Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

16237 miejsce

Bogdan Rymanowski: dziennikarz jest w pracy cały czas

- Dzisiaj dziennikarzom jest trudniej - przyznaje Bogdan Rymanowski. On rozpoczynał karierę na początku lat 80. kiedy dla wielu otworzyły się drzwi do zawodu. Nigdy nie przekroczyłby ich progu gdyby nie wyrozumiała matematyczka.

 / Fot. Andrzej Wiktor/PolskapresseMatematyka nigdy nie była jego mocną stroną. Interesowały go raczej przedmioty humanistyczne: język polski, historia, wiedza o społeczeństwie. Do dzisiaj jest wdzięczny swojej nauczycielce matematyki z liceum, że przymykała oko na jego złe stopnie i pozwoliła mu ukończyć szkołę średnią. - W przeciwnym razie na pewno nie dostałbym się na studia- przyznaje.

Trafił na odpowiedni moment


Studiował prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Ale planów na przyszłość miał wiele. Prawnik, dziennikarz, komentator sportowy. Zawsze interesował się piłką nożną. Kibicował Wiśle Kraków po przeprowadzce do stolicy także warszawskiej Legii.

Ostatecznie wybrał zawód dziennikarza. Przyznaje, że trafił na dobry moment. Początek lat 80 zmiana generacji. Poszukiwano młodych dziennikarzy. W latach 90 jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać rozgłośnie radiowe. To tam rozpoczął dziennikarską przygodę. Najpierw w redakcji Radia Kraków potem w RMF FM.

To nie tylko zawód


Dziennikarstwo to dla Bogdana Rymanowskiego przede wszystkim ogromna pasja. I dlatego nie przeszkadza mu, że w pracy jest cały czas. - To nie tylko kilkanaście minut w programie telewizyjnym- przyznaje. Na bieżąco musi śledzić wydarzenia na świecie. Stwierdza, że gdyby nie był dziennikarzem, nie miałby telewizora. To pożeracz czasu. Dla niego jednak przede wszystkim narzędzie pracy. Czasem łapie się na tym, że po powrocie z urlopu jest niedoinformowany. Zdarzało mu się, że gość programu wspominał o faktach, które nie były mu znane. Co robi w takiej sytuacji? - Zmieniam temat- śmieje się.

Być w centrum wydarzeń


Tak naprawdę nawet urlop nie daje dziennikarzowi gwarancji odpoczynku od pracy. Bogdan Rymanowski wspomina rok, w którym zmarł papież Jan Paweł II. Spędzał wakacje z rodziną i znajomymi w Alpach, kiedy otrzymał informację o krytycznym stanie zdrowia papieża. Był akurat najbliżej Watykanu, więc wsiadł w samochód i ruszył w kierunku Rzymu. Po drodze zdobywał najważniejsze wiadomości, które mógłby przekazać na wizji. Takie momenty najbardziej ceni w swoim zawodzie. - Mogę być w miejscu, na które patrzy cały świat – mówi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Jest to jednak dziennikarstwo takiego formatu, iż niemal nie wypada w ten sposób kogoś nazywać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

...niżej wymienionych ....:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podpisuję się pod komentarzem Pana Krzysztofa .
Nie oglądam TVN i nie akceptuję w/w dziennikarzy .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bogdan " tak naprawdę" Rymanowski na szczęście dorośleje... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szczerze powiedziawszy nie odpowiada mi rodzaj dziennikarstwa uprawiany przez Pana Rymanowskiego: to podpuszczanie rozmówców do powiedzenia czegoś, co dałoby "cytowalność" jego programu; to napuszczanie rozmówców na siebie (szczególnie w "Kawie na ławę"). Chociaż to i tak lepsze niż minoderia Justyny Pochanke czy zagadywanie rozmówców przez Piotra Marciniaka czy Konrada Piaseckiego...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.