Facebook Google+ Twitter

"Bóg" ... Czyli kto?

Szaloną Allenowską komedią „Bóg” udało się Jandzie zaskoczyć zarówno widownię warszawskiego teatru „Polonia”, jak i recenzentów. Tandem: autor – nowojorski intelektualista oraz reżyserka - zwolenniczka realizmu w teatrze, dał nieoczekiwany efekt sceniczny. No i przesłanie, oczywiście…

Plakat do spektaklu "Bóg" / Fot. Mat.prasowe teatru Polonia Krystyna Janda z determinacją budowała swój teatr. Wpierw nadała mu kształt architektoniczny, potem konsekwentnie tworzyła rys repertuarowy (klasyka, choć z różnych epok: Czechow, Bałucki, Quilter...) oraz formowała wiernego widza (nieco snobującego się inteligenta, gotowego na każde intelektualne wyzwanie).

I moment wyzwania nadszedł ….
Schizokrates, Autor (Cezary Żak) i Kretynik, Aktor (Maria Seweryn) głowią się nad zakończeniem sztuki pt. „Niewolnik”, przygotowywanej na konkurs w starożytnych Atenach. Pomysły Schizofrenika i Kretynika nie są dość dramatyczne i wysokie, jak by tego wymagała klasyka gatunku. W dodatku w trakcie sztuki, bohaterowie orientują się, że ich wysiłek w ogóle jest zbędny, bo oni sami są… postaciami w sztuce Woody’ego Allena „Bóg”. Podobnie zresztą jak widzowie, chór (świetny teatr Montownia), czy wreszcie sam Bóg/bóg.
Na scenie pojawiają się kolejne postaci: Doris Józiuczuk (Patrycja Szczepanowska) z Białegostoku, która w stolicy pragnie zrobić karierę, Kobieta z nożem w plecach (Elżbieta Czerwińska), Debiliusz (Piotr Machalica/Wiktor Zborowski), Kobieta ze sztuki renesansowej (Michał Breitenwald) oraz wiele innych, równie abstrakcyjnych bohaterów.
Na scenie panuje coraz większy chaos i zamieszanie, piętrzą się zabawne sytuacje i gagi, mnożą aluzje: obyczajowe i polityczne (akcję przeniesiono z Nowego Jorku do Warszawy), dialogi pełne są skojarzeń erotycznych (często niewybrednych).
Nie podejmuję się streszczać dalszego przebiegu zdarzeń, zarówno dlatego, że nie chcę odbierać przyjemności oglądania, jak i dlatego, że nie podobna tego zrobić, zważywszy na dynamizm i abstrakcyjność zdarzeń na scenie. Krystyna Janda bawi się tym spektaklem, i z widownią, i widownią, która szuka głębszego Przesłania, bo długo nie dowierza, że Janda wyreżyserowała sztukę, która po prostu ma tylko (aż?) bawić.

Uwaga komedia, czyli w gąszczu stylów i konwencji

Krystyna Janda planowała pierwotnie wystawić napisaną trzydzieści trzy lata temu jednoaktówkę Allena na otwarcie swej sceny. Zrezygnowała jednak z tego pomysłu i na początek sięgnęła po klasykę i sztuki "zaangażowane". Dopiero określiwszy tożsamość swojego teatru, pozwoliła sobie na komercyjną komedię. Arystotelesowski podział na sztukę wysoką i niską nadal obowiązuje, ale stale powracają też pytania o wyraźną granicę pomiędzy tym co „wysokie” i „niskie” oraz o rolę teatru i o jego misję.
W ślad za Allenem, Janda dała „Bogiem” czytelny komunikat, że ta „niska” sztuka jest ważna, bo daje ludziom radość.Janda bawi się w swym spektaklu konwencjami (dramat, komedia, groteska, absurd), stylami (w antyku niedopuszczalne ), bohaterami (Maria Seweryn gra rolę męską, a Michał Breitenwald kobiecą); w spektaklu raz mówi się o Bogu, raz o bogu Zeusie. Antyczny chór, opoka starożytnej sztuki, sparodiowany został przez aktorów z teatru Montownia, wystylizowanych na boysband, wygrywający hawajskie melodie (rewelacyjna muzyka Pawła Mykietyna). Zamierzony kicz pęcznieje i rozrasta się , a aktorzy świadomie w nim uczestniczą, bawiąc się swoim wizerunkiem.

