Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

30664 miejsce

Blokady na koła i mandaty tylko dla wybranych

Czemu tylko wybrani zostają ukarani, skoro wszyscy popełniliśmy to samo wykroczenie? Strażnicy miejscy, zakładający blokady tylko niektórym, radzą spytać komendanta...

Zablokowany dojazd do szkoły. / Fot. Kamil ĆwiklińskiOd niedawna na ulicy Sambora w Gdyni - Grabówku prowadzone są naprawy drogowe w celu przedłużenia ulicy do nowo wciąż budowanego osiedla. Przy tej ulicy znajduje się również Zespół Szkół Chłodniczych i Elektronicznych. Większość nauczycieli oraz uczniów posiada samochód, którym dojeżdżają do szkoły. Niestety roboty drogowe uniemożliwiły dziś wjazd na szkolny parking. Wiele osób przestawiło się na komunikację miejską, lecz nadal spora część ludzi jest zmuszona dojeżdżać z odległych miejscowości. Muszą oni parkować wzdłuż pobliskich ulic. Niestety na ten dzień nie wyznaczono zastępczych miejsc parkingowych.

Gdy straż miejska odwiedziła te tereny, jednym pojazdom zamontowała blokady kół, innym właścicielom pojazdów wręczyła mandaty, a jeszcze innych strażnicy pouczyli. Treść, która została umieszczona na mandatach brzmiała: "Parkowanie na chodniku" a wysokość grzywny wynosiła 100 zł oraz 1 punkt karny. Blokada na kole. / Fot. Kamil Ćwikliński

Ale nie dlatego piszę ten artykuł, by poinformować, że ktoś dostał mandat, tylko gwoli wyjaśnienia kwestii, kogo dotyczą prawa kodeksu drogowego. To samo wykroczenie popełniło wiele osób. Podczas gdy jeden ze strażników tego samego patrolu wypisywał mandaty, pozostali pouczali właścicieli źle zaparkowanych pojazdów lub zakładali blokady. Niektóre z nich potem ściągnięto bez wystawienia mandatu.

I tu pojawia się pytanie: dlaczego? Jeśli nie wystarczyło blokad, zabrakło karteczek do mandatów, to można by to uzupełnić, ponieważ patrol odjeżdżał, a po pewnym czasie pojawiał się ponownie i zbierał kolejne żniwa i znów tylko od wybrańców.

Plomba na drzwiach. / Fot. Kamil ĆwiklińskiW rozmowie telefonicznej jednemu z poszkodowanych właścicieli pojazdu straż miejska udzieliła informacji, że to, czy otrzymam mandat czy pouczenie, zależy od strażnika. Strażnik, który wypisał mandaty powiedział, że wszyscy złamali prawo, a tego, dlaczego koledzy nie wypisali mandatów, to on już nie wie - "pewnie się bali komendanta, proszę napisać zapytanie do komendanta. On musi odpowiedzieć, a oni się będą tłumaczyć".

I tu kilka pytań retorycznych:
Czy mamy w Polsce prawo, które należy egzekwować?
Czy prawo dotyczy wszystkich czy tylko niektórych?
Czy jak podsumował pan komendant "zależy na kogo się trafi"?
Oczywiście zapytanie złożono. Ciąg dalszy po wyjaśnieniu ze Strażą Miejską zaistniałej sytuacji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Łukaszu Kłosiński to nie do końca ich sprawa, czy jakby Ci wlepili mandat za wykroczenie, którego nie popełniłeś, też stwierdziłbyś, że to ich sprawa? Czy wychodzisz z założenia, że służby mundurowe mogą robić, co im się podoba?

