Facebook Google+ Twitter

Bogowie zstąpili na Ziemię… Obiecaną

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2010-02-28 00:12

Czwartek, 11 luty 2010 r., godz. 20.59, Łódź, Atlas Arena, Sector R, miejsce 9, około 25 metrów od sceny. Nerwowe oczekiwanie na Świętą Trójcę. Czuje się narastające napięcie i zniecierpliwienie. Tłum skanduje: Depeche Mode, Depeche Mode...

Ponad 15 tys. wiernych nie może się doczekać swoich proroków. 21.00, Arenę ogarnia światłość, a tłum staje się coraz głośniejszy. Na Arenie pojawia się brazylijska fala w wykonaniu wiernych. Na obracającej się kuli, która jest częścią telebimu pokazuje się skrót DM. Na scenę jako pierwszy wchodzi Andrew Fletcher i kieruje się w stronę keyboardów. Następnie, w srebrnej „todze” podąża Martin L. Gore, zaopatrzony w gitarę. Zaraz za nim wchodzą Chrystian Eigner i Peter Gordenu, którzy będą wspomagać dzisiaj naszych proroków. Na koniec w czarnym garniturze wchodzi on, mesjasz, sam Dave Gahan i kłania się nam, wiernym w pas. Po chwili chwyta w dłonie mikrofon, za pomocą którego przeleje prorocze słowa na wyznawców, napełniając ich czarne, spragnione dusze światłością. Wierni dają upust swojej euforii, gwiżdżąc, klaszcząc i skandując coraz głośniejsze: Depeche Mode, Depeche Mode

Zaczyna się kolejna już Czarna Liturgia – Let’s have a Black Celebration. Wierni są spragnieni głosu swoich proroków. Od ostatniej mszy minęło trochę czasu. Wszyscy są ciekawi, jakiego zestawu kazań przyjdzie im dzisiaj wysłuchać.

Długo nie muszą czekać. Martin zaczyna szarpać struny gitary. Dave rzuca z ambony pierwsze słowa utworu IN CHAINS, - the way you move has got me yearning, the way you move has left me burning, które pochodzi z nowej ewangelii, zatytułowanej SOUND OF THE UNIVERSE. Christian wspomaga ich obu swoją perkusją. Martin wyje przy mikrofonie, a Dave naucza. Na telebimie pojawiąją się dwie twarze, starca i chłopca. Po co? W czasie kazania następuje metamorfoza, starzec przemienia się w chłopca i na odwrót. Co to może dla nas oznaczać? Z zawieszonej nad telebimem kuli wydobywają się kłęby dymu. A fani jak w transie wprowadzają słowa mesjasza w życie i zaczynają jeszcze bardziej ruszać swoje czarne dusze, by rozgrzać jego prorocze serce. Jasność ogarnia scenę. IN CHAINS, to dobre określenie panującej atmosfery. Wszyscy jesteśmy skuci łańcuchem, który nazywa się DEPECHE MODE. Każdy dał się skuć jakiś czas temu dobrowolnie. Wyrzucam z siebie na zakończenie wraz z Davem i Martinem, I am in chains, in chains. Światła gasną, Dave zdejmuje swoją marynarkę, nastaje przerwa, ale nie trwa zbyt długo…

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.