Facebook Google+ Twitter

Boga nie ma?

Przeczytałam tekst Dominika Karasiaka "Boga nie ma" i odezwał się we mnie potwór, zwany dzieckiem Neostrady. Chcesz polemiki, młody człowieku? Mówisz - masz!

Jestem wredna, więc zamierzam szukać dziury w całym, czepiać się słów i spoglądać z wyższością kogoś, kto miał blisko ćwierć wieku więcej na przetwarzanie danych. Przedmiotem polemiki będzie tok rozumowania naszego kolegi po piórze. Z artykułu wyłowiłam na razie dwa fundamentalne stwierdzenia. Dominik głosi, co następuje:
- Bóg nie może istnieć, skoro religie szkodzą ludzkości
- świat zamieszkiwany przez ateistów byłby doskonały.
Spróbuję się do nich odnieść.

Bóg a religie



Religia to forma świadomości społecznej, na którą składają się wierzenia (doktryna religijna), związane z nimi zachowania (kult religijny) i formy organizacyjne (instytucje religijne). Doktryna zakłada zwykle istnienie istot nadprzyrodzonych i nieśmiertelność duszy. (Nie będę się czepiać słowa zwykle i zostawię w spokoju religie nieteistyczne.)

Innymi słowy, religia to sacrum przefiltrowane przez profanum. To sposób, w jaki pewna zbiorowość postrzega bóstwo, a nie rzeczywisty obraz Boga. Wyobraźmy sobie napis H2O widziany oczami przedszkolaka, pierwszoklasisty i ucznia gimnazjum. Pierwszy zobaczy niezrozumiałe znaczki, drugi - zbitkę liter i cyfr, trzeci - wzór chemiczny wody. Choć wszyscy patrzą na to samo, każdy interpretuje to w inny sposób. Nikt z nas nie przestaje istnieć tylko dlatego, że życiowy partner postrzega nas inaczej niż przyjaciele, szef czy pani z kiosku.

Często popełnianym błędem jest ocenianie Boga na podstawie poczynań jego tzw. ziemskich przedstawicieli. Dla jednego słowo ksiądz oznacza oddanego Bogu duchownego, dla innego - absolwenta teologii, wykonującego zawód z czysto materialnych pobudek, dla jeszcze innego - skończonego łajdaka. Wszystko zależy od osobistych doświadczeń. Ale czy wiara w bóstwo musi się przekładać na bałwochwalczy stosunek do jego kapłanów? Według mnie to ludzka ułomność, za którą czynimy odpowiedzialnym Boga. Fakt, że istniejące doktryny religijne są różnorodne, nierzadko sprzeczne, a instytucje religijne odbiegają od ideału, nie wyklucza istnienia najwyższej istoty, zaś hierarchizowanie i wartościowanie religii nie ma w gruncie rzeczy nic wspólnego z ocenianiem samego Boga.

Nowy wspaniały świat



Zgadzam się, że różnorodność wierzeń, podobnie jak inne dzielące nas różnice, przyczyniła ludzkości wiele złego w postaci wojen religijnych, prześladowań, pogromów etc. Ideałem religijności byłoby postępowanie w myśl hasła: Wierz i daj wierzyć (lub nie wierzyć) innym, ale człowiek ma jakąś destrukcyjną skłonność do podkreślania różnic i zaogniania sporów.
Powszechny ateizm oznaczałby zlikwidowanie sporów na tle religijnym, ale czy zmieniłby świat na lepsze? Wątpię. Jak się okazuje, ludzka świadomość nie znosi próżni i natychmiast zapełnia powstałą po religii pustkę, rodząc takie czy inne "opium dla mas", np. w postaci kultu jednostki. Jako przykład przywołam ludobójstwo nazistowskie i stalinowskie, rewolucję kulturalną w Chinach, zbrodnie Czerwonych Khmerów. Fanatycznym terrorystom islamskim można przeciwstawić Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii, peruwiański Świetlisty Szlak, Japońską Armię Czerwoną, filipińskie Nowe Siły Ludowe.

Ateista, który unika występku, choć nie obawia się Opatrzności, jest ze wszech miar godzien szacunku - bardziej niż ten wierzący, dla którego lęk przed Bogiem jest jedynym hamulcem. Niestety, zdarza się i tak, że brak tego hamulca zachęca kogoś do życia w myśl przysłowia "Hulaj dusza, piekła nie ma!" O czym to wszystko świadczy? Chyba tylko o tym, że każda idea to przysłowiowy kij o dwóch końcach, który w rękach różnych ludzi może się okazać pożytecznym narzędziem pasterza lub śmiercionośną bronią.

