Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

33930 miejsce

Błękitny poker

Baku i Moskwa zaczęły nową partię, czy Europa usiądzie do stołu? Petrodolary i krwawy Karabach w tle, czyli przekrój azerbejdżańskiej energopolityki.

 / Fot. http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Pipeline_im_Bau_2.JPGW piątek, 27 marca, w moskiewskiej siedzibie Gazpromu spotkali się prezes tej firmy, Aleksiej Miller i Rownag Abdulajew, prezes azerbejdżańskiego państwowego koncernu naftowego SOCAR. Podpisane zostało memorandum, które zapowiada poszerzenie współpracy energetycznej obu państw. Najważniejszym punktem tej współpracy ma być sprzedaż azerskiego gazu do Rosji. Memorandum, co prawda dopiero otwiera cykl negocjacyjny, ale mówi się, że pierwsze dostawy możliwe są już w styczniu 2010 roku. Gaz ma płynąć wymagającym stosunkowo niewielkiej modernizacji gazociągiem Baku - Nowo-Filia, którym do stycznia 2007 był tłoczony w odwrotnym kierunku.

W sobotę, 18 kwietnia, w Moskwie, prezydent Azerbejdżanu, Ilham Alijew powiedział na spotkaniu z Dmitrijem Miedwiediewem, że jest zainteresowany tranzytem gazu do Europy przez Rosję. "To rozczarowujące, że ograniczamy produkcję gazu, bo problemy z tranzytem są wciąż nierozwiązane" - powiedział Alijew w wywiadzie dla telewizji „Vesti”. "Najważniejsze jest, aby dojść do porozumienia na temat możliwości tranzytu i sprzedaży gazu między Rosją i Azerbejdżanem i ruszać naprzód" - dodał Alijew.

Po co Rosjanom ten gaz skoro sami mają największe złoża tego surowca na świecie? Nadmiar gazu nie zaszkodzi Rosji, nie mają oni bowiem problemu z jego sprzedażą - wieloletnie kontrakty z państwami europejskimi i potężna infrastruktura. Ponad 50 proc. europejskiego importu pochodzi z Rosji, a zapotrzebowanie ciągle wzrasta. Jakie są przyczyny, dla których SOCAR powrócił do stołu obrad z rosyjskim koncernem, który swoją propozycję złożył już prawie rok temu?

Czarne złoto i grube rury

Azerbejdżan to kraj, który w ostatnich latach doświadcza jednego z najwyższych na świecie wzrostów gospodarczych. Wszystko to za sprawą bogatych złóż ropy naftowej i gazu ziemnego w Morzu Kaspijskim. Początki wydobycia ropy w regionie sięgają XIX-wiecznej, rozpędzonej, rewolucji przemysłowej. Naftowy boom zakończyła inna rewolucja - bolszewicka. Azerbejdżan jako radziecki subiekt znacjonalizował przemysł energetyczny, przepędzając zagranicznych udziałowców. Upadek ZSRR, związany z tym wzrost azerskiej świadomości narodowej i ponad 10-letnie starania zachodnich koncernów doprowadziły do zrealizowania 3 projektów energetyczno-logistycznych, które bezpośrednio przyczyniły się do oszałamiającego wzrostu gospodarczego w Azerbejdżanie.

Zapowiedzią zmian był uruchomiony w kwietniu 1999 roku ropociąg Baku-Supsa, który połączył azerbejdżański, kolosalny naftowy Sangachal, 40 km na południe od Baku z gruzińskim miastem portowym Supsa, nad Morzem Czarnym. Jednak to nie był przełom w postaci podłączenia Azerbejdżanu do światowego rynku energetycznego, bo takie połączenie już istniało. Tym razem jednak ropa popłynęła z pominięciem Federacji Rosyjskiej, która nie ma z tego interesu ani kopiejki. Drugi, najważniejszy składnik nowego naftowego boomu to uruchomiony w maju 2005 ropociąg Baku-Tbilisi-Ceyhan (BTC), który tłoczy nad Morze Śródziemne, już bardzo poważne ilości „czarnego złota”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.