Bóg - Aktor - Wielki Reżyser - Woody Allen…

W finale sztuki słyszymy: "Bóg umarł. Stop. Jesteście skazani na samych siebie. Stop".
Nie mamy złudzeń, że to przewrotna myśl samego Allena, żyda-ateisty, egocentryka, artysty zdystansowanego wobec świata nowojorskiej inteligencji, a jednocześnie jej reprezentanta. Ten tekst pojawia się nieco mimochodem pomiędzy zabawnymi dialogami, ale jest w zasadzie przyczynkiem do przesłania sztuki.

Skoro Boga nie ma, to rolę Najwyższego przejmują reżyser i aktor, którzy jak na demiurgów przystało, mają zdolności kreacyjne. Sam Allen też się Stwórcą czuje; w trakcie rozmowy telefonicznej Kretynika z Autorem, słyszymy głos Allena z nagraną na potrzeby spektaklu kwestią, dotyczącą możliwości kreacyjnych. W bosko-mistyczny cud wpisuje się również umiejętność tworzenia przez aktorów postaci scenicznych. Janda do swego przedstawienia zaprosiła popularnych aktorów komediowych (Żak, Zborowski). Fakt, Aktor z "Boga" jest przewrażliwiony na swoim punkcie. Kretynik zarzeka się: "Nie będę grał w czymś, co zrobi klapę, mam ustaloną renomę". Schizofrenik przypomina: "Ale ty jesteś przymierającym głodem aktorem, któremu ja daję teraz szansę na powrót!" Kretynik prostuje: "Przymierającym tak, bezrobotnym może, ale od razu pijakiem i ciotą!". Autor: "Ale ja wcale nie mówiłem, że jesteś pijakiem i ciotą".
I Allen , i Janda śmieją się z tej nadwrażliwości i egocentryzmu, ale jednocześnie rozumieją, jak cienka jest granica pomiędzy budowaniem wyjątkowości, a trwaniem w poczuciu rzeczywistości.

A przesłanie? Gdzie jest przesłanie? …

Warto się o tym przekonać osobiście, bo dwie godziny spędzone w teatrze dostarczają naprawdę kapitalnej rozrywki. Lojalnie uprzedzam jednak, że niektóre sceny bywają niebezpiecznie „za śmieszne”, a przez to spłycone. Niekoniecznie udaną kreacją jest dla mnie postać Doris ( Szczepanowska). Zbyt przerysowana, w końcu nie bawi, a irytuje.

Za to przyjemność oglądania Marii Seweryn, jako sympatycznego i zagubionego Kretynika jest naprawdę ogromna. Swoje mistrzostwo potwierdza w tym spektaklu Montownia, której aktorzy, bacznie pilnujący swego wizerunku, potrafią się też wobec niego zdystansować.

Czy fakt, że dobrze bawimy się w teatrze nie jest wystarczającym przesłaniem sztuki? Janda, jakby przewidując, że widz, zwłaszcza ten nawykły do sztuki „wysokiej” może mieć co do tego wątpliwości, powtarza za Allenem: najważniejszą misją teatru jest istnieć, a głównym przesłaniem sztuki jest dawać radość. O tym maja pamiętać współcześni „bogowie” – reżyserzy i aktorzy. Ludzie maja prawo do rozrywki mówi tym spektaklem reżyserka. Warto skorzystać z tego przywileju.

Woody Allen - „Bóg”. Teatr Polonia. Reżyseria – Krystyna Janda. Najbliższe spektakle: 10 i 11 stycznia 2009 roku.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

rewelacyjna recenzja

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

świetna recenzja. miałam na to się wybrać i wybiorę się.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.