Pozycja materiału w rankingach:
Co wspólnego ma ze sobą religia, marketing i pieniądz? Patrząc na otaczającą nas rzeczywistość dochodzimy do wniosku, że bardzo wiele. Za sprawą wszystkich tych czynników w XXI wieku obserwujemy bowiem ożywienie religijne na wielką skalę.
Od wieków świeccy ludzie nauki przepowiadali rychłą „śmierć” religii. Powiadano, że nieuchronnego zderzenia z nowoczesnością religia nie wytrzyma. Jednakże Kościół musiał pogodzić się z obecnym stanem rzeczy i dostosować do nowych warunków. Pogodzenie nauki i wiary wydaję się więc możliwe (przede wszystkim w kulturze Zachodu), zwłaszcza jeśli spojrzymy na wzrastającą ciągle religijność – liczba wyznawców chrześcijaństwa, islamu, judaizmu, buddyzmu i hinduizmu rośnie i nic nie wskazuje na to aby miało się to zmienić. Zobacz także:
Artykuły
(9)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(3.93)
Wiek: 26 | Miejscowość: Bełchatów | Kraj: Polska
O mnie: Student historii (historia wojskowości), zainteresowania: historia, religie, militaria, film, sport
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Autor usunął profil 14.07.2009 10:51
Nikt nikogo do niczego nie zmusza... Każdy decyduje sam kiedy i w kogo, lub co wierzy... Niewybaczalnym błędem jest tylko nieświadome niczego dzieci ukierunkowywać w wierzeniach. Niestety każda religia stosuje tego rodzaju praktyki, z chwila dorastania i nabywania doświadczenia, dopiero można powiedzieć o tym, że wierzymy. Kościół Rzymsko Katolicki od wieków kształcił i kształci swoje kadry, także nie pozwala sobie żeby zostawać w tyle - umie zadbać o swoje interesy. Popularność nabywania biblii związana jest tylko z tym, że ludzie sami chcą zaspokoić swoją ciekawość - powstało zbyt dużo kontrowersji pomiędzy tym, czego naucza kościół, a faktami historycznymi i logicznym myśleniem. W kraju naszym zakusy kościoła R.K. są już tak wielkie, że zaczynają sięgać po władzę, a wiadomo im wyższa władza tym - większa kasa. Tu w swej zachłanności nawet sam Watykan się pogubił i sam zaprzecza głoszonym przez siebie teoriom, czy tylko teoriom... Chociażby uwikłanie się we wszelkiego rodzaju machlojki finansowe... Wiara, Bogowie, a przedstawiciele ich reprezentujący to dwie sprzeczności. Działanie czynnika ludzkiego wzięło górę nad głoszonymi ideałami....
Jarosław Walendziak 13.07.2009 21:58
Ciekawe słowa... ale bardziej trzeba tutaj jeszcze odnaleźć nurt "deistyczny", który zakłada istnienie Boga, ale nie muszę praktykować postaw religijnych, po prostu On mi nie przeszkadza. Ja bym bardziej z tego punktu mógł spojrzeć na tą publikację i opisanie tej książki.
