Facebook Google+ Twitter

Bóg powraca. Religijność w XXI wieku

Co wspólnego ma ze sobą religia, marketing i pieniądz? Patrząc na otaczającą nas rzeczywistość dochodzimy do wniosku, że bardzo wiele. Za sprawą wszystkich tych czynników w XXI wieku obserwujemy bowiem ożywienie religijne na wielką skalę.

 / Fot. http://www.time.com/time/magazine/article/0,9171,1890379,00.htmlOd wieków świeccy ludzie nauki przepowiadali rychłą „śmierć” religii. Powiadano, że nieuchronnego zderzenia z nowoczesnością religia nie wytrzyma. Jednakże Kościół musiał pogodzić się z obecnym stanem rzeczy i dostosować do nowych warunków. Pogodzenie nauki i wiary wydaję się więc możliwe (przede wszystkim w kulturze Zachodu), zwłaszcza jeśli spojrzymy na wzrastającą ciągle religijność – liczba wyznawców chrześcijaństwa, islamu, judaizmu, buddyzmu i hinduizmu rośnie i nic nie wskazuje na to aby miało się to zmienić.

Wielki wpływ na dobrą „koniunkturę religijną” w erze globalizacji ma rosnąca sprzedaż świętych ksiąg – zwłaszcza w USA mamy do czynienia z „boomem” w tej materii. Biblia stała się bestsellerem wszech czasów. Liczy się przede wszystkim jej posiadanie, nie każdy bowiem przywiązuje wagę do jej treści. Panuje swego rodzaju moda na religijność, kupowanie wciąż to nowych egzemplarzy Biblii czy Koranu, występowanie na forum publicznym z dumnym mianem „obrońcy wiary”.

Przy zaprzysiężeniu prezydent USA wciąż powtarza : „In God we trust”. Po ataku na World Trade Center z 11 września 2001 roku prezydent G. W. Bush ogłosił "świętą wojnę" z terroryzmem. Amerykanie eksportują swą wiarę na różne sposoby. Wyznawca staje się konsumentem własnej religii. Wielkie korporacje szermują hasłami religijnymi licząc na zyski z reklamy. Kościoły powstają jak „grzyby po deszczu”, inwestycja goni inwestycję, pieniądz jest wciąż w obrocie, podczas gdy wartości religijne nie tracą na znaczeniu. W ślad za twórcami filmu „Zeitgeist” można by rzec (niezależnie od tego jak jest on postrzegany, a zaznaczę przy tym, że nie należę do grona zwolenników spiskowej teorii Kościoła): „Religia zbiera miliardy dolarów, ale nie płaci podatków i ciągle chce jeszcze więcej”.

Wielcy myśliciele epoki Oświecenia pomylili się zatem. Mimo iż wielką popularność zdobywają sobie pseudonaukowe publikacje typu „Bóg urojony” Richarda Dawkinsa, to nic nie wskazuje na to, aby mogło to w znaczący sposób wpłynąć na rolę religii w życiu przeciętnego człowieka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 14.07.2009 10:51

Nikt nikogo do niczego nie zmusza... Każdy decyduje sam kiedy i w kogo, lub co wierzy... Niewybaczalnym błędem jest tylko nieświadome niczego dzieci ukierunkowywać w wierzeniach. Niestety każda religia stosuje tego rodzaju praktyki, z chwila dorastania i nabywania doświadczenia, dopiero można powiedzieć o tym, że wierzymy. Kościół Rzymsko Katolicki od wieków kształcił i kształci swoje kadry, także nie pozwala sobie żeby zostawać w tyle - umie zadbać o swoje interesy. Popularność nabywania biblii związana jest tylko z tym, że ludzie sami chcą zaspokoić swoją ciekawość - powstało zbyt dużo kontrowersji pomiędzy tym, czego naucza kościół, a faktami historycznymi i logicznym myśleniem. W kraju naszym zakusy kościoła R.K. są już tak wielkie, że zaczynają sięgać po władzę, a wiadomo im wyższa władza tym - większa kasa. Tu w swej zachłanności nawet sam Watykan się pogubił i sam zaprzecza głoszonym przez siebie teoriom, czy tylko teoriom... Chociażby uwikłanie się we wszelkiego rodzaju machlojki finansowe... Wiara, Bogowie, a przedstawiciele ich reprezentujący to dwie sprzeczności. Działanie czynnika ludzkiego wzięło górę nad głoszonymi ideałami....

