Facebook Google+ Twitter

Blokersi w sutannach

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2007-09-26 11:24

Przyszły ksiądz Mateusz Stankiewicz pochodzi z Jaworzna. Jego droga do Kościoła była taka jak większości polskich duchownych: katolicka rodzina, posługa ministranta. - Koledzy, gdy dowiedzieli się o moim wyborze pukali się w czoło i mówili: Chłopie chcesz sobie życie zmarnować - uśmiecha się ksiądz.

Piotr Piekło (z lewej) i Wojciech Solik, pochodzący z katowickiego osiedla Tysiąclecia, wiosną przyszłego roku przyjmą święcenia kapłańskie. / Fot. Dziennik ZachodniDiakon Mateusz Stankiewicz jest jednym z nielicznych Zagłębiaków, którzy poczuli powołanie do kapłaństwa. W diecezji sosnowieckiej na jednego kleryka przypada 14,5 tys. katolików. Mniej powołań jest tylko w diecezji łódzkiej: jedno na 15,7 tys. katolików. Jest jednym z dziesięciu młodych duchownych z diecezji sosnowieckiej, którzy w maju przyjmą święcenia kapłańskie. W tym roku w sosnowieckim seminarium naukę na pierwszym roku rozpocznie 10 osób, tylko 9 w bielsko-żywieckim. To najmniejsza liczba od lat. - Nie mówiłbym jednak o kryzysie powołań. Tak mała liczba studentów to efekt niżu demograficznego i emigracji zarobkowej - tłumaczy ks. Jarosław Kwiecień, rzecznik diecezji.

Ostoją polskiego Kościoła staje się diecezja katowicka, granicząca z sosnowiecką. Tu aż 44 mężczyzn rozpocznie naukę na pierwszym roku seminarium, więcej niż w diecezjach tarnowskiej, czy lubelskiej, które do tej pory najczęściej przewodziły w tym swoistym rankingu religijności. - Śląski Kościół jest ewenementem w skali kraju. Ma oparcie w tradycji i rodzinie - wyjaśnia socjolog prof. Wojciech Świątkiewicz.

Katowicki Kościół przełamuje też schematy. Od pięciu lat wzrasta liczba powołań z ośrodków wielkomiejskich i wielotysięcznych blokowisk, gdy tymczasem statystyczny polski ksiądz pochodzi z małego miasteczka lub wsi. - W osiedlach z wielkiej płyty kościoły integrowały anonimową społeczność. To także efekt skutecznej pracy duszpasterskiej - wyjaśnia socjolog ks. Arkadiusz Wuwer, wykładowca w Wyższym Śląskim Seminarium Duchownym. Ks. Piotr Brachmański z parafii Podwyższenia Świętego Krzyża i Matki Bożej Uzdrowienia Chorych w Katowicach, która mieści się w sercu 20 tysięcznego osiedla Tysiąclecia, ma powody do radości. W tym roku święcenia kapłańskie przyjmie dwóch młodych parafian z Dolnego Tysiąclecia, a kolejny rozpocznie niebawem pierwszy rok w seminarium.

- Ministranci, kółko misyjne, Ruch Światło-Życie, praca w szkołach, w których uczymy to wszystko daje efekty - mówi ks. Brachmański. - Większość, niemal 90 proc. przyszłych księży to byli ministranci lub uczestnicy różnych kościelnych ruchów - mówi ks. Jerzy Paliński, charyzmatyczny rektor Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego.

Ponad 28 tysięcy księży


W Polsce pełni posługę ponad 28 tysięcy księży. Większość z nich (prawie 23 tys.) pracuje w parafiach. W 2004 r. ze stanu duchownego odeszło 57 polskich duchownych. W 2006 roku, według badań prof. Józefa Baniaka, socjologa UAM, tylko w trzech diecezjach (na 42 w Polsce) - odeszło aż 60. (dane za tygodnikiem "Polityka"). W całej Polsce powołania do seminariów diecezjalnych spadły w ostatnim roku o 18 procent. Zahamowanie powołań widać w diecezji sosnowieckiej, gdzie w Wyższym Seminarium Duchownym I rok rozpocznie zaledwie 10 osób. Natomiast w diecezji katowickiej w tym roku naukę w seminarium rozpoczną aż 44 osoby. To fenomen. Porównując diecezję sosnowiecką i katowicką uprawnione jest mówienie o dwóch kościołach, wyrosłych z innej tradycji, które kształtowały się wskutek różnych doświadczeń kulturowych, historycznych i socjologicznych - wyjaśnia prof. Wojciech Świątkiewicz z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Śląskiego.

