Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2274 miejsce

Bobry "terroryzują" mieszkańców Polesia. Jedna osoba nie żyje

Dotychczas wiedzieliśmy, że wilk i niedźwiedź mogą być dla nas niebezpieczne. Trzeba ich unikać, nie wchodzić na ich tereny i ścieżki wędrowne, i nie próbować karmić. Teraz też wiemy o groźbach bobrów, które coraz śmielej atakują ludzi.

 / Fot. WikipediaW połowie kwietnia media podały, że w okolicach Brześcia wędkarz został zagryziony przez bobra; zwierz wściekł się po tym, jak zbyt śmiały człowiek próbował zrobić mu zdjęcie. Zdenerwowany bóbr rzucił się na wędkarza i przegryzł mu tętnicę. Koledzy próbowali go ratować, tamowaniem krwi, ale bezskutecznie. Mieszkaniec Brześcia błyskawicznie wykrwawił się i stracił życie – pisze portal TVN24.pl. Mężczyzna zmarł, zanim przyjechało pogotowie ratunkowe.

Do niecodziennego zdarzenia doszło 10 kwietnia 2013 roku, w okolicach białoruskiego jeziora Szestakow. Mężczyzna pojechał nad jezioro z dwoma przyjaciółmi, aby mile spędzić dzień, na ulubionym łowieniu ryb. W pewnym momencie, ku swojemu zaskoczeniu, zauważył bobra. Postanowił zrobić sobie z nim pamiątkowe zdjęcie i zbliżył się do niego. Zanim zdążył przygotować aparat zwierzę rzuciło się na niego i z impetem dwa razy ugryzło go w udo. Wytrysła fontanna krwi. Pomoc kolegów nie była skuteczna. Wykrwawiony wędkarz na ich oczach zmarł.

Zobacz zdjęcie - bobry nie miały litości dla brzozy - Bobry zagrażają ludziom

Zdaniem znawców zwierząt, bobry czasem atakują ludzi, ale dzieje się to bardzo rzadko. Zdaniem ekspertów najczęściej robią to zwierzęta chore na wściekliznę. Nie tak dawno bóbr zaatakował mieszkańca rosyjskiego obwodu twerskiego, a w zeszłym roku głośno było o dwóch kobietach - Amerykankach, które zostały poważnie pogryzione przez bobra w wodzie jeziora Wirginia. Na Białorusi, chory bóbr na wściekliznę, zaatakował ludzi blisko 10 lat temu. Poważne obrażenia odnieśli mężczyźni, którzy postanowili wypędzić bobra ze stodoły.

Bobry nie mają litości dla żadnego drzewa. Nawet największe i najgrubsze potrafią ściąć silnymi zębami jak siekierą. Żadne drzewo nie jest, ani zbyt wielkie, ani zbyt twarde dla bobrów. Te niepozorne gryzonie śmiało wzięły się za wycinkę potężnej, 10-metrowej brzozy w bawarskim Lengenwang, czytamy w portalu TVN24 - Bóbr zagryzł wędkarza. To nie jest ich pierwsza ofiara przyrody w tej miejscowości. Podobnie rozprawiły się z innymi kolosami, które rosną w okolicy.

Także w Polsce bobry zachowują się podobnie. Gryzą i powalają każde drzewo, które może im służyć do budowy "domu" i zalania potrzebnego terenu do bytowania. Atakują również czasem ludzi. Według mediów, póki co ostatnio coraz śmielej terroryzują mieszkańców białoruskiego Polesia. W okolicach Brześcia bóbr zabił wędkarza. A w centrum białoruskiej wsi Krasnaja Wola, odważny bóbr podszedł pod wiejski dom kultury. Sprzątaczka była pewna, że to bezpański pies i chciała go przegonić. Bóbr rzucił się na nią i poważnie zranił. Teraz białoruskie media alarmują, że bobry są wyjątkowo agresywne.

Zobacz kadr z filmu /YouTube - Bobry terroryzują ludzi

Dlaczego bobry przestały się bać ludzi i są tej wiosny tak bardzo agresywne? Zdaniem ekspertów, znacznie wzrosła ich liczba, brakuje im pożywienia, ale poczuły też swoją siłę i przez to przestały bać się człowieka. Myśliwi na Białorusi tłumaczą to "zakazem polowań na gryzonie", ale także trwającym obecnie okresem lęgowym tych zwierząt i sytuacją powodziową. Poziom wody w rzekach i jeziorach rośnie a "zwierzęta przenoszą się coraz wyżej" i dalej, w tym także w rejony gęsto zamieszkałe przez ludzi. Wchodzą do miejscowości, zwłaszcza wiejskich i tam szukają pożywienia i nowych siedlisk.