Podsumujmy. Dominik interpretuje ateizm jako przekonanie, że Boga nie ma. Utożsamia pojęcie wiary w Boga z pojęciem wyznawania takiej czy innej religii. Przy takim założeniu ułomność religii ma świadczyć o braku Boga. Wiara i religia nie są jednak tożsame, co czyni wywód nieco kulawym. Autor twierdzi również, że ateizm uczyniłby świat doskonalszym. Tego twierdzenia nie muszę obalać - uczyniła to za mnie historia, która pokazuje, że ateizm nie jest gwarancją człowieczeństwa.

Nie przekonałeś mnie, drogi Autorze!


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (81):

Sortuj komentarze:

Świetny tekst, konkretne argumenty, zasłużone 6+ ! (tak po szkolnemu) :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Januszu, pisze Pan: "Jeżeli Bóg jest emanacją dobroci i miłości, to nie pozwoliłby na to, aby Jego wyznawcy w Jego imieniu, głosili i realizowali zbrodnicze idee". I dodaje:"Bóg miał stworzyć Człowieka na podobieństwo swoje. I stworzył zabójcę."
Pierwsze zdanie zakłada, że wszyscy podający się za wierzących faktycznie nimi są, a ich obraz Boga jest zgodny z rzeczywistością. To tak, jakby zakładać, że każdy prawnik jest uczciwy, a każdy lekarz przestrzega przysięgi Hipokratesa. To, że nikt z nas nie jest doskonały, nie wyklucza, że istnieje Ideał, do którego próbujemy i powinniśmy dążyć. Bóg pozostawia nam wolność wyboru w tych dążeniach, gdyż w przeciwnym razie byłby stwórcą świata marionetek, zaprogramowanych cyborgów.
Drugie zdanie zawęża zagadnienie do tych religii, które przyjmują, że zostaliśmy stworzeni "na kształt i podobieństwo Boga".
"Ateiści z natury swej przedkładają rozum nad wiarę a tym samej ich zachowanie jest bardziej przewidywalne i przyswajalne dla każdego, komu posługiwanie się ROZUMEM, nie sprawia większej trudności." - mam rozumieć, że zbrodnie komunistyczne czy nazistowskie są łatwiej przyswajalne dla rozumnych osobników niż prześladowania na tle religijnym? Proszę wybaczyć, ale ja nie widzę różnicy.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.11.2009 21:43

Widziałem, że nie wytrzymasz i dasz jazzu :) Barwo Marta !!! Mam tydzień zaległości na W24 ale jutro powrócę to Twojego tematu :) Na razie tylko ograniczyłem się do przeczytania artykułu, komentarze zostawię sobie na jutrzejszy dzień jako deser :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szkoda, że nie miałem okazji zabrania udziału w dyskusji bezpośredniej. Może jednak, to co teraz tu napiszę, ktoś jeszcze przeczyta. Otóż wydaje mi się, że p. Marta Jenner, poza erudycją nie przekazała najmniejszego argumentu, który mógłby mnie przekonać, że te dwie przytoczone tezy są nieprawdziwe.
1. Bóg nie może istnieć, skoro religie szkodzą ludzkości - jeżeli Bóg jest emanację dobroci i miłości, to nie pozwoliłby na to, aby Jego wyznawcy w Jego imieniu, głosili i realizowali zbrodnicze idee, skazywali na niebyt efekty ludzkiego rozumu, a głosicieli myśli innych niże te nakazane, palili na stosie, mordowali maczugą, mieczem, kulą czy bombą atomową. Jeżeli religie głoszą, że wyznawcy innych religii nie zasługują na nic innego, jak tylko na śmierć lub niewolę, to znaczy, że Boga nie ma. Albowiem Bóg miał stworzyć Człowieka na podobieństwo swoje. I stworzył zabójcę. Więc kim był Bóg, gdy nie było jeszcze człowieka i jak długo istniał? I dla kogo istniał. Jeżeli nie było człowieka, nie było religii, to i Boga nie było, albowiem Bóg jest wytworem naszego umysłu, rozumu. Bez istnienia rozumu, Bóg nie istnieje, bo nie ma dla kogo. Czyli wraz z końcem ludzkości, skończy się Bóg. A więc nie jest osoba wszechwieczną. Jeżeli tak, to nie jest Wszechmocny i wszechwiedzący. Co zresztą wynika z tego, że nie przewidział , co będzie wyprawiał owoc jego radosnej twórczości. Marta Jenner zapomina, że co innego oznacza pojęcie Bóg, a co innego, religia. Rozważania na temat Boga zawsze będą irracjonalne, natomiast o religii można nawet dyskutować w sposób jak najbardziej racjonalny, ponieważ to religia, a nie Bóg, wiąże się z etyką, a to jest temat dotyczący każdego.

