Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

150888 miejsce

Bogdan Klich zeznawał w sprawie Nangar Khel

  • Źródło: IAR
  • Data dodania: 2009-05-20 16:24

Bogdan Klich sam zgłosił się do prokuratury jako świadek. Szef MON całość zeznań poświęcił rozmowie, którą odbył w grudniu 2007 roku z amerykańskim pułkownikiem Schweizerem w bazie Sharana w Afganistanie.

Bogdan Klich przypomniał, że po objęciu teki ministra dysponował dokumentami, które jednoznacznie przesądzały o winie oskarżonych żołnierzy. Jednym z nich była notatka sporządzona przez Antoniego Macierewicz - ówczesnego szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Notatka - jak powiedział minister Klich - przesądzała jednoznacznie o winie żołnierzy. Drugi dokument pochodził od szefa Żandarmerii Wojskowej w tamtym czasie, który był utrzymany w podobnym tonie.

Minister Klich po skończeniu składania zeznań wyjaśnił dziennikarzom dlaczego sam zgłosił się na przesłuchanie. Szef MON podkreślił, że proponował Ministerstwu Sprawiedliwości przesłuchanie amerykańskiego pułkownika, który się na to zgodził.

Procedura - jak wyjaśnił Klich - trwałaby jednak około 8 miesięcy i dlatego szef MON sam postanowił opowiedzieć sędziom, o czym rozmawiał z pułkownikiem Schweizerem. Amerykański żołnierz jednoznacznie stwierdził, że zajście w Nangar Khel było pomyłką, które w wojsku USA zdarzają się 2-3 razy w tygodniu. Nie miało charakteru kryminalnego - powiedział ministrowi Klichowi pułkownik Schweizer.

Przy tej okazji szef MON zaznaczył, że jego zdaniem czekający nas długi proces siódemki żołnierzy wpływa niekorzystnie na całe wojsko. Minister Klich jest przekonany, że niejasności wokół tej sprawy szkodzą polskiej armii i komfortowi służby na misjach zagranicznych. - Im szybciej będzie wydany wyrok tym lepiej dla wizerunku sił zbrojnych - podkreślił Klich.

Prokuratura oskarża siedmiu komandosów z bielskiego batalionu desantowo-szturmowego o zabicie ludności cywilnej w Nangar Khel. Śledczy twierdzą, że żołnierze celowo strzelali tak, żeby zabić.
Żaden z oskarżonych nie przyznaje się do winy. Twierdzą, że był to nieszczęśliwy wypadek, do którego przyczyniła się między innymi wadliwa broń. Chodzi o moździerz LM60, z którego ostrzelano afgańską wioskę. Komandosi twierdzą, że rozrzut amunicji po wystrzale był nieprzewidywalny. Żadna z powołanych w tej sprawie komisji nie potwierdziła wadliwości moździerza.

Do tej pory wojskowy sąd przesłuchał kilkunastu świadków, wśród nich byli między innymi były szef MON Aleksander Szczygło i ówczesny dowódca kontyngentu w Afganistanie - generał Marek Tomaszycki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.