Facebook Google+ Twitter

Bo zupa była za słona

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2007-08-31 14:57

Policja wzywana jest częściej niż co minutę do domów, gdzie bita jest żona, dzieci. To i tak nie oddaje prawdziwego horroru rozgrywającego się w czterech ścianach.

Młodszy aspirant Andrzej Glaba z zespołu ds. nieletnich i patologii z Komendy Miejskiej Policji w Sosowcu / Fot. Dziennik ZachodniMąż bije żonę, syn matkę, ale za kratki trafiła ostatnio nawet siedemnastolatka (z gminy Lubomino), która groziła śmiercią własnej matce. Takie historie najlepiej przerywać na początku, choćby ze względu na dzieci. Sprawcy przemocy w rodzinie kiedyś, w dzieciństwie sami byli jej świadkami bądź ofiarami. Przemoc uzależnia. Mieszkanka jednej z podolsztyńskich wsi, nad którą mąż znęcał się od przynajmniej sześciu lat, była bliska samobójstwa. Aresztowany w ubiegłym tygodniu 53-letni Eugeniusz S. gonił za nią z nożem, piłą i wiertarką, wyganiał z domu. Policjanci znaleźli też u niego nielegalną broń palną.

Mamo, dajmy tacie szansę

Piły motorowej chciał użyć przeciw żonie również 47-letni Henryk P. (inicjały zmienione) z innej podolsztyńskiej wsi. Odsiaduje teraz karę dwóch lat więzienia, a jego przypadek pokazuje, jak niszczycielskie mogą być skutki, podlanej wódką domowej agresji. To aż bije w oczy. W swojej wsi ci ludzie zaczęli stawiać nowy dom. W obecnej sytuacji rozgrzebana budowa nigdy pewnie nie zostanie doprowadzona do końca.

Henryk P. już raz był skazywany za znęcanie się nad rodziną. Wyszedł jesienią 2005 roku, warunkowo, na pięć miesięcy przed terminem. Teresa P. mimo przeprowadzonego w tym czasie rozwodu, pozwoliła mu zamieszkać z rodziną, bo „dzieci prosiły mnie, żebym dała mu szansę”. To jasne, że trzech nastoletnich synów potrzebuje ojca. Pytanie, jakiego? Z upływem czasu Henryk P. pilnował się coraz mniej, a kiedy latem ubiegłego roku dzieci wyjechały na kolonie, doszło do wybuchu.

Potłukł szyby, szafki, żarówki

Tego dnia Henryk P. miał iść na ryby z kolegą, przy okazji oczywiście wypił. Potem odwiedzili go krewniacy. Z nimi wypił jeszcze flaszkę, dolewając oliwy do ognia do tego stopnia, że nie chcąc znosić jego chamstwa, towarzystwo zaczęło się rozchodzić. Został tylko ten kolega, z którym miał iść na ryby. Gdyby nie on, z Teresą P. naprawdę mogło być krucho. Oczywiście, to na niej wszystko się skrupiło. W pewnym momencie eks-mąż zaczął w nią rzucać czym popadnie; łamał stoły, szafki, tłukł szyby… nawet żarówki. Kiedy sięgnęła po komórkę, żeby dzwonić po policję, wyrwał jej aparat z ręki i roztrzaskał o ziemię. Potem zapowiedział, że pójdzie po piłę motorową i „urżnie jej łeb”. Biedna nie czekała na spełnienie groźby, wyskoczyła przez okno i pobiegła na pomoc do sołtysa. Kiedy ten wrócił na miejsce z policją z szaleńcem nie dało się rozmawiać, był kompletnie pijany.

Nie tylko do tej historii nie doszłoby, gdyby nie wódka. W marcu tego roku Sąd Okręgowy w Olsztynie skazał na 15 lat więzienia Zenona K. W mieszkaniu przy ulicy Dworcowej, po pijanemu, gołymi rękami udusił on konkubinę, która była w ciąży. Kobieta miała zresztą jeszcze małe dzieci. Ze względu na swoje uzależnienie od alkoholu wcześniej straciła do nich prawa rodzicielskie. Skazany również na 15 lat więzienia (w czerwcu tego roku) Józef K. z Saska Małego pod Szczytnem na oczach matki śmiertelnie ugodził nożem swojego młodszego brata. Mimo wczesnej pory zarówno sprawca, jak i ofiara byli pijani.

Wakacje na Seszelach, a w domu mąż-potwór

 / Fot. APP— Problem przemocy w rodzinie nie dotyczy jednak wyłącznie rodzin patologicznych. Coraz częściej zgłaszają się do nas osoby z wyższym wykształceniem, kobiety zadbane, dobrze sytuowane materialnie. Kiedyś nie pracowały, bo nie było takiej potrzeby, teraz może by chciały, ale znalazły się w szachu, bo mąż odciął nitki łączące je ze światem, odciął od przyjaciół, prawdziwego życia. Znalazły się w „złotej klatce”. Dwa razy w roku jadą na Seszele, mają futra, złoto, ale tak naprawdę nie mają już nic — mówi Grażyna Dylewska z Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Olsztynie. Centrum, obejmujące swoim działaniem gminy podolsztyńskie, w 2004 roku miało czterdzieści rodzin pod opieką, obecnie jest ich około trzystu.
A kolejne dni przynoszą kolejne dramatyczne przypadki. W ubiegłym tygodniu Sąd Rejonowy w Olsztynie aresztował na przykład 66-letniego Stanisława C. spod Jonkowa. Po pijanemu wyzywał on i wyganiał z domu swoją żonę, za znęcanie się nad nią raz już zresztą siedział.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

ona
  • ona
  • 27.02.2011 17:16

Smutne. Może kiedys sie cos zmieni...
Istnieja stereotypy i osoby w sądownictwie, policji czy nawet panie kuratorki które są pod urokliwym wpływem inteligentnego sadysty, psychola( przeciez nie pije ,nie pali ,jest kulturalny, nawet w rękę pocałuje- ma szacunek do kobiet)
a w domu horror
a gdzie sąsiedzi? -po cichu współczują, mogą zeznawać, ale anonimowo (boja się wariata)
-przygladaja sie (sensacja)
-są i tacy którzy solidaryzują się z oprawcą(przecież dobry chłopak wyremontował im
za darmo mieszkanie
... koszmar trwa!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 06.02.2008 16:44

plus za tekst o przemocy. Widzę że jeszcze nie dorośliśmy do tego aby mówić o przemocy

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.