Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

19291 miejsce

Blog pisany z potrzeby serca

"1 sierpnia 2004 roku mój świat się zawalił..." - tak zaczyna sie pierwszy wpis na blogu Ani, mamy Kajetana. Jej syn tego dnia zasnął. Jednak to nie był taki zwyczajny sen. Blog to droga do przebudzenia się chłopca.

Mały Kajetan / Fot. Ania, mama KajtusiaMały Kajetan śpi w swoim magicznym świecie już prawie cztery lata. Ania, jego mama od 6 listopada 2005 roku prowadzi bloga, choć to nie ona była jego założycielką.

- Któregoś dnia, załamana tragedią, bardzo zmęczona i bezsilna, chwyciłam kartkę papieru i zaczęłam opisywać zdarzenia. Czułam, że chcę to komuś opowiedzieć. Potem te zapiski przeczytał mój mąż i moje siostry. To one przekazały tekst mojej cioci, która wówczas bardzo nam pomagała. Ciocia je przeczytała, a ponieważ miała w domu dostęp do Internetu postanowiła założyć Kajtusiowi bloga - mówi Ania, mama Kajtusia. - Na początku zapisywałam wszystkie nowinki związane z Kajtusiem i swoje myśli. Przekazywałam je cioci, a ona mi pisała komentarze itp. Dwa lata temu, kiedy Dawid dostał na komunię komputer, pisać zaczęłam ja - dodaje Ania.

Byłam taka malutka


Blogi najczęściej mają osobisty charakter i służą jako internetowe pamiętniki. Na swoim blogu Ania opisuje prawie każdy dzień z życia Kajetana, wszystkie postępy, wyjazdy na turnusy rehabilitacyjne. Opisuje też co słychać u jego brata, w domu. Stwarza swój wirtualny świat, próbuje przybliżyć ludziom jak to jest żyć z dzieckiem, które zagubiło się we śnie. Pisze szczerze, od serca.

W notce z 6 listopada 2005 roku opowiada co doprowadziło do tego, że Kajtuś jest w stanie śpiączki.
Oto fragment tego wpisu:
"1 sierpnia 2004 roku mój świat się zawalił... Mój niespełna dwuletni synek bawiąc się na podwórku ze starszym bratem Dawidem, moją ośmioletnią siostrą Natalią i innymi dziećmi, wpadł do oczka wodnego. Wszyscy byliśmy na podwórku, siedzieliśmy parę metrów dalej... ciągnące się w nieskończoność oczekiwanie na karetkę (...). Cały czas myślałam, że to jakiś okropny sen, że za chwilę sie obudzę, przytulę mojego synka, a on uśmiechnie się do mnie jak zwykle. A potem prośby składane do Boga, by serduszko Kajtusia zaczęło bić, żeby do nas wrócił. Pamiętam jedną pielęgniarkę, która nie była zbyt miła (jak to się najczęściej zdarza w takich sytuacjach) powiedziała ostrym głosem "no tak, w dzisiejszych czasach liczy się moda, a nie życie dziecka". Czułam się wtedy taka malutka, miałam ogromne wyrzuty sumienia, ale ona nie znała mnie przecież, nie wiedziała jaką byłam matką. Śpiączka... mój synek jest w stanie śpiączki... Ale wyjdzie z tego, musi wyjść, będę o to walczyć".

Blog na początku pełnił rolę pamiętnika, który miał ukoić ból po tym co się stało. Dziś blog Ani ma wielu stałych czytelników. Ludzi, którzy ją znają prywatnie lub tylko z bloga. W sierpniu tego roku minęły cztery lata odkąd Kajetan jest w śpiączce. Cały czas przechodzi intensywną rehabilitację. Jego rodzice nieustannie walczą o każdy nawet najmniejszy gest. O to by wrócił do tego świata, do nich, do brata. Dziś chłopiec reaguje na dźwięki i rozpoznaje smaki. Kiedy zasypia, zamyka oczy, gdy się budzi otwiera je. Od czasu wypadku, jego rodzice walczą o przebudzenie syna. Kajtuś jest pod opieką Fundacji "Słoneczko", na której konto można wpłacać pieniądze. Uzbierane fundusze przeznaczane są na leczenie, rehabilitację, turnusy rehabilitacyjne, sprzęt medyczny. W przyszłości pozwolą na wyjazd do Moskwy. Kajetan ma szansę zostać wybudzony w moskiewskiej Klinice "Neurovita". Chłopiec zakwalifikował się na ten zabieg. Brakuje tylko pieniędzy. Koszt takiego zabiegu to 60 tys. zł.

