Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

167625 miejsce

"Bo liczy się sport i dobra zabawa"?

Sport jest, zabawa jest, ale póki co wyników nie ma. Ale spokojnie! Z grupy i tak wyjdziemy!

Kiedy kibice wybrali napis na autokar piłkarzy - "Bo liczy się sport i dobra zabawa", wszyscy byli zdziwieni. Gdzie ten doping, gdzie wiara w umiejętności, gdzie motto zagrzewające do walki? Hasło dobre, niedobre, ale bardzo asekuracyjne - może się uda to nie wyjdziemy na fanatyków, tylko na prawdziwych kibiców (może nawet najlepszych w Europie), a jak się nie uda, to i tak liczyło się widowisko, emocje i oczywiście ta dobra zabawa. Nie ważne czy dobra dla nas czy nie, w końcu liczymy się z resztą Europy. Tak czy owak jest przednio.

Pierwszy mecz, Polska - Niemcy. Miliony przed telewizorami, szczęśliwcy na trybunach. Oczywiście wszyscy nastawieni są optymistycznie. Wygramy, to chyba oczywiste. No znajdą się też wątpiący, którzy powiedzą, że remis, ale co to w ogóle za podejście. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że wygramy. Data szczęśliwa - 8 czerwca 2008 roku. Sami zobaczcie 6+8=14, a 2+0+0+8=10, 1410 - szykuje się istny Grunwald na niemieckiej ziemi. Wszystko ładnie pięknie, aż tu nagle huknie taki Podolski dwie bramki. Jak się zorientował, że to były dwa samobóje i orzełek na piersi jakiś taki ciemniejszy, to płakał - nic dziwnego. Stało się przegraliśmy! Cóż tak też się zdarza. Ale nie ma tego złego, w końcu "my wierzymy", a następny mecz z Austrią. To się będzie działo!

No to przychodzi stanąć do meczu o wszystko. Polska - Austria. Wygramy, rzecz pewna. Niech tylko teraz, ktoś powie, że nie, to albo nie patriota, albo w ogóle nie Polak. Mecz się zaczyna, aż tu się nagle okazuję, że ci "słabi, niżsi rangą" Austriacy, wcale nie tacy wolni i wcale nie tacy łagodni. Artur Boruc od początku gra za wszystkich swoich kolegów, ale jak się nasi przebudzili, jak ruszyli to bramka wpadła. No i jakoś wszystko się dla nas dobrze układało, ale cóż wiedzieliśmy, że "będzie sie działo". W doliczonym czasie zaczęli się nasi rywale pokładać w naszym polu karnym no to już było widać, że coś się wydarzy. No i jak już wszyscy czekali na końcowy gwizdek, to gwizdek zabrzmiał, ale wcale nie na koniec. Karny dla Austriaków, no bo się chłopaki popychali, pociągali za koszulki to się doczekali. Wszyscy Polacy zdenerwowani. No i niestety po chwili gwizdek zakończył spotkanie, ale było już 1:1. Jakby nie było, to co tu winnych szukać jak sędzia Webb (czyt. łeb) głupi i niedobry, załatwił nas!

Pozostał nam mecz z Chorwacją, ale z prostych obliczeń wynika, że każda z drużyn wychodzi z grupy, tyle że po dwie w różnych kierunkach. W każdym razie i my możemy wyjść w tą "właściwą" stronę, tylko która to ta właściwa - oceńcie sami. Jeszcze pozostał nam mecz z Chorwatami. Pożyjemy, zobaczymy, zwyciężymy!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.