Pozycja materiału w rankingach:
Wszyscy jesteśmy uczestnikami wielowiekowego zażartego sporu o istnienie Boga i znaczenie religii. Istnieje jeszcze jedna możliwość: Boga dotąd nie ma, bo to człowiek staje się bogiem.
Jest istotą niegotową, nie posiadającą natury, co brzmi dość niepokojąco. Tymczasem niegotowość oznacza, że żyjemy na granicy dwóch światów: materialnego i duchowego. Znakomicie tę sytuację ilustruje metafora: człowiek jest istotą żyjącą w połowie drogi między zwierzęciem a bogiem, którego wymyślił sobie jako ideał, do którego wciąż zmierza po przekroczeniu swej zwierzęcej natury. Rodzimy się jako ludzie, ale człowiekiem trzeba się dopiero stać żyjąc w ludzkiej kulturze, zaczynając od wychowania i szkolnej nauki. PotemZobacz także:
Artykuły
(20)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.45)
Miejscowość: Wrocław | Kraj: Polska
O mnie: Emerytowany naukowiec. Kredo: Kultura to najwyższa ludzka wartość, a tworzenie cudownych dzieł ludzkich to najgłębszy sens istnienia. Kultura i dzieła ludzkie, to jedyna możliwość znalezienia się w przestrzeni nieśmiertelności... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Mieczysław Cenin 05.03.2010 22:11
Do moich dzisiejszych (5 marca) miłych gości - komentatorów: dziękuję za uwagi, jutro do południa postaram się wszystkim odpisać. Pozdrawiam
Ratomir Wilkowski 05.03.2010 14:30
> do zaznaczenia zachodzącego procesu rozwoju człowieczeństwa
A sakd (zataujace monoteistycznymi przekonaniami) zalozenie, ze jest to cos specjalnie szczegolnego? Jesli Wszchswiat/Kosmos/Metawszechswiat jest Absolutem, to jest doskonaly i sam w sobie posiada wszelkie racje swego istnienia... Wiecej - my (i nie tylko) jestesmy tylko pewnym elemntem rownie doskonalego (wiecznemgo i nieskonczonemgo - choc moze nie do pelengo ogarniecia naszymi ograniczonymi kryteriami) procesu zachodzacego w nim...
> Boga w dotychczasowym rozumieniu różnych religii nie ma, nie ma też żadnych zaświatów. Skoro wiec jak zsam zauwazasz twoja "koncepcja nie jest panteistyczna mimo, że może sprawiać takie wrażenie" to niemyl ze soba pewnych kwestii...
I tu sie kolega myli - Bog w koncepcjach panteistycznej nie tylko istnieje ale jest wszedzie wokol nas... a w koncepcje multiswiatow z powodzeniem wpisywac sie moga rowniez zaswiaty. ;)
S. Korn. 05.03.2010 13:48
"Raz destruktywne, kiedy indziej zaś konstruktywne, ale zawsze niepokonane, wierzenia tworzą najpotężniejszą siłę w historii i są rzeczywistymi podstawami cywilizacji. (...)" - to można odnieść również do człowieka błądzącego myślami, by chcieć zrozumieć prawdy objawione wiarą innych ...
Mieczysław Cenin 05.03.2010 13:13
Sławo, obawiam się, trochę się nie rozumiemy. Boga w dotychczasowym rozumieniu różnych religii nie ma, nie ma też żadnych zaświatów. Jako ludzie pragniemy nieśmiertelności i niestety często wierzymy tym, którzy nam ją w tych zaświatach obiecują. Uwierzysz islamistom obiecującym poległym wojownikom raj, w którym każdy z nich będzie obsługiwany przez 72 dziewice i 80 tys. wojowników? Tymczasem paradoksalnie wszyscy jesteśmy nieśmiertelni przez dzieła, które tworzymy i przekazujemy następnym pokoleniom. Dlatego warto dbać o to, by jak najwięcej po sobie pozostawić, a przy końcu biologicznego życia pogodnie i z satysfakcją móc powiedzieć: moje życie nie zostało zmarnowane, zrobiłe(a)m wiele na miarę swoich możliwości osobistych. Mogłoby zostać zmarnowane gdybyśmy dosłownie byli nieśmiertelni fizycznie i wiecznie tracili swą wydolność i zdolności produkcyjne, reprodukcyjne i twórcze. Natura mądrze ten problem rozwiązała. Właściwie to świat jaki nam się przedstawia nie istnieje, to my go ontologicznie powołujemy do życia. Na biologicznym podłożu tworzymy piętro kultury i świat pełen tworów wirtualnych, także bogów. Tak jak w produkcji przemysłowej prostą postać materii i energii przetwarzamy do postaci elektroniki, automatyki, informatyki, biocybernetyki itd., tak możemy