Poważnym problemem, na razie na Polesiu jest także niszczenie przez bobry, wałów przeciwpowodziowych. W okolicach Pińska (miasto i port na Białorusi w obwodzie brzeskim) rozryły wał sześciometrowej szerokości. Przy wzroście poziomu wody, wał zacznie przeciekać, a po przemoknięciu może dojść do pęknięcia jego najsłabszych części i zalania wodą okolicznych terenów.

Stanisław Cybruch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Bobry jeszcze parę lat temu, gdy mieszkałam w Wielkopolsce były moimi sąsiadami:) Nie kłóciły się ani ze mną, ani z innymi współplemieńcami:) i dobrze nam się żyło. Jak w bajce Brzechwy: "...Zwierz na zwierzanie uderza, gęś jest pewna swego pierza, pies nie czai się na jeża, owca może wyjść ze stada-nikt nikogo nie napada. Kot nie drapie, wilk nie zjada..." BOBRY ROBIŁY SWOJE - JA SWOJE:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Jadwigo, komentarz dnia, gratuluję i pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Najierw człowiek tępi zwierzeta dla własnych korzyści, potem, usiłuje "odtworzyć środowisko i gatunek" w sposób wybiórczy i skutki bywaja opłakane. Sądze, że niedługo bizony zatarasują ruch na autostradach, a mnożące się bieliki będa porywać niemowlęta z braku kur biegajacych na podwórkach.
Bobry maja taki a nie inny sposob na życie i pisanie, że "wzieły sie za wycinkę brzozy..." to już szczyt głupoty. A za co się miały wziąć? Za blachy z Tupolewa?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Do tego dochodzi jeszcze głupota ludzi. To są dzikie zwierzęta więc trzeba się trzymać od nich na odległość. Czy ktoś widząc obcego psa bez kagańca leci do niego żeby mu z bliska zrobić fotografię? A ludzie tak robią nawet z dzikami...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Troche temat przekolorowany. Ale prawdą jest że zwierzęta walczą o swoje miejsce na ziemi. To człowiek zabiera im co można jeszcze zabrać przyrodzie. Trzeba popatrzeć od strony zwierząt, to człowiek jest agresorem więc walcza o swoje terytorium.
Podobnym problemem jest niedźwiedź brunatny, wilki i inne zwierzęta.
Walka o byt !!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niebawem poczytamy o stadach grasujących bobrów będących zagrożeniem dla ludzkości...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zdumiewające jest natomiast "rajcowanie" naszych środków publicznego przekazu, a co za tym idzie wyolbrzymianie faktów, "bóbr rzucił się na wędkarza", "(bóbr) z impetem dwa razy ugryzło go w udo. Wytrysła fontanna krwi", "Te niepozorne gryzonie śmiało wzięły się za wycinkę potężnej, 10-metrowej brzozy w bawarskim Lengenwang...To nie jest ich pierwsza ofiara przyrody w tej miejscowości. Podobnie rozprawiły się z innymi kolosami, które rosną w okolicy."
Na litość naszej ukochanej przyrody, dziennikarze nie przesadzajcie, a my, nie starajmy się do przesady ingerować w środowisko zwierzyny, i nie tylko. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

:) Pozostaje siedzieć w domu i nigdzie się nie ruszać.

W sumie to podziwiam bobry i inne dziki zwierzaki, które jeszcze i tak mają cierpliwość do ludzi i tak rzadko mówią co myślą na ich temat.

Idę właśnie nad Wisłę zobaczyć czy jacyś wędkarze życia nie stracili, bo siedzą tu często i gęsto. I popatrzeć czy jest jakieś inne żywe stworzenie poza nimi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W zasadzie nic nadzwyczajnego. Bóbr to duży gryzoń. Skoro szczur może zaatakowac, to dlaczego nie kilkanaście razy większy od niego bóbr?
Bytowanie niegdyś płochliwych zwierząt coraz bliżej ludzkich siedlisk, jest zjawiskiem powszechnym (żurawie, kruki, dziki itd). Gdzieś muszą zwierzęta życ, skoro człowiek musi mieszkac wszędzie.
Demonizowanie bobrów, przypomina nieco demonizowanie przed laty wilków czy tygrysów. Ostatecznie skończyło się prawie ich całkowitym wytępieniem. Fakt nadmiernego przyrostu populacji bobra jest wynikiem zachwianej równowagi i m.in. brakiem właściwej ilości wydr. No cóż, najpierw sobie Białorusini poszyli ciepłe futerka, to teraz mają "gryzący problem".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Od razu mi się przypomina historia, w której występował "święty granat"... :D Swoją drogą informacja jak z "Faktu"...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.