Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Na luzie > Bliskie spotkania ze śniegiem i lodem

Dział: Na luzie

Ocena: 15pkt

Oceń:

Bliskie spotkania ze śniegiem i lodem


Zima... Piękny, mroźny poranek, ja otulona w szarości, stąpam po dywanie śniegu... Stop. Nie minęła sekunda, a ja leżałam na tafli zamarzniętej wody.

Wyszłam z domu wczesnym rankiem, aby sprawnie i szybko załatwić zaplanowane sprawy. Ciepło ubrana, jak przystało na zimowy mroźny dzień, skierowałam swoje kroki na drogę wiodącą do przystanku tramwajowego. Otulona w typowe dla tej pory roku szarości poranka, szłam wartko po puszystym dywanie śniegu, nie przeczuwając żadnego zagrożenia. Nagle, nastąpiło przykre spotkanie z ukrytym pod śniegiem wrogiem – lodem. Nie minęła sekunda, a ja leżałam jak długa na ośnieżonej zamarzniętej tafli wody. Moje pełne wysiłku starania ustawienia się w pionie spełzły na niczym. Cóż począć? Przecież musiałam się z tej matni wydostać!

Rozejrzałam się, gdzieś w oddali zamajaczyła mi jakaś postać. Nie wiem czy mnie widziała? Szybko zniknęła z pola widzenia. Zaczęłam iść na czworakach w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca do postawienia siebie na nogi. Udało się. Powędrowałam na przystanek. Wsiadłam do tramwaju, zajęłam wolne miejsce i wydawałoby się, że w cieple dojadę do celu, podziwiając piękny, zimowy krajobraz widziany z okna. Komfort ten został jednak zakłócony przez topniejący śnieg w moich butach, który dostał do nich w czasie mojej „śnieżnej” szamotaniny”. Wysiadłam z tramwaju i poczłapałam dalej do celu mojej podróży.

W drodze powrotnej wstąpiłam na marketu. Zakupiłam skarpetki i woreczki na mrożonki. Czym prędzej się udałam w ustronne miejsce, aby zatroszczyć się o moje „biedne”, mokre i zziębnięte stopy. Założyłam skarpetki, a na nie woreczki, żeby je uchronić przed wilgocią, a właściwie ”mokrością” butów. Marzyłam, aby jak najszybciej znaleźć się w moim ciepłym domostwie. Najchętniej popędziłabym niczym wiatr na przystanek, ale poobijane po kilku upadkach ciało nie pozwalało mi na ten eksces. Dotarłam więc do przystanku krokiem statecznym i wyważonym.
Szczęśliwa byłam, gdy wreszcie znalazłam się w moim ciepłym mieszkaniu. Pomyślałam sobie: „Jak to dobrze mieć dach nad głową i ciepłe kaloryfery”.

Zaaplikowałam sobie polopirynę i zaparzyłam herbatę. Rozkoszowałam się ciepłem i do końca dnia nie wyściubiłam nosa z mojego przytulnego siedliska.

Zobacz także:

Małgorzata Najda OFFline profil autora

Autor: Małgorzata Najda

Napisz do autora

Artykuły (174) Galerie (0) Średnia ocen (4.71)

Miejscowość: Poznań | Kraj: Polska

O mnie: Staram się patrzeć na Świat z wyrozumiałością.

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 3

Sortuj komentarze:

Małgorzata Najda 30.01.2010 10:35

Ocena: Ocena pozytywna 26 Ocena negatywna 37

To ze mną nie było tak żle:)W sytuacji, którą opisujesz Marku,proponowałabym umieścić tam tabliczkę z napisem:"do sklepu - tylko na łyżwach":)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 29.01.2010 22:23

Ocena: Ocena pozytywna 37 Ocena negatywna 30

Wyobraź sobie, że w samym centrum (było nie było) stolicy, nie można się "przebić" do najbliższego sklepu, by nie poćwiczyć " jazdy figurowej na lodzie"...... Każdy zaliczy - co najmniej - "potrójny dupsel".......... 5* Pozdrawiam serdecznie i uważaj na siebie! Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bartłomiej Kowalewski 29.01.2010 19:05

Ocena: Ocena pozytywna 34 Ocena negatywna 36

a tak jest u mnie

link

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.