Pozycja materiału w rankingach:
Starszy mężczyzna przechadza się po podwórku. Krok w krok, idzie za nim pies. Nagle zaczyna przeszkadzać swojemu panu, który w chwili frustracji kopie podopiecznego. Niestety, to nie jest odosobniony przypadek.
Statystyki Towarzystwa Ochrony Zwierząt są czytelne. W 2006 roku zostało odebranych właścicielom i schroniskom przez Inspektorat TOZ 470 psów, głównie z powodu rażących zaniedbań i znęcania się. Niemal połowa z 5380 interwencji dotyczyła psów. Statystyka z roku 2007 jest dopiero sporządzana, ale już wiemy, że schroniska dla zwierząt wciąż są przepełnione. W klatkach brakuje miejsc, czworonogi zagryzają siebie nawzajem, walczą o jedzenie i o miejsce w jednej z nielicznych bud.
Całkiem niedawno, bo w połowie grudnia ubiegłego roku, telewizja Polsat w "Interwencji" podała, że mieszkańcy schroniska w Orzechowcach pod Przemyślem skazani są na powolną śmierć. Psy i koty zamarzają, zdychają z głodu lub z wycieńczenia. Ludzie zgotowali im taki właśnie los – umieranie w męczarniach. Skazywanie na wieczne niedożywienie, pozbawianie opieki weterynaryjnej to również maltretowanie.
Psy, które dało się odratować, w ich psychice pozostaje ślad przeżytych cierpień. Tłumaczy to znana w Polsce zoopsycholog, Joanna Kosińska: - Pies maltretowany przez człowieka, może potem bać się ludzi – wszystkich lub tylko takich, którzy przypominają mu osobę, która wyrządziła mu krzywdę, sprawiała ból. Może wykazywać agresję wobec takich osób, spowodowaną strachem. Pies taki wymaga wiele pracy. Musi na nowo nabrać zaufania do ludzi, zacząć kojarzyć człowieka z czymś przyjemnym, na przykład ze smacznym pożywieniem, smakołykami. Terapia taka musi odbywać się stopniowo, powoli, wymaga od właścicieli wiele cierpliwości. Powodzenie zależy od wieku psa, od tego czy był dobrze socjalizowany z ludźmi w wieku szczenięcym, od wieku w jakim był maltretowany, w jakim stopniu był maltretowany i wielu innych czynników, również od rasy psa, jego osobowości.
Bracia mniejsi czy maszyny do testowania medykamentów? Przyjaciele czy zabawki? Kupić i zabić, gdy się znudzi? Pobić, gdy piszczeniem zagłusza ulubiony serial? Skazywać na łzy w oczach wolontariuszy polskich schronisk, którzy mogą dać psu odrobinę ciepła raz na tydzień? Mógłbyś? Pies – najlepszym przyjacielem człowieka. Niestety, często nie można nazwać przyjaciółmi psów ludzi.Zobacz także:
Artykuły
(90)
Galerie
(31)
Średnia ocen
(4.79)
Wiek: 25 | Miejscowość: Poznań | Kraj: Polska
O mnie: Wydawca i dziennikarz serwisu www.poznan.naszemiasto.pl
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Agnieszka Dąbrowska 15.02.2008 22:40
Plus za bardzo waży temat. Sama mam kolejnego psa po pszejściach, który został znaleziony przywiązany do drzewa w agonalnym stanie. Wiem ile pracy, kosztowało mnie wzbudzenie w nim zaufania i tego żeby pozbył się wiecznie towarzyszącego mu strachu. Na szczęście się udało
O cierpieniu zwierząt jakiś czas temu wypowiadał się Olga Tokarczuk, z która zgadzam się w stu procentach:
"(...) Kto by się przejmował psami na łańcuchu, jak tu dzieci są głodne. Stawianie tak problemu jest czymś niezwykle infantylnym i prymitywnym. Ale widzę różnicę między cierpieniem ludzi i zwierząt. Przede wszystkim cierpienie zwierząt nie ma żadnego przełożenia - one po prostu nie mają głosu. W sensie literackim mogę sobie wyobrazić kogoś, kto jedzie w kontenerze, natomiast nie umiem dać głosu szczeniakowi, który tu leży, ponieważ on nie używa słów, ani nie jest zapośredniczony na żadnej płaszczyźnie symbolicznej, religijnej, nie mogę nic z nim zrobić. Widzę suche cierpienie. Ponieważ jestem człowiekiem, zrozumienie drugiej istoty ludzkiej jest zawsze potencjalnie łatwiejsze. Dlatego cierpienie zwierząt robi na mnie większe wrażenie - jest pozbawione sensu, nie można zwierzęcia pocieszyć, mówiąc: 'Nie przejmuj się, będzie dobrze' albo 'Bóg jest przy tobie, zmartwychwstaniesz'. Na dodatek to cierpienie jest bagatelizowane albo traktowane jako konieczne. A czasem nawet przypisane zwierzęciu na zawsze - w laboratoriach, w hodowlach (...)
Cierpienie zwierząt - wiem, że to może być kontrowersyjne - jest dla mnie bardziej poruszające. Człowiek ma tyle możliwości jakiegoś samoratowania się albo też ratowania osoby bliskiej... Cała kultura, cała cywilizacja jest po stronie człowieka. Wymyślono całe systemy filozoficzne, żeby poradzić sobie z cierpieniem. Napisano wielkie książki. Zwierzęta są nieme, są zostawiane same sobie w tym wszystkim. Kiedy byłam dzieckiem, uświadomiłam sobie, co to znaczy, kiedy się mówi, że zwierzęta nie mają duszy. Znaczy to, że całe ich cierpienie jest pozbawione jakiegokolwiek sensu, dla zwierząt nie ma odkupienia, to cierpienie się nie kumuluje. Katolicy wierzą, że cierpienie można nieść jak krzyż i coś w ten sposób odkupić, natomiast cierpienie zwierząt jest mechaniczne, jest po prostu nie do przyjęcia. Jak sobie to uświadomiłam, przeżyłam szok, który w jakimś sensie odsunął mnie od religii, która odbiera podmiotowość zwierzętom (...)"
Malwina Barańska 15.02.2008 22:17
Plus. Należy zwrócić też uwagę, że psy maltretowane mają uraz psychiczny i przez to potem nie nadaja się do adopcji bo wykazują agresję gdy się ktoś zbliży do miski, podniesie ręke...by przeczesać włosy...jednak pies odbiera to inaczej. Podniesiona reka to podniesiona reka..chcesz go uderzyc a on się chce bronic . Przez głupote ludzką wiele pięknych i mądrych psów musiało zostać uśpionych. Najmniejszy przejaw agresji w schronisku to pewniak do uśpienia...a to wszystko przez nas:(