Waldemar Kowalski 13.07.2009 15:32
Według Pana mudżahedin to jedynie uczestnik wojny na tle religijnym? A mudżahedini walczący z radziecką inwazją w Afganistanie w latach 1979-89 - przykład wojny na tle polityczno-gospodarczym, nie była to "święta wojna" - po stronie radzieckiej gro żołnierzy stanowili muzułmanie z ówczesnych republik radzieckich; mudżahedini afgańscy byli po prostu bojownikami o niepodległość. Otóż to, uwzględniając przenośnię (chodzi mi o to że bojowników za wiarę nie brakuje również w kulturze Zachodu) nadal mamy do czynienia z fundamentalizmem np. chrześcijańskim; proszę spojrzeć na pojęcie "świętej wojny" znanej nie tylko w świecie Islamu ale i wśród chrześcijan i Żydów. Na przestrzeni wieków - w przypadku muzułmanów - nastąpiło rozróżnienie na „dżihad większy”, czyli dbałość o sprawy wewnętrzne (duchowe) oraz „dżihad mniejszy”, a więc dbałość o sprawy zewnętrzne (fizyczne). Z tym drugim określeniem wiąże się też rozsławianie idei religijnych. Gdy odbywało się ono na drodze zbrojnej mówiono o idei „świętej wojny” . Fundamentalizm na tle religijnym to nie tylko wojny religijne, konflikty, działalność terrorystyczna etc., myli Pan pojęcia - fundamentalizm nie zawsze idzie w parze z fanatyzmem; jest to po prostu: "ideologia polityczna, która wyrosła ze zjawiska upolitycznienia religii, funkcjonująca w określonej sytuacji społecznej' (Cytat za: B. Tibi, Fundamentalizm religijny, Warszawa 1997, s. 33). Krzewienie wiary nie jest w naszym stylu? Nie zgadzam się, najlepszym przykładem jest odwołanie się do historii. Przekonanie, że Bóg walczy wśród swych wyznawców było i jest obecne nie tylko na Bliskim Wschodzie. Bojowym okrzykiem krzyżowców było Deus lo vult ! (Bóg tego chce!) - inna sprawa, że krzyżowcy mieli w nadzieje posiąść wielkie łupy; głównym jednak celem było oswobodzenia Grobu Chrystusa - cel religijny. Papież Urban II nazwał ich walkę z muzułmanami: Gesta Dei per Francos. Niemieccy żołnierze wyruszając na wojnę mieli na hełmach wygrawerowany napis: Gott mit uns. Zresztą imperialna polityka prezydenta G. W. Busha, który ogłosił „świętą wojnę” z terroryzmem także była usprawiedliwiona religijnie. Dziękuję za rzeczową dyskusję :-)
Remy Gwaramadze 13.07.2009 15:14
No tak i właśnie dlatego specjalnie nie postawiłem między fundamentalizmem religijnym a terroryzmem znaku równości. W USA? a czy w USA odbywają się wojny na tle religijnym? Chodzi raczej o znaczące procesy, a nie bójkę w południowym Los Angeles.
Myli się Pan co do słowa "mudżahedin". Nie jest to zwykłe tłumaczenie. Określenie "mudżahedin" bezpośrednio odnosi się do wyznawcy islamu, uczestnika świętej wojny - jihadu. Nie można być "chrześcijańskim mudżahedinem", chyba że na potrzeby literackiej przenośni, z uwzględnieniem wiedzy i wyobraźni czytelnika. Jak więc będzie się nazywał chrześcijański bojownik o wiarę? To nadal pozostaje zagadką.
Jacek Żakowski ma rację. Proszę zwrócić uwagę, że wymienia ateistów, co znaczy że terroryzm jest w swej istocie areligijny, a religia ma funkcje manipulacyjne. Chrześcijanie (Huntingtonowska cywilizacja Zachodnia) wbrew pozorom nie dają się tak łatwo manipulować religijnym watażkom bo poznaliśmy smak dobrobytu i tylko siła pieniądza potrafi wodzić nas za nos. Nie angażujemy się w nic co nie przynosi wymiernych lub chociaż hipotetycznych korzyści ekonomicznych. Krzewienie wiary czy podążanie urojoną ścieżką mitycznych przepowiedni (jak chociażby robi to irański establishment) nie jest w naszym stylu.
Chrześcijaństwo nie jest strawione fundamentalizmem religijnym - będę się moich przekonań trzymał :)
Waldemar Kowalski 13.07.2009 11:02
Fundamentalizm religijny jest postrzegany często przez pryzmat terroryzmu. Owszem, fundamentalizm jest obecny także wśród chrześcijan, głównie w USA (zauważ, że "mudżahedin" to po prostu "bojownik o wiarę" - jest ich cała masa we wszystkich religiach). Podobnie terroryzm, bez różnicy w czyim wydaniu, stanowi zagrożenie dla światowego pokoju. W ogóle jest on zjawiskiem uniwersalnym. Oddajmy głos Jackowi Żakowskiemu: "Trzeba się pozbyć złudzenia, że terroryzm jest fenomenem stworzonym przez kryzys islamu. Terroryzm tak samo dobrze gnieździ się w głowach ateistów, chrześcijan, muzułmanów i Żydów". (J. Żakowski, Ciemny brąz, czyli co zrobić z islamistami, „Polityka”, nr 35, 2 IX 2006, s. 8.) Terroryzm jest niewątpliwie problemem globalnym. Wypaczanie przesłań religijnych może w przyszłości doprowadzić do eskalacji wojny na tle kulturowym. Każda kultura wyrasta z innej religii, której wyznawcy dążą do posiadania monopolu na prawdę. Efektem postrzegania idei religijnych w ten sposób może być zderzenie cywilizacji, zapowiadane przez Samuela Huntingtona (zob. "Zderzenie cywilizacji" - ciekawa teza). Zapraszam do dalszej dyskusji. Pozdrawiam:-)
Autor usunął profil 13.07.2009 06:13
Opakowanie z ładnym napisem jak Snickers ;]
Ateiści nie krzyczą głośno, że Boga nie ma, patrzą tylko z litością na okradanych w jego imię ...przez instytucje kościoła.