oczekiwać stosownego rozwoju samego człowieka. Zmierza on 9niekoniecznie świadomie) do przekształcenia całej dostępnej materii/energii do jej postać uporządkowanej ( spadek entropii) i samoświadomej. Człowiek uzyskując świadomość (szczególnie samoświadomość) ewolucyjnie, niejako automatycznie staje się organem świadomości świata, a naturalnym jego powołaniem jest kontynuowanie jego rozwoju w stronę dalszego wzrostu tej świadomości i jej udziału w jego rozbudowie. Finalnie służy to kontroli obiegu energii i materii w świecie osiąganej etapowo poprzez równoważenie jej bilansu pozyskiwania i zużycia na kolejnych poziomach rozwoju cywilizacji. Intuicyjnie trafnie spodziewasz się, że np. nasi prawnukowie mogą stać się zupełnie do nas niepodobni. Jeśli w końcu przestaniemy wierzyć w duchy będą naszymi prawdziwymi duchowymi następcami
A jeśli nie przestaniemy? Jako słabi i nieodpowiedzialni znikniemy z mapy świata zupełnie nie zauważeni. A wielki wszechświat ma czas, za kilka-kilkanaście mld lat wytworzy sobie nową świadomość…
S. Korn. 05.03.2010 11:37
Bóg jest nieśmiertelny... A co z człowiekiem - Bogiem . Czy zakładasz, że człowiek - Bóg pokona śmierć? Czy może zmieni formę cielesną w duchową, gdy opuści Ziemię, bo to, że zmieni powłokę cielesną, nie ulega wątpliwości. Już tu na Ziemi nauka tak dalece wkracza w bioologię też człowieka, że zmieniamy się wciąż... zmieniamy się też pod wpływem zmian środowiska ...
Z zainteresowaniem czytam bloga ... :) Serdecznie pozdrawiam :)
Mieczysław Cenin 05.03.2010 11:01
Ratomirze, czasu przyszłego używam nie tylko do zaznaczenia zachodzącego procesu rozwoju człowieczeństwa. Pragnę w ten sposób podkreślić także , a właściwie sprawczy udział w nim jednostki. Ponad to moja koncepcja nie jest panteistyczna mimo, że może sprawiać takie wrażenie.
Ratomir Wilkowski 05.03.2010 08:07
> Kosmos to w pewnym sensie Bóg, który śpi w kamieniach, oddycha w roślinach, porusza się przez zwierzęta i myśli ludźmi, a więc zrodził się w umyśle człowieka, a powinien gościć w jego sercu i sumieniu jak to pięknie i mądrze napisano w Wedach 3,5 tys. lat temu. Dzisiaj, widoczny tu panteizm możemy zastąpić jego naukową, systemową interpretacją.
Ludzie (czy raczej istoty zywe - bo ludzie to tez zwierzeta) to neurony Kosmosu, swego rodzaju nosniki pamieci... Nie bardzo tylko rozumiem czemu autor tego arta, uzywa czasu niedoszlego... To, ze jako istoty skonczone (ograniczona np. przez czas i przestrzen) nigdy nie bedziemy w stanie w pelni ogarnac istoty apsolutu (jakim jest wieczny, nieskonczony i nieograniczony Metawszechswiat), nie znaczy ze ten proces (rowniez w sposob ciagly - wieczny i nieskonczony) nie zachopdzi... Innymi slowy z koncepcja panteistyczna proponuje sie zapoznac rowniez za posrednictwem tej strony: http://www.R-K-P.prv.pl
doulos achreios 04.03.2010 23:59
Fakt zadawania sobie pytania o istnienie Boga dowodzi, że człowiek jest istotą posiadającą potrzeby duchowe.
Istnieją wprawdzie jednostki - ateiści, ale nie istnieją w pełni ateistyczne narody; a i to niejeden deklarujący ateizm jest w istocie jedynie agnostykiem.
Jeśli człowiek nie byłby efektem celowego aktu stwórczego dokonanego przez inteligentnego Projektanta, to czym tłumaczyć posiadane przez nas zdolności komponowania muzyki, tworzenia dzieł malarskich, rzeźbiarskich, konstruowania, a nawet - zastanawiania się nad odległą przyszłością?
Komentarz do artykułu o nauce, która ponoć powinna niepokoić niewierzących - tutaj > http://fakty.interia.pl/prasa_przewodnik_katolicki/news/nauka-niepokoi-niewierzacych/komentarze,1327716,1,24525487,3,3
Moim zdaniem wahania co do istnienia Boga nie biorą się z braku dowodów.
Przyczyną "zapotrzebowania na ateizm" jest potrzeba uwolnienia się od poczucia odpowiedzialności; bowiem istnienie Boga implikuje istnienie powodu, dla jakiego powołał ludzkość do życia, oraz ponoszenia przed Nim konsekwencji chybiania celu, jaki dla ludzi zamierzył.
