Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5883 miejsce

"Bohun" Jacka Komudy - recenzja książki

Jedna kość. Sześć oczek. Sześć trupich główek kostuchy. Brama do wolności. Rzucił kością i wygrał swoje życie. Umarł człowiek honoru, narodził się człowiek czynu, który był bliski doprowadzenia do zguby wielkiej Rzeczypospolitej.

Sonda

Czy chciałbyś przeczytać powieść

 / Fot. FSTak rozpoczyna się powieść "Bohun" Jacka Komudy. Tym razem autor, lubujący się w czasach szlacheckich, ograniczył motywy fantastyczne na korzyść opisania wydarzeń historycznych. I wyszło mu to całkiem zacnie.

Kością rzucał nie tytułowy Bohun, lecz francuski wygnaniec - Bertrand de Dantez. Polska również nie okazuje się szczęśliwym krajem dla pechowca. Co prawda, cudem uniknął wyroku śmierci, ale był oskarżony o czyn, którego nie popełnił. Niedługo po tym wydarzeniu stał się pionkiem na politycznej arenie. Każdy cud ma bowiem swoją cenę. Ceną dla Danteza jest utrata honoru - musi bowiem w haniebny sposób podżegać do konfliktu polską szlachtę z i Kozaków. Jakby bez tego nie skakali sobie do gardeł... Kto na tym chce skorzystać? To może być zaskoczeniem dla czytelnika.

Ciągłe najazdy, grabieże, gwałty i morderstwa sprawiają, że Rzeczypospolita nie jest już krainą mlekiem i miodem płynącą. Ojczyzna spływa krwią. Wkrótce może dojść do zguby zarówno Polaków, jak i Kozaków. Podobno Chmielnicki chce oddać Ukrainę Moskalom. W Rzeczypospolitej również nie dzieje się dobrze - wojsko się buntuje, nieszczęsne wojska prowadzi jeszcze bardziej nieszczęsny hetman Kalinowski. Jemu buława była przeznaczona i tylko on godzien jest ją dzierżyć - tak myśli chyba wyłącznie sam zainteresowany.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.