Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

19484 miejsce

Błędne tłumaczenie przyczyną skandalu na linii Polska-Niemcy

Życie Warszawy napisało, a politycy się oburzyli. Na linii Polska-Niemcy znów gorąco, bo... pojawiają się kłopoty z tłumaczeniem. Tym razem chodzi o przekład wypowiedzi Eriki Steinbach, kontrowersyjnej działaczki Związku Wypędzonych .

fragment w wywiadzie na stronie Deutschlandfunk Na pierwszej stronie dziennika Życie Warszawy pojawił się dziś tytuł: "Erika Steinbach obraża powstańców". Chodzi o wypowiedź szefowej Związku Wypędzonych, jakiej udzieliła niemieckiej rozgłośni publicznej. Szczególnie kontrowersyjny jest fragment: "– Niemcy mogliby zażądać od Polaków konsultacji w sprawie upamiętnienia Powstania Warszawskiego – twierdzi Erika Steinbach. – Mamy w tym interes. W końcu to my zburzyliśmy Warszawę" – czytamy w materiale ŻW.

Na arenie politycznej zawrzało. Marek Jurek, marszałek Sejmu powiedział m.in., że "ostatnie wypowiedzi Steinbach psują atmosferę w stosunkach polsko-niemieckich". Politycy i niektóre media nie zadały sobie trudu, by dotrzeć do oryginalnego wywiadu.

Wiadomości24.pl sprawdziły, co naprawdę powiedziała w tym fragmencie wywiadu Steinbach. Specjalnie dla nas przekładu wypowiedzi szefowej Związku Wypędzonych (BdV) w rozgłośni Deutschlandfunk, dokonała Hanna Krogulska, tłumaczka z Goethe-Institut w Warszawie.

Sens słów Eriki Steinbach mocno różni się od tego, co napisała warszawska gazeta. - My przecież naprawdę nie pytamy o to, jakie miejsca pamięci tworzy się w Warszawie. Nie przypominam sobie i nic mi o tym nie wiadomo, żeby kiedykolwiek pytano Niemcy o udział w upamiętnieniu Powstania Warszawskiego. A przecież można byłoby także zadać pytanie: "dlaczego nas nie pytacie, przecież to my wówczas zniszczyliśmy Warszawę". Niemcy byłyby więc dokładnie tak samo tym zainteresowane i miałyby do tego prawo. Nam stawianie takich żądań nigdy nie przyszłoby do głowy ".

Nie można zatem odnaleźć opisywanego przez gazetę żądania ze strony Eriki Steinbach w tłumaczeniu. To nie pierwszy przypadek, kiedy błędna translacja wywołuje międzynarodowy skandal. Przy okazji „afery kartoflanej”, mającej swój początek w artykule niemieckiej gazety „Die Tageszeitung”, mogliśmy się przekonać, jak bardzo niedokładne tłumaczenie wpływa na interpretację zamieszczonego w prasie materiału (na łamach Wiadomości24.pl pisała o tym Kamila Sędzimir).

Od redakcji: Autorką tłumaczenia, którym posłużyło się Życie Warszawy nie jest Joanna Röser, jak błędnie podaliśmy. Właśnie pani Joanna jako pierwsza zwróciła uwagę, że przekład ŻW nie odpowiada oryginalnej wypowiedzi Eriki Steinbach. Przepraszamy.

Dziękujemy za współpracę przy przygotowywaniu tekstu Annie Wittenberg.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Zbyt wiele mam ykompromitacji w tłumaczeniach z j. niemieckiego - to nie pierwszy raz. Polskie media powinny solidarnie ogłosić bojkot Eryki S. Żadnych wywiadów, tłumaczeń, rozważań. Nasze media nieumiejętnie podgrzewaja nastroje wśród nas. Niemcy prawie nie znaja ES a u nas wszyscy o niej mówią... I co starcie, to wpadka po naszej stronie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Witam,

Dzeikuje za sprostowanie.

Poniżej zalączam fragment wywiadu z Eryka Steinbach w orginale jak również moje tłumaczenie, które zamiescilam w komentarzu do absurdalnego artykulu z Zycia Warszawy.

Wir fragen ja nun auch wirklich nicht, was in Warschau alles an Gedenkstätten gebaut wird. Ich kann mich nicht erinnern und mir ist nicht bekannt, dass jemals Deutschland gefragt wurde, am Gedenkort zum Warschauer Aufstand beteiligt gewesen zu sein. Man könnte ja da auch fragen, "warum fragt ihr uns nicht, denn wir haben Warschau doch damals zerstört". Deutschland hätte ja also ein gleiches legitimes Interesse daran. Es käme uns niemals in den Sinn, eine solche Forderung zu stellen.


Przecież my tez nie pytamy, jakie pomniki buduje sie w Warszawie.
Nie przypominam sobie i nic mi nie wiadomo, aby kiedykolwiek zapytano Niemcy, czy chcieliby miec udział w tworzeniu miejsca pamieci Powstania Warszawskiego. Mozna by bylo zapytac: „dlaczego nie pytacie nas, przecież to my zniszczylismy wtedy Warszawę”. Zainteresowanie Niemiec byłoby więc równie uzasadnione. Nigdy nie przyszloby nam do glowy, by stawiac takie żadanie.

Joanna Röser

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 06.09.2006 21:25

Heh. Przykre.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.