Logika nakazuje spośród hipotez alternatywnych przyznawać pierwszeństwo najprostszej. Essentia non sunt multiplicanda praeter necessitatem.
A nie ma prostszej niż istnienie Stwórcy, który powołał do istnienia dzieło nie tylko uporządkowane, doprecyzowane w najmniejszych szczegółach i harmonijnie współdziałające - ale także piękne w pełnym tego słowa znaczeniu.
Mieczysław Cenin 04.03.2010 21:16
Dziękuję za komentarz i ocenę.
Rzeczywiście w społeczeństwie jesteśmy podzieleni, a właściwie to dzieleni przez tych, co uzyskują władzę i łupią nas umiejętnie wykorzystując np mechanizmy demokracji parlamentarnej. Mrówki jednak nie są zdolne do innego życia, a my możemy żyć bez przymusu ( por. życie w prawidłowej rodzinie). Zezwierzęcenie, o którym piszesz, to obecnie skutek patologicznego neoliberalnego ponadnarodowego i korporacyjnego systemu społeczno-ekonomicznego, w tym religii i instytucji hierarchicznego kościoła. Jeśli je zmienimy, a musimy to uczynić, wtedy nie będzie wojen i okrucieństwa, patologii tak wszechobecnej, że trzeba ja nazwać patologią normalności..
Nie jest tak, że indywidualnie po dopiero przekroczeniu bariery śmierci mamy stać się zbiorowym Bogiem. Moja koncepcja nie jest metafizyczna, ona dotyczy życia tu i teraz na ziemi. Przy okazji wspomnę, że nie wykluczone, że jako gatunek pewnie kiedyś wyemigrujemy z Ziemi, bo za bardzo ja eksploatujemy i niszczymy. Staniemy się do tego zdolni ale także dojrzali do opuszczenia naszej kolebki. Czy nie jest to porywająca wizja? Ale pewnie zaraz odezwą się głosy: człowieku, zejdź na ziemie, nasza rzeczywistość aż skrzeczy! To prawda, ale kosmetyka systemu na pewno nic nie zmieni. Dlatego musimy wyjść poza niego. Konstruktywne rozwiązanie przedstawiam w www. prawia.org. Nie da się je opisać w paru zdaniach, dlatego zachęcam do lektury, refleksji i dalszej dyskusji. Mam świadomość, że mogę się spotkać ze sprzeciwem zarówno ze strony deistów jak i ateistów, bo obu odmawiam racji. Ale czy nie jest to interesujący punkt wyjścia do przełamania impasu i rzetelnego dialogu w sprawach najważniejszych dla wszystkich?
S. Korn. 04.03.2010 19:31
Ciekawa koncepcja, podobna nieco do tej , którą wyznaję - Bóg mieszka w nas.
Ale trudno mi się ze wszystkim zgodzić, choćby z tym, że my ludzie nie jesteśmy podzieleni kastowo jak mrówki. Przecież wiele społeczeństw jest podzielonych też kastowo, w innych ten podział przebiega inaczej, ale wszędzie jest "król" jego świta, klasa wyższa, średnia i plebs. W demokracji z jednej strony niby uzyskujemy wpływ na kształtowanie procesów społecznych, ale z drugiej strony podział społeczeństwa jest coraz jaskrawszy i bliski podziałowi w środowisku mrówek choć tworzy się w sposób różny. U nas w Polsce społeczeństwo dzieli się z jednej strony poprzez skupianie kapitału, a z drugiej poprzez pauperyzację części społeczeństwa.
Przeraża mnie rozwój ludzi w stronę gorzej niż zwierzęta, bo tak też bywa . Powiedziałabym , iż jakaś część społeczeństwa poprzez rozwój nabywa cechy diabła. No i jestem sceptyczna, że człowiek stanie się Bogiem. Za dużo wojen na świecie, za dużo okrucieństwa, głodu i zła, by wierzyć, iż nastąpi przełom . Także psychika i dusza, która nasiąknęła codziennym ziemskim życiem nie będzie w stanie po przekroczeniu bariery śmierci stać się Bogiem .
Być może koncepcja "człowiek - Bóg" dowodzi tylko tego, że wraz ze zmianą psychiki i wraz z osiągnięciami w nauce, technice, sztuce etc człowiek zmienia też swój pogląd na Boga, zmienia swą baśń na temat religii i życia w zaświatach. Przychylam się bardziej do koncepcji kosmos to Bóg czyli w człowieku mieszka zaledwie niewielka jego część - nigdy wszystko, nigdy cały Bóg. Choć pewnie niektóre jednostki są bliskie zjednoczeniu z Bogiem .
oczywiście - 5*
Łatwiej wyrzucać śmieci w krzaki i do lasu? [Zdjęcia]
(odsłon: +1110)