- świat zamieszkiwany przez ateistów byłby doskonały: no niekoniecznie, bo i wśród ateistów znajdują się szubrawcy. Myślę jednak, że chodzi o to, iż ateiści z natury swej przedkładają rozum nad wiarę a tym samej ich zachowanie jest bardziej przewidywalne i przyswajalne dla każdego, komu posługiwanie się ROZUMEM, nie sprawia większej trudności. A im wiara bardziej nad rozumem panuje, tym większe nieszczęścia przynosi, o czym snadnie możemy się przekonać, przyglądając się rozjuszonym babciom w beretach z moheru, czy otumanionych wiarą muzułmańskim samobójcom "za Allaha i wiarę".

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.11.2009 10:52

A ja uważam, że gdyby nie grzech Ewy to byśmy dziś nie dyskutowali na te tematy. Po prostu nie byłoby heretyków.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie jest ważne w jakiego boga wierzymy, czy w ogóle wierzymy. Ważne jest to, aby żyć zgodnie z dekalogiem i zachować pokorę wobec otaczającego świata.
Tak naprawdę brak tych dwóch elementów sprawia, że jest nam źle na tej ziemi.
Afrykę zamieszkuje takie plemię (niestety nie pamiętam nazwy) prowadzące koczowniczy tryb życia, uznawane za najprymitywniejsze dla którego najważniejsza jest pokora. Ci ludzie spotykając się raz na jakiś czas na targu, życzą sobie przede wszystkim pokory, a nie tak jak jest to przyjęte u nas zdrowia, kasy, sukcesu. Pokora, to również szacunek dla odmienności.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Piotrze, sama nie wiem, co mnie podkusiło...
Tak mi jeszcze przyszło do głowy: fakt, że obecnie brak dowodu na istnienie Boga, nie dowodzi, że Bóg nie istnieje. W końcu gdyby Gell-Mann żył kilkaset lat wcześniej nie zdołałby udowodnić istnienia hiperonów...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Różycki pisze : "Podpytam więc, jaki odłam reprezentują ci, co wierzą w Boga bez "pośredników"; że się tak wyrażę : "nie instytucjonalnie"?.... Marr". Panie Marku to jest wzajemne wykluczanie. To co jest bez pośredników nie może być odłamem. Problem polega jednakże na tym że jeśli chce się być bez pośredników musi się być blisko " ideału". Takich ludzi w naszym Świecie jest niewielu, ale jeżeli są to tylko w religii judaistycznej. Inne doktryny religijne to wykluczają, choć nie ma reguły bez wyjątku. Temat arcyciekawy ale jak go zobrazować ? Ano zadajmy sobie pytanie. Ile może być w przestrzeni punktów odniesienia żeby opisać jakiś
jeden pkt ? Dla każdego punktu będą przypisane odmienne dane i tak jest z tą dyskusją. Odsyłam na FORUM ONET w temacie : " Religie Świata " Piszą tam tęgie głowy a i tak nie dochodzą do wspólnego mianownika.
Wyjątkowość artykułu Marty Jenner polega na tym że wywołał w sposób precyzyjny zamierzony cel i za to 5*.
Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szkoda, że żaden z tych od "naukowego światopoglądu" nic nie wspomniał na temat wody. Przeżyję!
"Dlatego prędzej bym się obawiał polityki i tego, że wykreuje ona gdzieś następnego popaprańca pokroju Stalina, czy Hitlera." Chcę tylko nadmienić, że ci popaprańcy to - skutek. Jeśli na świecie nie będzie przestrzegane przykazanie: Szanuj (kochaj) bliźniego swego, jak siebie samego, to wykreowanie "takich popaprańców" jest więcej jak pewne, wcześniej, czy później. Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uważajcie, bo życie Wam ucieknie na tych dyskusjach.

Pozdrawiam i życzę Wam miłego dnia i wszystkiego dobrego :).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.