Facebook Google+ Twitter

Błędy „Solidarności”, czyli o wartości pracy

„Solidarność” demonstrowała dziś w Warszawie swoje niezadowolenie. Niestety w dużej części niesłuszne i nieodpowiedzialne.

Przewodniczący „S” Janusz Śniadek w wymienianych przez siebie postulatach wspomniał o bezpieczeństwie gospodarczym Polski. Chwilę wcześniej żądał zaś wcześniejszych emerytur dla licznych grup społecznych. Nie trzeba być geniuszem ekonomicznym, aby dojść do wniosku, że postulaty te są ze sobą sprzeczne.

Wcześniejsze emerytury dla setek tysięcy osób oznaczają gigantyczne wydatki państwa, które nie mogą mieć źródła pokrycia. Skąd bowiem biorą się pieniądze w budżecie? Na przykład z podatków. Kto zatem będzie te podatki płacił jeśli wszyscy pójdą na emeryturę? A przecież wymagania socjalne nie znikną. Co więcej, mniej rąk do pracy to mniejsze bezpieczeństwo całego systemu emerytalnego, który z braku środków mógłby kiedyś po prostu runąć (o ile nie runie i bez wcześniejszych emerytur). A z tym i tak jest w Polsce słabo, średni wiek przechodzenia na emeryturę w naszym kraju to 58 lat, co plasuje nas na ostatnim miejscu w UE. W dodatku pracuje u nas tylko 57 proc. osób w wieku produkcyjnym wobec 67 proc. w UE.

W naszym wspólnym interesie leży więc, aby wszyscy pracowali długo. Granica 65. roku życia wydaje się tu sensowna, o ile faktycznie jest stosowana. Rosnąca długość życia nie daje powodów, by ten próg obniżać. Argumentów takich nie daje również niski przyrost naturalny. W perspektywie długoterminowej, a więc uwzględniającej interesy naszych potomków, zwiększanie liczby pracujących i opóźnianie przechodzenia na emeryturę wydaje się więc niezbędne. Ewentualne wcześniejsze emerytury powinny przysługiwać grupom zawodowym, w których przypadku jest to rzeczywiście uzasadnione (np. górnikom, którzy jednak mogą też przecież pracować na powierzchni).

To w gruncie rzeczy logiczne, że ze wspólnej, a więc niczyjej, puli każdy chce wyrwać dla siebie jak najwięcej. Pracować krótko, być przy tym dobrze opłacanym i liczyć na szybką oraz wysoką emeryturę. Jednakże władza, odpowiedzialna za stan państwa, zarówno obecny, jak i przyszły, nie powinna się na takie postulaty godzić.

Warto przypomnieć jeszcze jeden argument, któremu zdaje się „Solidarność” nie hołduje, a w zasadzie powinna. Praca jest wartością. Praca nie jest przymusem, od którego trzeba jak najszybciej uciec. Upowszechnienie tego przekonania powinno mieć dla całego społeczeństwa skutki jak najbardziej pozytywne. Bo to ja mam pracować na swój sukces, wypracować swój zysk i ode mnie zależy w dużej mierze, jaki zysk to będzie. Oczywiście, „S” mówi o „godnej pracy” i faktycznie trudno przekonywać kasjerkę, że jej 800 zł miesięcznie to godna płaca. Z drugiej strony, i nie są to suche i bezduszne stwierdzenia, istnieje możliwość zmiany pracy, a i nie każdy może czerpać ze swej pracy równe zyski. Ważne, by przestrzegane były prawa pracownicze.

Wypada przy tym wspomnieć, że żądania podwyżek, jakie postuluje „Solidarność” wydają się zupełnie słuszne. Przykładowi nauczyciele powinni zarabiać więcej. Ale znów rysują się tu dwa problemy. Po pierwsze – są to zmiany kosztowne (licząc tylko 550 tys. nauczycieli zatrudnionych na pełny etat podwyżka o 100 zł miesięcznie daje koszt 660 mln zł rocznie), stąd niemożliwe od razu we w pełni zadowalającym wymiarze. Po drugie – nic za darmo.

Zwiększenie liczby godzin pracy nauczyciela, jak i zmiana formy jego zatrudnienia na bardziej wymuszającą konkurencję czy po prostu, ogólniej, reforma Karty Nauczyciela są równie konieczne. W Polsce stosunek liczby uczniów do nauczycieli wynosi 10:1. W USA jest to 18:1, w Wielkiej Brytanii 17:1. Z tego prostego zestawienia wynika, że zmniejszenie liczby nauczycieli przy zwiększeniu liczby godzin ich pracy byłoby hipotetycznie dodatkowym źródłem podwyżek – przy tym najsłabsi z nich byliby zmuszeni odejść z zawodu.