Jest szansa


Leczenie polega na wszczepianiu komórek macierzystych pacjentom, po wszelkich urazach mózgu i rdzenia kręgowego.

- Pacjent najpierw zostaje poddany stymulacji organizmu, ma podany lek na podniesienie gorączki, co ułatwia pobranie jak największej ilości jego komórek. Następnie komórki oddzielane są od krwi, na specjalnej maszynie z siatką. Potem komórki zostają pobrane w ampułki, hodowane i na koniec zostają wszczepiane w rdzeń kręgowy - tłumaczy mama Kajtka.

Ania na blogu opisuje ile pieniędzy udało im sie zebrać, a ile im brakuje (prawie 40 tys. zł) i prosi by wesprzeć ich konto, bo to jedyna szansa dla jej synka. Mnóstwo osób ją wspiera, a ona odwdzięcza się im, pisząc o tym co słychać u Kajtusia. Informuje, że znów jej synek „gwiazdoruje” w lokalnych mediach.

Blogów takich jak blog Kajtka i jego mamy jest mnóstwo. Ile z nich jest na tyle prawdziwych jak ten, nie wiadomo. Nie sposób czytać i weryfikować wszystkich. Jednak czasem może warto się zatrzymać i spojrzeć trochę innym okiem. Blogi to nie tylko bzdury wypisywane przez nastolatków, blog to też pamiętnik. Czytając bloga o Kajtku, możesz choć na chwilę zostać wciągnięty w świat chłopca i jego najbliższych, poznać życie jego rodziny, próbującej stworzyć normalny dom (w końcu mają jeszcze drugiego syna, Dawida). O bracie Kajtusia też sporo można znaleźć na blogu.

Litości nie zamieni się na pieniądze


Ania nie prowadzi bloga po to, by się litowano nad nią czy jej synem. Pisze, bo miała kiedyś taką potrzebę. Dziś wierzy, że z pomocą innych uda jej się wygrać walkę o syna. Opisuje swoją historię nie dla wzbudzenia litości, nie szuka poklasku. Po prostu pisze... Kiedyś o pieniądze i zainteresowanie chorymi ludźmi walczyły fundacje, dziś na przeciw wychodzą bliscy tych osób. Piszą blogi, by nam zdrowym pokazać jak cenne to zdrowie jest, ale też udowodnić, że nadzieję trzeba mieć zawsze. A i życie może wyglądać normalnie jeśli się tylko tego chce i ma na to siłę... Może teraz do ludzkiego serca łatwiej dotrzeć za pośrednictwem blogowego świata?

Chętnych, którzy chcieli by odwiedzić blog Kajtusia zapraszam na www.kajtusiowy.blog.onet.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Popieram pomysł ze zdjeciami!!! Jest super

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Byłoby cudownie, jakby Kajtka udało się wybudzić. A pomysł ze zdjęciami świetny :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Partaczu... jak zwykle kolejny super pomysł. Jestem za!

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ za temat i za tekst.
Part - Twój pomysł z aukcją zdecydowanie popieram.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 08.06.2008 00:28

To ja mam propozycje dla Autorow-Fotografow. Od dzis, do - powiedzmy - za miesiac (czyli do 8 lipca) wybierzmy 10 najlepszych (najladniejszych, najwartosciowszych) zdjec publikowanych na W24. Ja je wywolam (w porozumieniu z wybranymi Autorami) i wystawimy je na aukcje internetowa. Dochod przekazemy na konto Kajetana. Ktos jest przeciw?

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Trzymam kciuki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

oby się wybudził.. +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nic dodać nic ująć. O takich sprawach trzeba pisać. Plus. Trzymajmy kciuki za Kajtka...i jego mamę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzieci to nasz skarb..kochamy je bardzo..a jeszcze bardziej jeśli są chore.

Plus za tematykę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.