Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

40686 miejsce

Boga nie da się odrzucić

Im świat jest słabszy, na każdym kroku wstrząsany własnymi porażkami, tym szerzej Dzieciątko z Betlejem się do niego uśmiecha, nie bez życzliwej ironii.

Boga nie da się odrzucić / Fot. EPA/CLAUDIO ONORATIDo ludzi przychodzi Chrystus. Czasami ubogi i bez znaczenia. Wstydliwie pomijany na kartkach świątecznych i w oficjalnych życzeniach. Ale uparcie tryumfujący. Przegrana jest ludzkość, która bywa zarozumiała. Kościół Jezusa jest jak bohater żydowskiej anegdoty o jarosławskich kupcach, którzy otworzyli trzy sąsiadujące ze sobą sklepy z obuwiem. Ten z lewej zachęcał wystawą z ogłoszeniem o najlepszych obniżkach. Drugi chwalił się najwyższą jakością. Nad środkowym unosił się szyld: wejście główne. Ludzie wchodzą tłumnie tym wejściem w nadziei uwolnienia się od wyrafinowanego ucisku.

W czasach ekonomicznego i kulturowego terroru, taktyka Kościoła wydaje się poprzestawać na łagodnym obchodzeniu obaw rządzących, zaniepokojonych drzemiącą w masach nieobliczalnością. Benedykt XVI nazwał w pasterskiej homilii ustępliwość Kościoła dziecięcą zależnością. Intuicyjna łączność opornych z ostatnimi bastionami autonomii, wśród których dobrze zorganizowany katolicyzm wysuwa się na czoło niezależności to następna przyczyna niepokoju oligarchii, która chce się upewnić, że nic nie zagraża jej zasobom.

Przez wiele dekad polityka gigabajtowych finansistów zmierzała do kontrolowania demografii, wynaturzenia rodziny i więzów społecznych, zadłużania złaknionych socjalu narodów i korumpowania polityków.

Idący śladami swojego Pana Kościół konfrontuje się z niebezpieczeństwami, które czyhały na Dziecię Jezus. Jest w tej współczesnej historii miejsce dla Heroda, rzeź niewiniątek i gwałtowna przepaść między ubogimi a bogatymi.

Jeśli władza ma być skuteczna, musi być też okrutna i budzić respekt. Twarda dyscyplina nie zapewniła jednak bezpieczeństwa bogatym, w których imieniu wypowiedział się niedawno premier David Cameron: "Jedną z najpoważniejszych lekcji z zamieszek ubiegłego lata jest wniosek, że powinniśmy stanąć w obronie naszych wartości, jeśli chcemy zmierzyć się z tempem upadku moralnego, który ma miejsce w części naszego kraju w ostatnich kilku pokoleniach".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (22):

Sortuj komentarze:

czesio
  • czesio
  • 01.01.2012 13:12

Nie tylko. Co to znaczy Ula, że jestem zboczony? Twój komputer jest pełen dziiiiwnych materiałów.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ula
  • Ula
  • 01.01.2012 00:58

Czesio, ty zboczeńcu. Tylko o jednym.

Komentarz został ukrytyrozwiń
czesio
  • czesio
  • 31.12.2011 16:26

ula a ciebie co ogarnęło, pies ci się do nogi przyczepił i nie sobie odpuścić?

Komentarz został ukrytyrozwiń
Nulla
  • Nulla
  • 31.12.2011 01:13

Pani Marzenko, jest pani ignorantką, gdy chodzi o religię, sens liturgii i teologię zbawienia. Nawet ateiści pisali mądrzej, niż pani, bo coś tej wiedzy liznęli. Wroga przynajmniej trzeba poznać. Zakładam, że pani ignorancja jest przejawem wrogości, bo inaczej sobie nie potrafię jej wytłumaczyć.

Komentarz został ukrytyrozwiń
ula
  • ula
  • 30.12.2011 00:28

Olek, geniuszu to chyba nie jest artykuł o istnieniu Boga tylko o konsekwencjach pustki światopoglądowej.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Nudzisz
  • Nudzisz
  • 27.12.2011 20:47

Słąbe to jak dom nad rozlewiskiem.

Komentarz został ukrytyrozwiń
olek
  • olek
  • 27.12.2011 19:22

Cienkie są te argumenty w artykule powyżej, na istnienie Boga.Są inne przemawiające za tym, że najprawdopodobniej Bóg jest. Jednak z tego, co się orientuję chrzescijaństwo go nie reprezentuje, a przynajmniej robi to bardzo kulawo, niechrześcijańskie religie zresztą też

Komentarz został ukrytyrozwiń
niewiarek
  • niewiarek
  • 27.12.2011 13:53

Anno Hausman! Nie mam problemów z niesmiertelnością, bo jak można mieć problem z czymś, co nie istnieje? Z bajek chętnie czytam Andersena i braci Grimm.

Komentarz został ukrytyrozwiń

...a swoją drogą-wyraźnie Jezus powiedział, że raz umarł, tak samo raz się urodził i raz zmartwychwstał. Dlaczego więc co roku kościół go uśmierca, żeby go z martwych podnieść, a potem kazać mu się rodzić po raz n-ty? Przecież 25 grudnia to dzień narodzin nieistniejącego wymyślonego bożka Mitry. Nieźle zarabiają na kłamstwach...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawe jak radzą sobie ludzie z religii, w której w ogóle nie ma miejsca dla żadnego boga lub z tej gdzie dla odmiany mają ich mnóstwo? A jest ich w sumie jakieś 1,4 miliarda na całym świecie. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.