Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12456 miejsce

Blogowi celebryci przeciw Ewie Lalik. Pokazała ich hipokryzję?

"Wróg publiczny Ewa Lalik. Blogerka, która postawiła się blogosferze" - woła tytuł wczorajszego tekstu w serwisie naTemat. Tekstu, w którym autor, Krzysztof Majak wzbił się na wyżyny "rzetelności" wydając wyrok bez przesłuchania oskarżonego.

 / Fot. Zrzut ekranu: natemat.plPoszło o wpis Ewy Lalik na łamach Techround. Autorka odniosła się w nim do afery "tatarowej" z Sokołowem w roli głównej. W skrócie rzecz polega na tym, że firma pozwała vlogera Piotra Ogińskiego. "Powodem był fakt komercyjnego wykorzystywania Internetu przez pana Piotra Ogińskiego jako narzędzia do budowania swojej popularności poprzez niezgodne z prawem wprowadzanie konsumentów w błąd, naruszanie renomy „Sokołów” S.A. i podważanie jakości produktów. Istotne jest także, że przeprowadzone „testy” produktów były nierzetelne: porównywane były różne produkty, a obok subiektywnej oceny – do której każdy ma prawo – przedstawiane były fałszywe informacje o szkodliwości produktów” - czytamy w oświadczeniu spółki.

Za Ogińskim murem stanęli blogerzy. Ci rozsądniejsi zdołali wykrztusić, że podłożył się merytorycznie mówiąc choćby w swoim filmiku, że w produkcie jest "pełno chemii". "Co jest dla Sokołowa problemem? To, że Ogiński wrzucił w sieć kompletnie nieprofesjonalny filmik, w którym sformułował ostre zarzuty, a nie chciało mu się nawet sprawdzić żadnego z nich. Nie chciało mu się zapoznać ze składem, pokazać tatara innej firmy, porównać z podobnym, a nie całkiem innym (bo świeżym) produktem. Pewnie nawet to przeszłoby mu płazem i Sokołów by odpuścił, gdyby nie fakt, że Ogiński przecież na tym zarabia." - napisała Lalik. Nie są to małe kwoty. Za filmik reklamowy w jego kanale "Kocham Gotować" na YouTube trzeba zapłacić 2,5 tys.

Ewa Lalik nie po raz pierwszy naraziła się środowisku. Przysłowiowym kijem w mrowisko, był wywiad, którego udzieliła mi kilka tygodni temu. Po ostatnim tekście branża nie była w stanie odpuścić ataków uderzonych w jej najpopularniejszych przedstawicieli. Dostało się "ikonom" - Kominkowi, Pawłowi Opydo z Zombie Samurai, Arturowi Kursińskiemu, Elizie Wydrych vel Fashionelce, Natalii Hatalskiej czy Maciejowi Budzichowi. Autorka zarzuciła blogosferze brak odpowiedzialności i rzetelności. Podała konkretne przykłady, w których punktuje "blogeriadę" (jak nazywa branżę Jacek Gadzinowski) za wykreowanie takiego, a nie innego wizerunku blogerów.

Dziennikarz naTemat nie zapytał jej o zdanie, choć adres email jest publicznie dostępny w zakładce "Kontakt" na Techround. Zamiast tego zacytował kilka negatywnych wpisów na temat tekstu i przepytał "znajomego dziennikarza" oraz Grzegorza Marczaka i Jacka Gadzinowskiego. Tylko ten ostatni broni wpisu Lalik. "Trafił celnie w fundament narastającej „bańki spekulacyjnej”, po tym jak wiele firm i agencji reklamowych postanowiło forsować „potencjał reklamowy blogosfery”. Nawet jeśli pisany był z pewną tezą" - mówi.

- Nie wiem, czy warto komentować tekst pisany pod tezę i "uwiarygadniany", wypowiedziami w większości anonimowych osób. Nie spodziewałam się, że zostanę wrogiem publicznym, zasługującym na stronę główną "polskiego huffpo" - mówi poproszona przeze mnie o komentarz Lalik. - Czy "wróg publiczny oznacza że jestem trochę jak Snowden dla NSA czy jak mama Madzi dla polskich czytelników tabloidów? - pyta retorycznie. - Nie spodziewałam i nie jestem pewna, co to znaczy i czy publika wie, kim jestem, a tu od razu, ze wróg. Muszę przyzwyczaić się do tej myśli i zastanawiam się nad kupnem jakiegoś gazu pieprzowego, bo po tym tytule będę czuła się niepewnie chodząc po ulicach - ironizuje. Pytana czy wiedząc, jak mocna będzie reakcja branży, opublikowałaby ponownie swój tekst o tatarze odpowiada, że zrobiłaby to.

