to wynik słabości czy siły naszej ligi? Podsumowanie sezonu 2010/2011.

Mistrz Polski potrzebował zaledwie 56 punktów, król strzelców 14 bramek, a w zajęciu miejsca na podium nie zaszkodziło 11 porażek. Jeszcze trzy kolejki przed końcem na miejsce premiujące do gry w europejskich pucharów miało szansę aż siedem drużyn, nie licząc pewnych już startu Legii i Wisły.

Oto obraz naszej Ekstraklasy. Ekstraklasy, w której przewidywalność była zjawiskiem równie rzadko spotykanym co atrakcyjność, która nie wykreowała nowych gwiazd chociażby na skalę naszego futbolu, ale nie pozwalała popaść w monotonię i uraczyła swoich obserwatorów licznymi zwrotami wydarzeń.

- Nie widziałem żadnych bohaterów. Byli tylko średniacy - powiedział dla portalu gazeta.pl selekcjoner Franciszek Smuda zapytany o wyróżniających się polskich zawodników. Najlepszym ligowcem wybrano Adriana Mierzejewskiego, zawodnika dopiero siódmej w tabeli Polonii. W kategorii „Odkrycie Ekstraklasy” (jej laureatami zwykle zostają młodzi, perspektywiczni piłkarze) zwyciężył 27-letni Maor Melikson.

Wisła, Lech i Legia, których poziom sportowy i organizacyjny był punktem odniesienia dla całej ligi, popadli w przeciętność. Patrząc wstecz trudno przypomnieć sobie sezon, w którym faworyci tracili tyle punktów ze słabeuszami i zrażali swoich sympatyków całkowitą bezradnością ma boisku (przykłady: Wisła z Górnikiem, Lech z Cracovią, Legia z Bełchatowem). Żaden z ligowych klasyków nie zapisał się w pamięci jako spotkanie zwiastujące nową piłkarską jakość.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.