Facebook Google+ Twitter

Bohater? Nie w tym kraju

Od kilku dni internetem wstrząsają dyskusje na temat postawy jednego ze studentów SGH, który doniósł na ściągającą na egzaminie koleżankę. Choćbym się jednak starał, nie jestem w stanie jego postawy pochwalić. Nie potrafię się przemóc.

Nie oznacza to, że zamierzam się przyłączać do nagonki jaka nieszczęsnego Kamila spotkała. Dziwię się nieodmiennie temu, jak łatwo ludzie są w stanie wzbudzić w sobie nienawiść do kogoś, kogo nie znają; kogo w tym przypadku nie widzieli nawet na szklanym ekranie; kogoś, kto im personalnie nie zrobił przecież nic złego. Absolutnie rozumiem też jednoznaczne i nieprzejednane stanowisko przedstawicieli uczelni w tej sprawie. No bo co innego mieliby powiedzieć?

Rzecz w tym, że póki ludzkość nie opanowała technologii umożliwiającej czytanie w myślach, przypisywanie Kamilowi pobudek szlachetnych i wzniosłych (jak uczyniła to np. „Gazeta Wyborcza”) jest równie pochopne i ryzykowne jak oskarżenia o zawiść, frustrację czy lizusostwo. A nawet bardziej, gdyż trudniej jest chyba zrozumieć i usprawiedliwić bezinteresowne donosicielstwo niż drobne oszustwo dla własnej korzyści (na którym nie tracą dodatkowo osoby trzecie). Brak korzyści własnej może być argumentem zarówno za szaleńczym idealizmem jak i bezkresną zawiścią. Choć komentarze w rodzaju „nawet nic z tego nie miał” też nie świadczą dobrze o ich autorach, którzy zdają się akceptować donosicielstwo, o ile wiązałoby się ono z konkretną korzyścią.

Począwszy od wozu Drzymały, przez strugane z ziemniaków pieczątki na ausweisach, po lewy obrót okartkowanym mięsem i szalone lata 90’ – historia promowała wśród Polaków kombinatorstwo. Kantowaliśmy carskich gubernatorów, szkopskich sonderdienstowców, komuszych urzędników, ale też nierzadko siebie nawzajem, o czym tak licznie zaświadczają choćby oszukiwani przez rodaków polscy emigranci. Stworzyliśmy największe, prężnie działające państwo podziemne, ale też jedną z największych w Europie, i równie prężną, szarą strefę. W tej mentalności urzędnik, ale też np. wykładowca na uczelni, łatwo staje się sługą bliżej nieokreślonego generał-gubernatora; emanacją systemu, wobec którego zaszczepiono nam podskórny opór.

Ja wiem, bardzo to ładne usprawiedliwienie na pospolite, głupie oszustwo. Ale dość dobrze tłumaczy ten poziom solidarności grupowej; ten poziom nienawiści do „kolaboranta”. Ta sama historia, która była tak litościwa dla kombinatorów, bezwzględnie piętnowała bowiem kolaborantów. Czasem kończyli oni na latarniach, czasem, parafrazując Pasikowskiego, na Powązkach, ale na ogół stawali się przedmiotem powszechnej, choć często milczącej, wzgardy. Nic w tym dziwnego, gdy władza w Polsce była przez tyle stuleci władzą obcą, narzuconą naszemu krajowi.

Logika jest oczywiście nieubłagana. Jeśli ktoś nie jest w stanie samodzielnie, uczciwie napisać egzaminu – nie powinien tego egzaminu zdać. Jeśli ktoś nie jest w stanie samodzielnie napisać pracy dyplomowej – nie powinien uzyskać równoważnego jej tytułu. Tyle, że – choć znacznie częściej ściągano ode mnie niż odwrotnie – ja kamieniem pierwszy nie rzucę.

Łatwo niestety taką powszechną omertę zamienić w znieczulicę, gdy milczymy wobec sąsiada, który tłucze swoją żonę. Choć sytuacje to jednak nieporównywalne, bo tu akurat łatwo moglibyśmy wskazać poszkodowanego. I nawet jeśli sąsiad ten trafi w końcu za kraty, uznamy to pewnie, choć może po cichu, za sprawiedliwą karę. Ale, choć zwichrowana to moralność, kara jaka spotkała tę nieszczęsną studentkę z SGH wydaje się nieadekwatnie duża w stosunku do jej przewinienia. Czyn Kamila wydaje się być wystąpieniem nie przeciw jednemu sąsiadowi, a przeciw pewnej nieformalnej wspólnocie. Ciężko jest w tej sytuacji wskazać jasno społeczny zysk. Ów nieszczęsny Kamil nie musi się rzecz jasna na taką zwichrowaną moralność godzić. Ale musiał zdawać sobie sprawę z konsekwencji wystąpienia przeciwko niej. I tak długo jak nie ma on dla swojej sprawy i swoich intencji społecznego przyzwolenia, tak długo ciężko mu będzie współczuć.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Kiedy będzie triumfować PSL, zostaną tylko szczęsne studentki i rachunki na przemiał.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.