- Nie da się ukryć, że powszechniejszy staje się konsumpcyjny styl życia - stawia diagnozę rzecznik diecezji sosnowieckiej ks. Jarosław Kwiecień. Dodaje, że w ramach samej diecezji sosnowieckiej widać różnice. - W miastach Zagłębia Dąbrowskiego uczestnictwo we mszy sięga 20 - 30 proc. W kościołach ziemi olkuskiej wskaźnik ten rośnie do 60 proc. - mówi. - Młodzież i dorośli z blokowisk nie są związani tak bardzo ze swoimi parafiami. Z małych miejscowości powołań jest też więcej.

Zupełnie inaczej wygląda to w diecezji katowickiej. - Od około pięciu lat obserwujemy wzrost powołań ze środowisk wielkomiejskich. To efekt świetnej pracy duszpasterskiej w kościołach budowanych wśród potężnych osiedli mieszkaniowych - wyjaśnia socjolog ks. dr Arkadiusz Wuwer, wykładowca Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego. - W Polsce wyróżniamy trzy modele wiary: pierwszy typowy dla ściany wschodniej, z dużym, sięgającym niekiedy 85 proc. uczestnictwem we mszy świętej, drugi model pasa z południa na północ, do którego należy diecezja katowicka, gdzie uczestnictwo we mszy przekracza 50 proc. oraz trzeci typowy dla ziem odzyskanych, gdzie wskaźniki za pomocą których umownie mierzymy religijność są najniższe. Ten podział jest dość trwały.

Księża muszą szukać sposobów, żeby związać młodzież także z parafiami - mówi ks. Kwiecień. - Na razie w ramach swego rodzaju eksperymentu będę zapraszać swoich uczniów ze szkół ponadgimnazjalnych do kościoła. Mam zamiar raz w miesiącu w kościele prowadzić przygotowanie do życia w rodzinie. W Polsce ostatnio wzrasta liczba osób niezdecydowanych, obojętnych religijnie i niewierzących. Prowadzona w internecie lista agnostyków i ateistów pęcznieje z tygodnia na tydzień. Wśród tysięcy nazwisk znajdujemy nazwisko eurodeputowanego z Sosnowca Adama Gierka.

Wsparła go rodzina


Diakon Mateusz Stankiewicz przyjmie święcenia kapłańskie 10 maja przyszłego roku w sosnowieckiej katedrze pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Ma 25 lat, pochodzi z Jaworzna. Największy wpływ na wybór jego życiowej drogi miała rodzina. - Pamiętam z dzieciństwa wspólne z rodzicami odmawianie pacierza. To było moje pierwsze seminarium - uśmiecha się diakon, który odbywa właśnie praktykę w parafii pw. św. Floriana w Sosnowcu. O kapłaństwie już na poważnie zaczął myśleć bardzo wcześnie bo na przełomie szkoły podstawowej i szkoły średniej. Decyzja wciąż się gruntowała. Bardzo wspierali go najbliżsi. - Ale koledzy i koleżanki nie kryli zdziwienia - mówi Mateusz Stankiewicz. - Nie policzę ile razy słyszałem od nich: chłopie zmarnujesz sobie życie.

Zdaniem diakona Stankiewicza malejąca liczba powołań to skutek upadku instytucji rodziny. - Poza tym trzeba tak jak ja spotkać na drodze wspaniałego kapłana, który staje się wzorem do naśladowania. Gdy byłem ministrantem opiekował się nami bardzo rozmodlony, skromny ksiądz, przeciwieństwo obecnie modnych "młodzieżowych" kapłanów. Często widziałem go z różańcem, brewiarzem w ręku - wspomina Mateusz Stankiewcz.
K. W.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.