Wiara i religia nie idą w parze...idzie religia...po kasę...naiwnych...
Piotr Chorążak 13.07.2009 01:37
Religia nie ma tu nic wspólnego z modą na religijność, która raczej jest towarem samym w sobie niż powrotem do wiary. Jak słusznie autor tekstu zauważył, że ludzie chcą posiadać religijność jako opakowanie niźli sami świadczyć dobrym przykładem. Mało tego, pozwolę sobie na małą dygresje- pamiętam jak powstało zjawisko pokolenia JPII, czyli ludzi, którzy urodzili się jak papież rozpoczynał pontyfikat i którzy wyrośli na naukach Jana Pawła II. I tu rodzi się pytanie, czy to pokolenie faktycznych krzewicielów wiary, czy raczej opakowanie.
Remy Gwaramadze 13.07.2009 00:53
Bardziej mi chodziło o takie przepychanki, które teoretycznie mogły by powstać w komentarzach pod tym artykułem. Setna, tysięczna dyskusja w internecie o tym jak bardzo Bóg istnieje a jak bardzo go nie ma.
Jeżeli chodzi o fundamentalizm to zgodzę się, ale nie do końca :)
Owszem odgrywa ogromną rolę ale jako sposób osiągnięcia celów politycznych i Chamenei jest doskonałym przykładem na poparcie mojej tezy bo gość nie ma faktycznej władzy decyzyjnej, jest tylko wykonawcą woli Rady Strażników Rewolucji. Taki interfejs dla ludności. Poprzednik owszem może i miał coś do powiedzenia, ale Chamenei? To po prostu megafon przez który drą się Strażnicy, zachłanni i pragmatyczni do bólu zbrodniarze.
Fundamentalizm chrześcijański? A cóż to za wynalazek? W takim razie jak się nazywa chrześcijański odpowiednik mudżahedina? :)
Waldemar Kowalski 12.07.2009 19:19
Jeżeli uważasz, że konflikt między teistami a ateistami jest głupi - masz do tego prawo; rzeczywiście niektóre argumenty (zarówno jednej jak i drugiej strony) nie zawsze są wiarygodne; jeżeli ateiści traktują pracę prof. Dawkinsa za fundament, podporę swojego stanowiska względem religii to jest to dla mnie mało zrozumiałe; Z twojej wypowiedzi wnioskuję, że posiadasz spory dystans do kwestii religii i jej roli obecnie. Chciałbym jednak zaznaczyć, że wojny na tle religijnym zagrażają światu w XXI w. w większym stopniu aniżeli wojny - stricte - polityczne. Spójrz jaką siłę ma radykalny Islam (doskonałym przykładem jest pozycja ajatollaha Ali Khameneigo w Iranie, o jego bardziej sławnym poprzedniku już nie wspomnę). Ciekawe jak potoczą się losy świata, gdy w dobie zagrożenia wojną nuklearną, zjednoczą się kraje arabskie (szyityzm i sunnizm). Zresztą fundamentalizm religijny to zjawisko, które jest powszechne nie tylko wśród muzułmanów, ale i wśród chrześcijan czy Żydów.
Remy Gwaramadze 12.07.2009 17:11
A tu parodia na religijne wychowanie, również polecam :)
http://www.youtube.com/watch?v=DnQmTQQD-0w
Trzeba się wyluzować i nabrać dystansu! Kiedyś byłem bardziej wojowniczym ateistą i pewnie bym solidnie skomentował cały artykuł znajdując kilka, kilkanaście punktów zaczepienia i dziur w całym. Od dłuższego czasu uważam wprost, że wojna między teistami i ateistami jest głupia i tylko odwraca uwagę od prawdziwych wojen, z prawdziwą bronią, ofiarami i prawdziwymi pieniędzmi w tle.
Pozdrawiam :)
Łatwiej wyrzucać śmieci w krzaki i do lasu? [Zdjęcia]
(odsłon: +1110)