Obserwując kiedyś poczynania strażników miejskich można tę niekonsekwencję uzasadnić w następujący sposób:
1. Zaparkowany pojazd właściciela nie ma zakłada się mu blokadę na koło
2. Kierowca zjawi się na miejscu interwencji strażników dostaje mandat, unika blokady.
3. Kierowca, który właśnie parkuje swój pojazd, zakładając w miejscu niedozwolonym podchodzi strażnik po sprawdzeniu dokumentów, daje pouczenie.
W przytoczonych opisach, jest to logiczne, bo jaki byłby cel założenia blokady, skoro przy pojeździe jest jego właściciel?

Jednak w opisanym przez Ciebie przypadku, coś jest nie w porządku, jeżeli dojazd do parkingu był niemożliwy, a nie zostały wyznaczone alternatywne miejsca do postoju pojazdów. Co kierowca miał zrobić z samochodem? Wziąć go na plecy?
Kamilu opisany przez Ciebie problem, przypomniał mi podobną sytuację z remontem ulicy i kuriozalne działania strażników. Remont ulicy jeden wlot całkowicie zamknięty, zaś od drugiej strony przejazd przez niewielki most ze znakiem B-1 zakaz ruchu (ze względu na usytuowany w pobliżu szpital i łatwość dojazdu karetek). Jednakże na czas remontu pod znakiem została zamontowana tabliczka, która informowała, że nie dotyczy dojazdu do posesji za mostkiem. Przejeżdżając przez wspomniany mostek zamierzałem skręcić do posesji, jednak na znak do zatrzymania zaniechałem skrętu i podjechałem do strażników. Skończyło się to tak, że zostałem ukarany mandatem karnym wraz z sześcioma punktami za niezastosowanie się do znaku. Winnych nie było, winni byli kierowcy, na nic zdały się tłumaczenia, że pod znakiem jest tabliczka zezwalająca na dojazd do posesji, o której jak się okazało strażnicy nie wiedzieli, na pytanie, że gdzie miałem jechać, jak nie do posesji, skoro wylot z ulicy rozkopany-też nie uzyskałem odpowiedzi, na to, że są niekonsekwentni, bo inni też dojeżdżali i dlaczego ich nie zatrzymują, również nie potrafili odpowiedzieć. Na nic się zdały odwołania, zdjęcia itd.
Trzeba pamiętać, że ktokolwiek z jakichkolwiek służb mundurowych, gdy popełni błąd nigdy nie przyzna się do błędu! A w opisanej przeze mnie sytuacji wystarczyło, żeby pofatygował się jeden ze strażników, (na co, go namawiałem) i sprawdził, co jest na tabliczce pod znakiem i zwykłe słowo przepraszam, trudno nie dostrzegliśmy, bo nie dawno zaczął się remont i zostało zamontowane dodatkowe oznakowanie. Ale, po co, lepiej komuś powiedzieć, że on wie, co robi i jak wykonuje swoją pracę i nie życzy sobie ingerowania w swoje kompetencje.
Kolejna dość zabawna sytuacja miała miejsce w centrum miasta, kiedy to podjechał samochód pod jedną z restauracji, nie upłynęło kilka minut jak zza rogu wyjechał radiowóz SM i w ciągu kilku minut z dumą założyli blokadę na koło. Po chwili wyszedł właściciel z lokalu i oznajmił, że to jego restauracja, a abonament na parkowanie widnieje za szybą. Z pokorą ją ściągali, a właściwie piłowali, bo nie dało się jej otworzyć. Widok strażnika piłującego blokadę na koło-bezcenny.
A odpowiadając na pytania:
ad. 1 Nie ma
ad. 2 To zależy, jaki masz status społeczny.
ad. 3 Po części tak, zależy, na kogo się trafi, niektórzy przed stróżami prawa czy porządku składają się jak scyzoryk: "panie władzo to, panie władzo tamto". Po pierwsze władza jest na Wiejskiej, (jaka jest, każdy widzi), a po drugie stróż prawa to normalny człowiek będący na służbie i wykonujący swoje obowiązki. No najgorzej, jak trafisz, na kogoś, komu odrobina więcej uprawnień, jak woda sodowa uderzyła do głowy-czyt. "służbista".
Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.