Facebook Google+ Twitter

"Bóg nosi dres". Recenzja książki Piotra Sendera

"Dres też człowiek. Ma potrzeby, przyjaciół, przeszłość i – przede wszystkim – problemy. Głównie cudze. Pozostaje sobą, nawet w butach do garnituru. Dresiarz też człowiek. W końcu nawet Bóg miał na sobie dres, prawda?"

"Bóg nosi dres" Piotr Sender / Fot. Okładka książkiDystans, poza i prowokacja - tak najkrócej można scharachteryzować intelektualną zawartość książki "Bóg nosi dres", która już zyskała spore grono czytelników. Być może przyczyniła się do tego znajomość i wykorzystanie przez autora podwórkowego języka przedmieść i polskiej ulicy oraz gwary młodzieżowej.

Książka Piotra Sendera jest pełna wulgaryzmów i przyznam, że nadużywanie ich nie przypadło mi do gustu (być może to celowy zamiar autora, który w ten sposób chce pozyskać czytelników spragnionych odmienności i sensacji). Jednak trzeba przyznać, że autor korzysta zarówno z zasobu słów potocznych, jak też ze swobodą operuje językiem literackim. Jego narracja jest żywa i wolna od prozaicznych stwierdzeń. Nie ma w tej powieści obojętnych zdań. Każde, łącznie z tytułem, jest nacechowane emocjami i wyraża stosunek bohatera do otaczającego go świata.

Bardzo ciekawie wyjaśnia tytuł powieści... Niby wszyscy o tym wiedzą, ale przypomina, że Bóg kocha wszystkich ludzi. Powszechnie pogardzany dresiarz też więc nie jest pozbawiony miłości. Bo tak naprawdę, to dres jest kostiumem, który bohater zakłada na ciało, doświadczając stanów, w jakich czuje się przynajmniej częściowo spełniony. W ten sposób realizuje się jako jedno ze swoich duchowych wcieleń.

Bohater książki dawno już pozostawił za sobą fatalne dzieciństwo i jest facetem z miasta, który potrafił się jakoś ustawić w życiu. Przechwala się: "Moja dziewczyna jest wspaniała. Jest jak lalka Barbie, która potrafi gotować, mówić i ruszać tyłkiem. Oddałbym wszystko za dom".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Świetna recenzja. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń
Fan
  • Fan
  • 09.04.2012 22:50

Dres dresowi nierówny, za to każda nowa recenzja Pani Ewy wnosi do tego serwisu ożywczy powiew. Mnie to się czyta lekko, a zarazem dowiaduję się mnóstwa ciekawych rzeczy, o istnieniu których nie miałem do tej pory zielonego pojęcia. Dzięki za ten tak interesujący tekst i czekam na następne Pani artykuły.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Krzysztof

Książki można nabyć w księgarniach. Wybór jest ogromny i każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie. Warto wybrać się też na Targi Książki- tam to dopiero jest w czym przebierać.

Polecam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
komentator
  • komentator
  • 09.04.2012 20:13

Po tych i innych cytatach nie mam innego wyjścia, jak pójść do księgarni. Muszę tę książkę mieć na półce

Komentarz został ukrytyrozwiń
9784
  • 9784
  • 09.04.2012 20:10

Ja jestem przekonany, że w ślad za innymi redaktorami W24 Pani Ewa zdecyduje się sama napisać książkę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Ewo, skąd Pani bierze takie ciekawe książki?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 09.04.2012 18:18

Akurat mam egzemplarz z autografem autora. Niesamowity jest w charakteryzowaniu postaci. O swoich rodzicach pisze bezlitośnie szczerze i z pozoru beznamiętnie: Ojciec mniej pił, więcej bił i nie potrafił okazywać uczuć. Czasami mam wrażenie, że to wszystko przez niego. Wolę myśleć, że zapyziały Mirek spotkał Dankę i żyło się im źle, niż że picie połączyło ich jak obrączki. Nie wyobrażam sobie, że w dzień ślubu rzucili niedbałe: „w trzeźwości i nietrzeźwości”, po czym zadowoleni ze swojego towarzystwa poszli w weselne tango." To naprawdę bardzo rzadka umiejętność jednoczesnego opisu osoby, scharakteryzowania klasy i całego społeczeństwa na przełomie Millenium. Coś takiego wymaga talentu.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Czytelnik
  • Czytelnik
  • 09.04.2012 18:05

On sam fajnie o tym gada w jakimś wywiadzie (slangiem): Zacznę więc od tego iż spotkałem Boga … no co takie zdziwione oczy robicie?! Możecie mi nie wierzyć, lecz naprawdę szedł ulicą i miał ze sobą mojego ukochanego psa, który wcześniej zaginął bez śladu. ,,Podbiegłem więc do Boga i złapałem go mocno za rękę. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się’’. Nie trafił mnie grom z jasnego nieba czy coś w tym stylu, lecz od tamtej pory moje życie stało się bardziej znośne.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Bywalec
  • Bywalec
  • 09.04.2012 18:02

Widać w tej książce ślady obejrzanego na pewno przez autora filmu "Bóg" z niezapomnianym Miltonem Friedmanem w roli Stwórcy. Zawsze prowadzi nas za rękę jakiś Mistrz, mentor, wychowawca, jakby go nie nazywać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.