Jeżeli jednym z głównych postulatów „S” jest faktyczny dialog społeczny, to oczywiście powinien on być zapewniony. Zarazem jednak, niekoniecznie żądania wysuwane przez związek powinny w nim dominować, a sam związek również mógłby przyjąć optykę bardziej realną. Bo w gąszczu haseł, akcji protestacyjnych, propozycje sensownych rozwiązań mogą zostać przyćmione przez propozycje korzystne dla pewnej grupy, ale generalnie księżycowe i psujące mentalność. Nie zapominając o prawach pracownika i wartości pracy, trzeba też pamiętać, że pieniądze nie biorą się z powietrza, a każdy biznes musi się opłacać – od tego jest.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Tomku, i z mizernej kasy państwa dałoby się wygospodarować trochę kasy dla zaspokojenia słusznych roszczeń ludzi, przez
ograniczenie bizantyjskich zachcianek "dostojników " na urzędach, bezprawnego finansowania żądań kościoła, itp.
Wyliczyłeś, że podniesienie płac nauczycieli m-cznie o 100 zł. daje kwotę 660 tys. zł. Tymczasem prezes NBP kupuje auto za 350 tys. zł. Podobne przykłady można mnożyć; począwszy od szczytów władzy po najniższe samorządowe.
Polsce potrzebny kompetentny gospodarz, a my wciąż kierując się jedynie sympatiami politycznymi, wybieramy nieodpowiednich ludzi.
Plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie zwiazkowcu - podatki to chyba w niemałej części, idą na doplaty do emerytur, bo zadne skladki ich nie pokrywają.

A poza tym: kto mi poda definicje co to jest "godna praca"?

Czy "niegodne" jest wycieranie tylków chorym, wywozenie smieci, czy moze "niegodne" sa tylko zarobki ponizej średniej krajowej? Czy praca w zwiazkach zawodowych jest "godna" bo dobrze platna i nie brudzi rąk? A może "niegodna" jest praca nie wymagajaca kwalifikacji i dlatego nizej płatna od tej, ktora kwalifikacji wymaga?

Nie jestem zachwycona zroznicowaniem plac miedzy kadra menedżerską a dołami pracujacych. Ale - czy tej kadry menedżerskiej jest tak wiele, że ścięcie im zarobków pozwoli na podwojenie budżetu?
Jeżeli tak - to należaloby kadre pogonić, na jej miejsce wstawic komisarzy ludowych.? Mają przeciez glowy, a przede wszystkim "jednakowe żołądki".

I jeszcze jedno - jakże sie miewaja panowie zwiazkowcy, ktorzy stali sie czlonkami rad nadzorczych kopalni? Strajkuja, czy może już mają "godną" prace?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Co to? Kolejny artykuł pisany na zlecenie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wiek emerytalny się wydłuża tak, by nie trzeba tych emerytur wypłacać. Wkrótce mężczyźni będą pracować do 70-tki, czyli do śmierci.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Solidarność demonstrowała swoje niezadowolenie całkiem słusznie. Rząd PO chce odejść od solidarnego systemu emerytalnego który obowiązuje w krajach UE. Zamach na ten system emerytalny nie jest tylko polskim wymysłem, lecz próby podważenia tego systemu mają też miejsce w innych krajach. Powód jest prosty rząd nie chce dopłacać do utrzymania tego systemu. Skoro jednak tak , to gdzie idą podatki, które płacimy? Autor zapomniał też wspomnieć, że celem tej demonstracji było przeciwstawienie się drastycznemu zróznicowaniu płac pomiędzy pracownikami a kadrą menedżerską. Jak się bowiem okazuje w tym rankingu Polskę w Europie wyprzedza tylko Portugalia. Na koniec warto też wspomnieć że w Polsce wciąż około 30% pracowników nie ma godnej pracy, dzięki temu, że tak mało ludzi należy do związków zaowodowych a same związki zamiast reprezentować interesy ludzi którzy w nich działają, są zmuszone chorą ustawą reprezentować interesy wszystkich pracowników.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Zgadzam sie absolutnie z Autorem.
Pan Sniadek koniecznie chce miec ciastko i zjeść ciastko. Szczególnie, że nalezy do "nietykalnych" i może demagogicznie przemawiać pod każda grupę, jakiej przyjdzie do glowy żądac gruszek na wierzbie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.08.2008 04:44

"Praca nie jest przymusem, od którego trzeba jak najszybciej uciec"
Spróbuj nie pracować...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.