Facebook Google+ Twitter

Bo Niebo jest dla tych, którzy znaleźli je już tutaj

Czy emocje i znaki, które pozostawia po sobie zmarła osoba mogą stanowić potwierdzenie tezy, że Niebo jest dla tych, którzy znaleźli je już tutaj?

Niedawno na pewien czas musiałam się z kimś pożegnać. Nie było to łatwe i chyba nigdy nie jest. Kiedy odeszła w każdym, kto ją znał lub miał szczęście, dopiero poznawać coś pękło. Zawsze promieniała wewnętrznym ciepłem, była pełna życiowej energii i mądrości.

Miała kochającego męża, którego za nic w świecie by nie zamieniła. Jadąc na uczelnię obudził ją dzwonek telefonu. Zadzwoniła do niej i radosnym głosem oznajmiła, że spodziewa się dziecka. Była bardzo szczęśliwa. Z jednej strony obie stały się uczestniczkami ogromnego szczęścia i radości, a z drugiej świadkami spektaklu pod ściśle określonym tytułem. Napawającym obawami, ale jednocześnie porywającym i opowiadającym o tym, jak kobieta przemienia się w pięknego łabędzia. Bo dla każdej przyszłej mamy to chyba najważniejszy moment w życiu, wszystko zaczyna podlegać diametralnym zmianom, a najbardziej zmienia się ona sama. Jej świadomość posiadania w ciele żywej cząstki siebie, pierwsze ruchy dziecka, czy słuchanie bicia maleńkiego serca powodują, że inne wydawałoby się priorytetowe sprawy stają się bez większego znaczenia, a to, co udało nam się w życiu osiągnąć jeszcze bardziej zyskuje na wartości.

Każda kobieta wykorzystując zdobyte doświadczenia chce, bowiem być najlepszą mamą na świecie, a każdy mężczyzna najlepszym ojcem i przykładem dla swojego dziecka. Teraz pisanie o tym nie jest dla niej jeszcze łatwe, nie tylko dlatego, że pożegnała bliską osobę, ale również dlatego, że niedawno, choć zawsze dla niej pojęcie czasu było czymś abstrakcyjnym, rozstała się z kimś z kim wiązała swoją przyszłość. Jednak w życiu nigdy niczego nie da się zaplanować wg naszego scenariusza, a wszystko, co spotykamy na naszej drodze ma nas nauczyć bardziej kochać. Każdy zakręt otwiera nowy rozdział bogatszy i treściwszy aniżeli poprzedni. Czasami bywa też tak, że jeszcze piękniejszy.

Jak w kalejdoskopie przypomina jej się wszystko co razem przeżyły, w głowie wiruje tysiąc myśli, które nieustannie krążąc zbierają wspomnienia przykryte lekkim puchem zapomnienia. Przypomina jej się historia pierwszego spotkania z Jej przyszłym mężem. To była prawie bajka, widząc Jej uśmiechniętą twarz, błyszczące oczy, i to jak o Nim opowiada oraz ile serca wkładała w każde wypowiedziane słowo, jest pewna, że ma rację i nikt jej nie przekona, że było inaczej. „Stali się dla siebie zwierciadłem, w którym ze wszystkimi szczegółami dostrzegali odbicie własnych dusz, a także tajemnicze dotychczas wnętrza swojej istoty, jak między lustrami własny szkielet. Byli dla siebie otwartą księgą myśli, czynów i upodobań”. A potem było już tylko piękniej. I tak będzie zawsze. Bo życie jest zmienne w swej treści, nie w formie, a miłość ich była silniejsza niż śmierć. Dziewięć lat różnicy powodowało, że miała wszystko, czego może potrzebować kobieta, a On wszystko, o czym może marzyć mężczyzna.

Poczucie bezpieczeństwa, wzajemny szacunek i zrozumienie. Ona zawsze była piękną, dojrzałą osobą, która pod maską pewnego siebie człowieka, kryła dziecięcy obraz spostrzegania siebie, ludzi i świata. Miło było na nich patrzeć. Zawsze potrafili ze sobą rozmawiać, śmiać się i żartować. Miały kiedyś gdzieś razem wyjechać powiedziała, że nie jedzie, bo nie wytrzyma bez Niego tak długo i nie pojechała. Pracowała w szkole specjalnej, taka praca jest nie tylko przyjemnością i tylko ci, co próbowali swoich sił wiedzą, że nie każdy jest do niej powołany. Ona świetnie dawała sobie radę, zawsze lubiła angażować się w akcje charytatywne i nie odmawiała pomocy.

Było Boże Narodzenie. Zadzwonił telefon z wiadomością, że odeszła.

Spotkali się po mszy w Jej intencji. Wyglądał podobnie, jak w dniu ślubu. Blada twarz, ściśnięte gardło i trzęsące dłonie, teraz jednak miało to zupełnie inny charakter. Wtedy emanował szczęściem i wszystkim tym, co jest związane z tym pojęciem. Wspólne życie, dom, rodzina, marzenia i plany, cieszenie się obecnością i bliskością drugiej osoby, odnajdywanie w niej siebie i kochanie Jej za wszystko, co Ją od nas odróżnia. Trzeba być w czymś podobnym, żeby się rozumieć i czymś różnić, żeby się kochać, ciągle odkrywając niezbadane dotąd wyspy naszego małego świata zwanego trywialnie wnętrzem. Gdzie jednak szukać ratunku, kiedy w jednym momencie to wszystko staje się mydlaną bańką, która w ułamku sekundy znika, a jej kolorowe lśnienie pozostawia jedynie kroplę? Nie wiadomo, co wydarzyło się dokładnie. Cicho brzmiącym głosem oznajmił tylko, że wniosek znajdzie się w prokuraturze i, że w XXI wieku takie historie nie powinny mieć miejsca. W jednym momencie stracił cudowną kobietę, żonę, matkę, a także dziecko. To był jedenasty tydzień ciąży. Dokładnie jedenaście lat temu były razem na oazie. Wtedy połączyły je podobne emocje, teraz było tak samo.

Ostatnie święta zapamięta do końca życia. Doświadczyła czegoś, co chyba nawet jej było trudno wyrazić słowami. Podobno pisanie to najbardziej samotne zajęcie na świecie, a łódź zwana słowem, którym ona potrafi posługiwać się w sposób niebywale atrakcyjny musiała prowadzić ją poprzez nie odkryte wyspy uczuć tych, co zostali. Ale jak wczuć się w sytuację najbliższej rodziny, męża, małego osieroconego dziecka, kiedy pierwszy raz w życiu człowiek staje się świadkiem nieżycia? Bijąc się z myślami nie wie na ile ufać zdrowemu rozsądkowi i temu, że jak jest źle, to zazwyczaj szuka się ucieczki we wszystkim, co teoretycznie może przynieść ukojenie, a na ile to było zdarzenie prawdziwe, na pograniczu jawy i snu, ale wydarzyło się naprawdę. Bo czy to jest codzienność, że człowiek słyszy głosy tych, co odeszli, widzi obrazy i czuje obecność Boga w bardzo dosłownym tego słowa znaczeniu?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.