Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

16260 miejsce

"Bo byliście w domu"

"Nieznajomi" to jeden z tych filmów, na który nastawiasz się przed seansem jak na coś mrożącego krew w żyłach. Idziesz do kina z osobą, która dreszczowców boi się mniej niż Ty i oczekujesz ciarek na plecach, patrzenia na ekran przez palce.

Ale gdy przychodzi co do czego i oglądasz film, masz straszne poczucie niedosytu. Podczas kolejnych scen w całej historii czegoś brakuje. Czekasz na finał i w nim także nie ma niczego naprawdę zaskakującego...

Plakat promujący film / Fot. materiały prasowePo kolei. "Nieznajomi" to podobno prawdziwa historia (oparta, jak lubią mawiać nasi lektorzy telewizyjni, na "faktach autentycznych"). Kirsten i James wracają pewnej nocy z wesela przyjaciół. Letni dom rodziców chłopaka czeka już na nich przystrojony świecami i płatkami krwistoczerwonych róż. Wszystko to miało być scenografią do romantycznej nocy zaręczynowej. Niestety nie wszystko ułożyło się po myśli niedoszłego narzeczonego. Kirsten (bardzo dobra Liv Tyler) nie czuje się gotowa do małżeństwa. I kiedy James (Scott Speedman - więcej takich panów w kinie, poproszę!) myśli już, że nic bardziej przykrego nie może go tej nocy spotkać, ktoś puka do drzwi...

Początek jest naprawdę dobry. Troszkę obyczajowej opowieści, troszkę zawiedzionych nadziei, dobrzy aktorzy i niepokojąca sceneria domu w lesie. Ale - jak wiemy od byłego premiera - nie jest wszak ważne, jak się zaczyna, ale jak się kończy. Myślę, że parafraza tego cytatu może objąć "Nieznajomych". Ponieważ rozwinięcie filmu kuleje, a zakończenie pozostawia niedosyt.

Może to kwestia innych, wcześniej oglądanych thrillerów i horrorów - tych z drugim dnem, z głębszą myślą, które nauczyły kinomanów nie tylko się bać, ale i oczekiwać przesłania, ukazującego się w pełni po napisach końcowych. "Sierociniec", "Szósty zmysł", "Siła strachu", nawet w jakiś sposób masakry typu "Piła" - starały się przekonać widza, że chodzi o coś więcej niż o straszenie. Ale "Nieznajomi" są pod tym względem inni i poniekąd to czyni ich dość banalnym obrazem. Oczywiście denerwujemy się w kinie, widząc trójkę zamaskowanych nieznajomych (mężczyznę i dwie kobiety), konsekwentnie i brutalnie wdzierających się do schronienia pary głównych bohaterów. W filmie jest kilka dobrych momentów, przypominających klimatem "Lśnienie" z Jackiem Nicholsonem. Ale to jest posklejana układanka, która się dłuży i po pewnym czasie przestaje intrygować. A piszę to ja, osoba, która po obejrzeniu "Ring" chciała obciąć włosy i bała się włączyć telewizor!

To, co mi się podobało w tym filmie, to niespotykana prawda psychologiczna w obrazie trójki nieznajomych. Scenarzyści nie starali się nam-widzom wmówić, że motywy morderców mają swe źródło w nieszczęśliwym dzieciństwie, dorastaniu w slumsach czy innym molestowaniu, jakiego doświadczyli w przeszłości. Gdy już wiadomo, że happy endu nie będzie, zszokowana i bezbronna para, skrępowana na krzesłach, siedzi przed swoimi oprawcami. Dziewczynie łamie się głos, kiedy pyta: "Dlaczego nam to robicie?" I wtedy jedna z zamaskowanych zbrodniarek odpowiada obojętnym tonem: "Bo byliście w domu".

Na youtube znalazłam komentarze amerykańskich widzów, którzy nie potrafili zrozumieć tej odpowiedzi i szukali w niej właśnie ukrytej głębi. "Czy to znaczy, że para bohaterów zabrała mordercom dom? Czy to jest ich dom i dlatego się na nich mszczą?" Dziwna próba wytłumaczenia sobie, jak to możliwe, żeby dręczyć ludzi tylko dlatego, że akurat byli w domu, że akurat znaleźli się na drodze ludzi w maskach. A uzasadnienie jest właśnie tak przerażająco proste - dla niektórych chorych umysłów wystarczy, że spotkają kogoś, kogo uznają za swoją ofiarę. Nie muszą mieć innego powodu. Byłeś w domu. Wystarczający pretekst.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Artur
  • Artur
  • 19.07.2011 14:53

perwersyjny optymizm - Lubię to! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hm.... z tym niedosytem to niestety często tak bywa. Słucham radia czuje niedosyt, tv tym bardziej, film - jak bym pomylił działy i wziął coś z skierowanego na dzieci od lat 3. Ale może dzięki temu nie mam żadnych wyrzutów że nie widziałem zarówno w/w jak i kilogamów innych dreszczowców.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dziękuję, to mój pierwszy plusik :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Coś mnie urzekło w tej recenzji, może jej niestandardowość. Daję plusa :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.