Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

27367 miejsce

Bo ludzie wybitni rodzą się w Polsce, a sławni stają się w... Japonii

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2012-01-31 14:51

Czwartek, południe, gorąco jak diabli... I jeszcze ten głupi autobus. Oczywiście z największą gracją pomachał mi tylnym zderzakiem. Ale chwilę... jest kiosk! "Polityka" czy "Newsweek"? Oba i jeszcze "Uważam Rze".

Właśnie tak się zaczęło, malutki dodatek, jakieś czterdzieści stron. Piękny portret w "K" - na trzynastej. Naprawdę zachwycający, ciemne barwy łamane bielą. I te usta! Czerwone! Ale nie bezczelnie jak u prostytutki, jakoś tak lekko... karmazyn chyba. Górna warga ciemniejsza. Stary trik... i wydają się duże. Patrzysz na zdjęcie i widzisz tylko usta! To się nazywa fenomen szczegółu. Z podpisu wynika, że autorem jest Bartłomiej Michalec. Artykuł pani Krystyny Romanowskiej, który został zaopatrzony, we wspomniany już obraz, traktuje o Tekli Bądarzewskiej-Baranowskiej, o kobiecie, która została zapomniana w Polsce, tylko po to aby móc być sławną na całym świecie. Bo przecież tak zawsze było, jest i będzie, że lepsze cudze sukcesy za oceanem niż własne pod nosem.

Tekla Bądarzewska przyszła na świat ok. 1829 roku w Mławie lub ok. 1834 roku w Warszawie. Zmarła bardzo młodo w 1861 roku w Warszawie, osieracając trzy córki. Niewiele wiadomo o życiu Tekli, większość informacji można czerpać z publikacji powstałych na podstawie wiedzy zgromadzonej przez dziennikarkę Polskiego Radia Lublin - panią Katarzynę Michalec. Właściwie, to jej oczami miałam okazję poznać Teklę. Słuchając reportażu odkryłam, że muzyka, która dla specjalistów nie jest wybitną, chwyciła mnie za serce w ten sam sposób, o jakim wspomina dziennikarka.

Nie jestem w stanie wytłumaczyć tego zjawiska. Jest to coś bez wątpienia niezwykłego, myślę że wynika z charyzmy Tekli. Jej tajemniczość szalenie mnie ciekawi. Nie zachowano żadnych listów, wspomnień, wizerunków... jest tylko, albo aż melodia!

Dwudziestodwulatka, bez wykształcenia muzycznego, 160 lat temu stworzyła szlagier: "Modlitwa Dziewicy", który zachwycał publikę we Francji, Niemczech, Anglii, Włoszech, Rosji, Ameryce i Australii, mimo to zapomniano o nim w Polsce. Jak twierdzi pani Krystyna Romanowska ("K"): "Zjadliwe recenzje sprawiły, że Bądarzewska stała się niemodna na warszawskich salonach". To czego nie doceniło dostojne polskie towarzystwo, zostało dostrzeżone i uznane za wyjątkowe przez słuchaczy chociażby w Japonii. W 2007 roku nagrano pierwszy w historii album z kompozycjami Tekli Bądarzewskiej, właśnie w kraju kwitnącej wiśni.

"Modlitwa Dziewicy" to utwór stanowiący podstawę wykształcenia muzycznego japońskich dzieci. Polskie nie mają o nim pojęcia. Szkoda...

Z żalem czyta się informacje o przeznaczeniu do likwidacji grobowca Tekli, który cudem ocalał za sprawą Towarzystwo Przyjaciół Warszawy, obecnie oficjalnego
opiekuna grobu. Rodzinna mogiła znajduje się na warszawskich Powązkach (kwatera 181 miejsce 27/28). Mam szczerą nadzieję odwiedzić w najbliższym czasie Teklę, bo bez wątpienia jest wyjątkowa w najlepszym tego słowa znaczeniu.

Niezwykła melodia, w której zakochuje się człowiek od pierwszego uderzenia w klawisze: "La prière d'une vierge "



Marzena Przeworska

(Marzena Przeworska)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.