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.07.2009 21:58

Ciekawe słowa... ale bardziej trzeba tutaj jeszcze odnaleźć nurt "deistyczny", który zakłada istnienie Boga, ale nie muszę praktykować postaw religijnych, po prostu On mi nie przeszkadza. Ja bym bardziej z tego punktu mógł spojrzeć na tą publikację i opisanie tej książki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Według Pana mudżahedin to jedynie uczestnik wojny na tle religijnym? A mudżahedini walczący z radziecką inwazją w Afganistanie w latach 1979-89 - przykład wojny na tle polityczno-gospodarczym, nie była to "święta wojna" - po stronie radzieckiej gro żołnierzy stanowili muzułmanie z ówczesnych republik radzieckich; mudżahedini afgańscy byli po prostu bojownikami o niepodległość. Otóż to, uwzględniając przenośnię (chodzi mi o to że bojowników za wiarę nie brakuje również w kulturze Zachodu) nadal mamy do czynienia z fundamentalizmem np. chrześcijańskim; proszę spojrzeć na pojęcie "świętej wojny" znanej nie tylko w świecie Islamu ale i wśród chrześcijan i Żydów. Na przestrzeni wieków - w przypadku muzułmanów - nastąpiło rozróżnienie na „dżihad większy”, czyli dbałość o sprawy wewnętrzne (duchowe) oraz „dżihad mniejszy”, a więc dbałość o sprawy zewnętrzne (fizyczne). Z tym drugim określeniem wiąże się też rozsławianie idei religijnych. Gdy odbywało się ono na drodze zbrojnej mówiono o idei „świętej wojny” . Fundamentalizm na tle religijnym to nie tylko wojny religijne, konflikty, działalność terrorystyczna etc., myli Pan pojęcia - fundamentalizm nie zawsze idzie w parze z fanatyzmem; jest to po prostu: "ideologia polityczna, która wyrosła ze zjawiska upolitycznienia religii, funkcjonująca w określonej sytuacji społecznej' (Cytat za: B. Tibi, Fundamentalizm religijny, Warszawa 1997, s. 33). Krzewienie wiary nie jest w naszym stylu? Nie zgadzam się, najlepszym przykładem jest odwołanie się do historii. Przekonanie, że Bóg walczy wśród swych wyznawców było i jest obecne nie tylko na Bliskim Wschodzie. Bojowym okrzykiem krzyżowców było Deus lo vult ! (Bóg tego chce!) - inna sprawa, że krzyżowcy mieli w nadzieje posiąść wielkie łupy; głównym jednak celem było oswobodzenia Grobu Chrystusa - cel religijny. Papież Urban II nazwał ich walkę z muzułmanami: Gesta Dei per Francos. Niemieccy żołnierze wyruszając na wojnę mieli na hełmach wygrawerowany napis: Gott mit uns. Zresztą imperialna polityka prezydenta G. W. Busha, który ogłosił „świętą wojnę” z terroryzmem także była usprawiedliwiona religijnie. Dziękuję za rzeczową dyskusję :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

No tak i właśnie dlatego specjalnie nie postawiłem między fundamentalizmem religijnym a terroryzmem znaku równości. W USA? a czy w USA odbywają się wojny na tle religijnym? Chodzi raczej o znaczące procesy, a nie bójkę w południowym Los Angeles.

Myli się Pan co do słowa "mudżahedin". Nie jest to zwykłe tłumaczenie. Określenie "mudżahedin" bezpośrednio odnosi się do wyznawcy islamu, uczestnika świętej wojny - jihadu. Nie można być "chrześcijańskim mudżahedinem", chyba że na potrzeby literackiej przenośni, z uwzględnieniem wiedzy i wyobraźni czytelnika. Jak więc będzie się nazywał chrześcijański bojownik o wiarę? To nadal pozostaje zagadką.

Jacek Żakowski ma rację. Proszę zwrócić uwagę, że wymienia ateistów, co znaczy że terroryzm jest w swej istocie areligijny, a religia ma funkcje manipulacyjne. Chrześcijanie (Huntingtonowska cywilizacja Zachodnia) wbrew pozorom nie dają się tak łatwo manipulować religijnym watażkom bo poznaliśmy smak dobrobytu i tylko siła pieniądza potrafi wodzić nas za nos. Nie angażujemy się w nic co nie przynosi wymiernych lub chociaż hipotetycznych korzyści ekonomicznych. Krzewienie wiary czy podążanie urojoną ścieżką mitycznych przepowiedni (jak chociażby robi to irański establishment) nie jest w naszym stylu.

