Facebook Google+ Twitter

Błędne koło polityki

Każdy z nas z niecierpliwością czeka na osiągnięcie pełnoletności - to daje wiele korzyści - uprawomocnia nas. Daje możliwość kierowania własnym losem i całego kraju, pozwala wpływać na coś. Czy rzeczywiście?

Często zastanawiamy się czy dokonaliśmy słusznych wyborów, czy rzeczy z którymi obcujemy wyglądałyby inaczej, gdyby w jakiś niezrozumiały sposób móc cofnąć się w czasie i przemyśleć wszystko jeszcze raz, dokonać innych wyborów. Każdy z nas bombardowany jest (lub był) taką myślą niezliczone ilości razy. Odnosi się to do wielu spraw związanych z codziennością – wybór szkoły, partnera, nieprzemyślany do końca kredyt… Co dziwne, problem taki nie powraca, gdy chodzi o wybory polityków, jakoś nie zaprzątamy sobie tym głowy, odbębnione i starczy na dziś – to jedyne co przychodzi do głowy po odejściu od wyborczej urny. Żadnych nadziei, obaw – dzień jak co dzień – wybrałem władzę.

Wybór taki jest jak zrzucenie głazu z wysokiej góry. Nie wiadomo jak zakończy się jego podróż w dół (bo niewątpliwie jest to kierunek wszystkich polityków w tym państwie). Może pociągnąć za sobą inne większe głazy tworząc wielką nieobliczalną w skutkach lawinę. W innym przypadku przejdzie bez echa, spadając niezauważony. W każdym razie nie będziemy już mieli wpływu na rozwój wydarzeń – pozostanie nam bierne przyglądanie się wypadkom. Możemy oczywiście próbować coś zdziałać poprzez różnego rodzaju blokady, podkopy, ewakuacje lub w ostateczności uciec się do zamachu stanu.

Najwytrwalsi zwolennicy swoich „głazów” wszelkie niepowodzenia, porażki będą tłumaczyć winą opozycji, która na złość polityce ich zwolenników stara się zniszczyć plany poprawy tego świata! W żadnym wypadku nie żałujemy swoich wyborów, każda kolejna ich wpadka jest czymś wytłumaczona, lub szybko zatuszowana przez wyciągnięcie brudów z przeciwnego obozu. Jedną z
rzeczy, która bezustannie mnie irytuje, są niezliczone ilości programów, w których prowadzone są debaty najczęściej prowadzące do kłótni i przekrzykiwania się (co niewątpliwie stanowi gwóźdź programu). Czasem wydaje mi się , że występowanie w telewizji jest głównym motorem w staraniu się o poselski stołek (oczywiście oprócz pensji – której niejeden z nas im pozazdrości). Pojawianie się na okładkach magazynów, pierwszych stronach gazet, wywiady w radiu, telewizji – kolorowe życie (choć, przyznaję, na pewno niejeden z nich spędza pracując wiele godzin – nie chodzi mi tu o spanie na posiedzeniach czy o służbowe wyjazdy)!

Jestem młody i pewnie jeszcze nie rozumiem wielu rzeczy, nie znam specyfiki tej pracy i nie potrafię sobie wyobrazić jaka odpowiedzialność na nich ciąży, ale tak to postrzegam – taki obraz sami wypracowują, jesteśmy nim bombardowani z każdej strony. Nie sposób spokojnie rozpocząć poranka bez żadnej wiadomości o kolejnej aferze, spisku czy kompromitacji naszego rządu na arenie międzynarodowej. Nie wiadomo kto jest w tej sytuacji winny – ciągle głodni sensacji dziennikarze, próbujący zwęszyć jakąś aferę w nadziei podniesienia oglądalności, poczytności (nieraz sami prowokują jakieś dwuznaczne sytuacje prowadzące do konfliktu), czy politycy – prowokujący, nieobliczalni showmani. Aż głowa pęka od natłoku tego wszystkiego.

Do największej szopki dochodzi podczas wyborów, w trakcie których dostajemy tyle obietnic, że gdybym dostał złotówkę od każdej mi złożonej, bez problemu kupiłbym sobie jakiś samochód. Stoję w kabinie, z kartką pełną nazwisk i ugrupowań… Jedyne o czym myślę to, która kombinacja zaznaczonych pól będzie lepsza od poprzedniej? Po długim namyśle odpowiedź jest prosta: żadna. Wychodzę. Pusta kartka ląduje w urnie, by dać znak mojej obecności.

Uważam, że jest to problem większości młodych ludzi, którzy chcieliby coś zmienić, ale wiedzą że i tak się nie uda, więc olewają politykę i starają się traktować ją jako tło codzienności, nie mające znaczenia w walce z przeciwnościami losu. Bardzo ciężko znaleźć lekarstwo na takie podejście. Stajemy przed wyborem części składowych błędnego koła. Nic dziwnego, że odwracamy się od niego plecami. Jest to temat podejmowany już setki razy, przez ludzi z różnych środowisk. Niestety nadal jest aktualny i jak na razie nie widać żadnego światełka w tunelu… Nie wiem co gorsze – aferalna stagnacja prowadzona przez „wybrańców” narodu czy despotyczne panowanie ambitnego władcy?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.