Facebook Google+ Twitter

Bliski Wschód w ogniu. Arabska krew, perski zysk

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2006-07-22 08:12

Izrael dostał od Amerykanów zielone światło dla kontynuowania wojny. Zza bomb spadających na Bejrut trudno dostrzec, kto jest winien rozpętania tego piekła.

Wojska Izraela wkroczyły kilka kilometrów w głąb terytorium Libanu, wciąż bombardują setki miejsc. Zza bomb spadających na Bejrut trudno dotrzeć do tego, kto jest winien rozpętania piekła. Pewne jest tylko to, że Hamas i Hezbollah mają poparcie Syrii i Iranu. A na przedłużającej się wojnie najlepiej wychodzi Teheran.

Kryzys zaczął się 25 czerwca, gdy bojownicy Hamasu porwali izraelskiego kaprala. Tel Awiw odpowiedział zmasowanym bombardowaniem Strefy Gazy. Gdy półtora tygodnia temu doszło do porwania kolejnych dwóch żołnierzy – tym razem przez bojowników Hezbollahu – Izrael znów się nie zawahał. Odpowiedział szybko, brutalnie i krwawo. W Libanie zniszczono mosty, wysadzono pasy startowe na lotnisku międzynarodowym w Bejrucie i zablokowano porty. Hezbollah, najpierw założony, a potem konsekwentnie dozbrajany przez Iran, nie pozostawał bierny – odpowiedział, ostrzeliwując rakietami miasta północnego Izraela z Hajfą i Tyberiadą na czele.

Dokąd sięgają sznurki
Za Hamasem i Hezbollahem stoją Damaszek i Teheran. Chalid Miszal, przywódca skrajnego skrzydła Hamasu, przebywa w Syrii, prawdopodobnie finansowany i inspirowany przez Syrię i zamieszkany przez Persów Iran. To jemu de facto podporządkowane jest Izz ad-Din al-Kassam – zbrojne ramię Hamasu, działające w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu Jordanu (wewnątrz Izraela). Także bojownicy w Libanie nie są niezależni.
– Hezbollah jest kontrolowany przez Iran. Teheran jest poważnym czynnikiem w tym zatargu. Chociaż ważną rolę grają także Damaszek i Hassan Nasrallah, charyzmatyczny lider Hezbollahu – mówi prof. Janusz Danecki, arabista z Uniwersytetu Warszawskiego.
Właśnie dlatego spora część obserwatorów, zwłaszcza Amerykanie, za wywołanie wojny obciąża Iran. Hezbollah zaatakował Izrael tego samego dnia, kiedy ministrowie spraw zagranicznych stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ i Niemiec uzgodnili, że będą naciskać, by Teheran zawiesił program jądrowy. A izraelskie bomby spadające na Bejrut przykuły uwagę opinii publicznej zdecydowanie bardziej niż irański program atomowy. No i skąd Hezbollah ma swoje 13 tysięcy rakiet. – Pociski, które spadły na izraelskie miasta, były produkcji irańskiej i syryjskiej. Te, które ostrzelały izraelski niszczyciel: irańskie – podkreśla dr Jan Bury, analityk ds. bliskowschodnich Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Kłopot ze strefą
Jak to się stało, że wojnę Izraelowi przyszło toczyć w Libanie? Trzeba przyznać, że spory wpływ ma na to społeczność międzynarodowa. Gdy Izrael wycofał się z tzw. strefy bezpieczeństwa w południowym Libanie, miejsce jego wojska zajęły oddziały syryjskie. Gdy kilkanaście miesięcy temu zostały zmuszone do wycofania się, bojówki Hezbollahu miały się rozbroić. Syryjczycy odeszli, ale bojówki nie złożyły broni.
– Południowy Liban jest kontrolowany przez Al-Mukawama al-Islamija, Muzułmański Ruch Oporu, zbrojne ramię Hezbollahu, który jest partią polityczną – dodaje Bury.
Rząd Libanu nie miał w tym rejonie nic do powiedzenia. Dlatego dziś Izrael ma taki kłopot ze zmuszeniem Hezbollahu do zaprzestania ognia. Okazało się, że ostrzał artyleryjski, z samolotów i rajdy komandosów nie powstrzymały islamskich bojówek przed ostrzeliwaniem swoich miast. Trzeba było wprowadzić tam piechotę.

Spadnie wiele bomb
– Iran pokazuje konsekwencję w walce z Izraelem – mówi prof. Danecki. – To część walki o dominację na Bliskim Wschodzie. Jednak poza Syrią, Libanem i Libią jego wpływy nie wzrosną. Bo konflikty Arabów z Persami ciągną się od tysięcznego roku przed naszą erą – dodaje.
Na razie USA, poprzez groźbę weta w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, dały Izraelowi czas na kontynuowanie natarcia. Konflikt może jednak przerwać tylko interwencja mocarstw. Kiedy? Nie wiadomo. Wszystko zależy od tego, czy Izrael zgodzi się na międzynarodową kontrolę południowego Libanu, czy też odtworzy strefę bezpieczeństwa, która w latach 90. o mało nie doprowadziła go do bankructwa.
Zanim na Bliski Wschód wróci chwiejny pokój, spadnie jeszcze wiele bomb. I niekoniecznie tylko na Bejrut. – Jeśli sytuacja będzie się rozwijać niekorzystnie, Izrael lub Amerykanie będą chcieli zbombardować irańskie instalacje nuklearne – twierdzi prof. Janusz Danecki.

Bartłomiej Knapik

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 30.09.2008 10:33

Izrael przed trybunał ,za używanie bomb rozbryzgowych ,które są zakazane .18lat okupywał Izrael Liban.Dopiero 2000 roku sobie poszedł .Izrael to strasznie zadziorny naród który sie nie liczy z nikim i z niczym.Mam nadzieje że doczekam kiedy zniknie z mapy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To co tam się dziej jest okropne...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.