Przemysław Pająk, były szef Lalik i redaktor naczelny Spider's Web sprawę komentuje krótko. "Ewa Lalik to jedna z najlepiej piszących osób w polskiej blogosferze" - powiedział.

Obraz jaki się wyłania z materiału w naTemat jest czarno-biały. Niekompetentna blogerka stawia ciężkie zarzuty środowisku, którego jest częścią. Taki wizerunek pokrywa się cytowanymi wpisami oburzonych "kolegów". Problem polega na tym, że argumenty, które padają nie są merytoryczne. Piszący i rozmówcy cytowani w tekście szafują zarzutami ad personam, odwołują się do emocji, ale nie potrafią udowodnić, że Lalik w swoim tekście się myli. Zarówno wpisy Pawła Opydo, jak Idy rozpoczynają się od tezy "Lalik się nie zna", a dalsza argumentacja, tak naprawdę jest próbą zdyskredytowania osoby, a nie odpowiedzi na argumenty. Przypomina to trochę sytuację, gdy w komentarzu na facebookowej stronie Blog Forum Gdańsk Paweł Opydo poprosił właściciela bloga Maltreting o przykłady "braku transparentności i ujawnienia nieuczciwości/niewiarygodności blogera", a gdy ten napisał obszerny komentarz ilustrujący tę sytuację, pytający nie odniósł się do niego.

Blogowym celebrytom tekst Lalik nie mógł się podobać, bo od kilku lat w pocie czoła próbują budować wizerunek blogera, jako idealnego partnera biznesowego, oferującego nie tylko powierzchnię reklamową, ale i zaangażowaną społeczność. Wspomniany już Kominek napisał nawet książkę, w której udziela porad początkującym blogerom. Planuje też wydanie kolejnej, poświęconej w całości relacji bloger - reklamodawca.

Idąc tokiem myślenia Jacka Gadzinowskiego wrzawa wokół tekstów, takich jak ten autorstwa Ewy Lalik może przyspieszyć moment, gdy bańka pęknie, a reklamodawcy kilkakrotnie i bardziej szczegółowo niż dotychczas prześwietlą blogera zanim zdecydują się na współpracę, jeżeli w ogóle do niej dojdzie. Dla najbardziej znanych z nich taka sytuacja oznacza wymierne straty, w tym finansowe. Dlatego reakcja na wpis zamieszczony na Techround jest histeryczna, argumenty pozamerytoryczne i zogniskowane wokół autorki, a nie tekstu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Tomek - tak to zgrabnie napisałeś, że nic tylko przyklasnąć ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kominek to gbur i prostak z rozrośniętym do monstrualnych rozmiarów ego.
Nie ma co się skupiać na jego ''społeczności''. widać jest tyle warta co on, albo takl głupia, że akceptuje np. cenzurę.
Czytałem dzisiaj jego słowotok na temat hejterów.
Temu chłpocu pomyliła sie konstruktywna krytyka z hejtowaniem :).
Tzn. raczej mu sie nie pomyliła, ale cwaniaczek, chce udowodnić, ze ci co o ni piszą nieprzychylnie, to najgorsza kasta hejterów, która należy tępić :).
Kuriozum onanistycznego narcyzmu.
Co ciekawe, on to ma wypisane w regulaminach. Np. że nie życzy sobie złych opinii o produktach reklamowanych, co z gruntu zaprzecza idei blogosfery, jako takiej, skoro nie ma miejsca na wiarygodność. Kominek, to ogólnie ewenement, prostak w wypowiedziach, chętnie obrażający adwersarzy, jak, to mówią Warszawiacy - burak.
Blogerem, to on może był kiedyś, teraz to taki sam ''przedsiębiorca'' jak sprzedający różowe figi na Stadionie Dziesięciolecia Koreańczycy.
Głos Lalik jest potrzebny i mam nadzieję, że reklamodawcy to wreszcie zrozumieją.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+5

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.