Chrześcijaństwo nie jest strawione fundamentalizmem religijnym - będę się moich przekonań trzymał :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fundamentalizm religijny jest postrzegany często przez pryzmat terroryzmu. Owszem, fundamentalizm jest obecny także wśród chrześcijan, głównie w USA (zauważ, że "mudżahedin" to po prostu "bojownik o wiarę" - jest ich cała masa we wszystkich religiach). Podobnie terroryzm, bez różnicy w czyim wydaniu, stanowi zagrożenie dla światowego pokoju. W ogóle jest on zjawiskiem uniwersalnym. Oddajmy głos Jackowi Żakowskiemu: "Trzeba się pozbyć złudzenia, że terroryzm jest fenomenem stworzonym przez kryzys islamu. Terroryzm tak samo dobrze gnieździ się w głowach ateistów, chrześcijan, muzułmanów i Żydów". (J. Żakowski, Ciemny brąz, czyli co zrobić z islamistami, „Polityka”, nr 35, 2 IX 2006, s. 8.) Terroryzm jest niewątpliwie problemem globalnym. Wypaczanie przesłań religijnych może w przyszłości doprowadzić do eskalacji wojny na tle kulturowym. Każda kultura wyrasta z innej religii, której wyznawcy dążą do posiadania monopolu na prawdę. Efektem postrzegania idei religijnych w ten sposób może być zderzenie cywilizacji, zapowiadane przez Samuela Huntingtona (zob. "Zderzenie cywilizacji" - ciekawa teza). Zapraszam do dalszej dyskusji. Pozdrawiam:-)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.07.2009 06:13

Opakowanie z ładnym napisem jak Snickers ;]

Ateiści nie krzyczą głośno, że Boga nie ma, patrzą tylko z litością na okradanych w jego imię ...przez instytucje kościoła.
Wiara i religia nie idą w parze...idzie religia...po kasę...naiwnych...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Religia nie ma tu nic wspólnego z modą na religijność, która raczej jest towarem samym w sobie niż powrotem do wiary. Jak słusznie autor tekstu zauważył, że ludzie chcą posiadać religijność jako opakowanie niźli sami świadczyć dobrym przykładem. Mało tego, pozwolę sobie na małą dygresje- pamiętam jak powstało zjawisko pokolenia JPII, czyli ludzi, którzy urodzili się jak papież rozpoczynał pontyfikat i którzy wyrośli na naukach Jana Pawła II. I tu rodzi się pytanie, czy to pokolenie faktycznych krzewicielów wiary, czy raczej opakowanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardziej mi chodziło o takie przepychanki, które teoretycznie mogły by powstać w komentarzach pod tym artykułem. Setna, tysięczna dyskusja w internecie o tym jak bardzo Bóg istnieje a jak bardzo go nie ma.

Jeżeli chodzi o fundamentalizm to zgodzę się, ale nie do końca :)
Owszem odgrywa ogromną rolę ale jako sposób osiągnięcia celów politycznych i Chamenei jest doskonałym przykładem na poparcie mojej tezy bo gość nie ma faktycznej władzy decyzyjnej, jest tylko wykonawcą woli Rady Strażników Rewolucji. Taki interfejs dla ludności. Poprzednik owszem może i miał coś do powiedzenia, ale Chamenei? To po prostu megafon przez który drą się Strażnicy, zachłanni i pragmatyczni do bólu zbrodniarze.

Fundamentalizm chrześcijański? A cóż to za wynalazek? W takim razie jak się nazywa chrześcijański odpowiednik mudżahedina? :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeżeli uważasz, że konflikt między teistami a ateistami jest głupi - masz do tego prawo; rzeczywiście niektóre argumenty (zarówno jednej jak i drugiej strony) nie zawsze są wiarygodne; jeżeli ateiści traktują pracę prof. Dawkinsa za fundament, podporę swojego stanowiska względem religii to jest to dla mnie mało zrozumiałe; Z twojej wypowiedzi wnioskuję, że posiadasz spory dystans do kwestii religii i jej roli obecnie. Chciałbym jednak zaznaczyć, że wojny na tle religijnym zagrażają światu w XXI w. w większym stopniu aniżeli wojny - stricte - polityczne. Spójrz jaką siłę ma radykalny Islam (doskonałym przykładem jest pozycja ajatollaha Ali Khameneigo w Iranie, o jego bardziej sławnym poprzedniku już nie wspomnę). Ciekawe jak potoczą się losy świata, gdy w dobie zagrożenia wojną nuklearną, zjednoczą się kraje arabskie (szyityzm i sunnizm). Zresztą fundamentalizm religijny to zjawisko, które jest powszechne nie tylko wśród muzułmanów, ale i wśród chrześcijan czy Żydów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A tu parodia na religijne wychowanie, również polecam :)
http://www.youtube.com/watch?v=DnQmTQQD-0w

Trzeba się wyluzować i nabrać dystansu! Kiedyś byłem bardziej wojowniczym ateistą i pewnie bym solidnie skomentował cały artykuł znajdując kilka, kilkanaście punktów zaczepienia i dziur w całym. Od dłuższego czasu uważam wprost, że wojna między teistami i ateistami jest głupia i tylko odwraca uwagę od prawdziwych wojen, z prawdziwą bronią, ofiarami i prawdziwymi pieniędzmi w tle.

Pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.