Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

21876 miejsce

"Bohun" Jacka Komudy. Wspomnienie sarmackiego Katynia

Powieść "Bohun" Jacka Komudy przypomina jedną z największych tragedii w historii Polski. Kozacka rzeź pod Batohem to spektakularny zwiastun przyszłego upadku Rzeczpospolitej i tragedia porównywana przez historyków do Katynia.

 / Fot. Materiały prasoweBitwa pod Batohem, do której doszło między 1 a 2 czerwca 1652 r. to mało znany epizod w historii Polski. Jacek Komuda podjął się przypomnienia czytelnikom tego "sarmackiego Katynia". Zadanie było tym trudniejsze, że materiał źródłowy dotyczący bitwy jest wyjątkowo skromny. Zachowały się nie tyle relacje, co ich strzępki. Zdaniem autora nad klęską pod Batohem ciążyła zmowa milczenia. W tych niełatwych dla historyka realiach, Komuda próbował zrekonstruować możliwy przebieg bitwy. W posłowiu do książki stwierdza jednak wyraźnie, że nie opisuje, jak było w rzeczywistości, ale jak mogło być.

Główne role na scenie jednego z największych dramatów w historii Polski, autor powierzył czterem bohaterom. Dwóch z nich: Iwan Bohun, pułkownik kozacki i Marcin Sobieski, brat późniejszego króla Jana, to postacie historyczne. Francuski banita Bertrand de Dantez i usynowiony przez Bohuna bandurzysta Taras reprezentują zastępy fikcyjnych bohaterów, którzy w literaturze pięknej uosabiają zarówno cnoty, jak i przywary pełnokrwistych uczestników prawdziwych tragedii.

Fabuła "Bohuna" to mieszanka powieści szpiegowskiej, w której intryga na szczytach władzy odgrywa kluczowe znaczenie, eposu rycerskiego i powieści awanturniczej. Znajdziemy w niej coś z Aleksandra Dumasa i Sienkiewicza. Chcąc nie chcąc, wdamy się w rozważania na temat honoru, zasad i pryncypiów. Popatrzymy na nieudolność rządzących i skutki nepotyzmu. Zrozumiemy, dlaczego skrót monogramu króla Jana Kazimierza, ICR (Ioannes Casimirus Rex), tłumaczono jako "Initium Calamitatis Regni" - początek nieszczęść królestwa.

Lekturę książek Jacka Komudy rozpocząłem od, póki co, czterotomowego cyklu "Orły na Kremlu" i powieści "Samozwaniec". Na tle tego monumentalnego dzieła, "Bohun" wypada mniej spektakularnie. Jest ku temu kilka powodów. W przypadku Dymitriady autor dysponował obszerniejszym materiałem źródłowym, a opisywane wydarzenia rozgrywały się w szerszym kontekście czasowym. Bitwa pod Batohem to epizod, w dodatku przykryty tajemnicą. Skutki klęski były opłakane. Z rąk ludzi Chmielnickiego zginęło między 3 a 4 czerwca prawdopodobnie 3,5 tys. polskich oficerów i żołnierzy wziętych do niewoli po bitwie.

Droga, którą poszedł Komuda w interpretacji przyczyn krwawej masakry jest dyskusyjna, ale niestety prawdopodobna. To sprawia, że książkę czyta się z zaciekawieniem. Afera szpiegowska z tajemniczym jegomościem w masce śmierci i francuskim banitą w rolach głównych, wydaje się jednak aż nadto sensacyjna. Niemniej powieść warto przeczytać, choćby po to, by przypomnieć sobie, że w historii Polski był jeszcze jeden Katyń i wspomnieć znamienite postaci: Marka Sobieskiego, Zygmunta Przyjemskiego - generała artylerii koronnej czy Jana Odrzywolskiego - kasztelana czernihowskiego. Wszyscy trzej, jak i ich towarzysze, byli ofiarami szaleństwa lub zimnej i krwawej kalkulacji Chmielnickiego.

Jacek Komuda "Bohun",
Wydanie IV, Lublin 2012,
Wydawnictwo Fabryka Słów

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Intencje Chmielnickiego są trudne do odgadnięcia. Albo chciał doprowadzić do sytuacji, gdzie już nie ma odwrotu i we krwi polskich jeńców utopią się nadzieje na naprawienie stosunków Korony i Kozaków, albo ogarnęła go jakaś ślepa furia i chciał zemścić się za Beresteczko. Nigdy się nie dowiemy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oto relacja Wespazjana Kochowskiego (fragment jego "Historyi panowania Jana Kazimierza"):

"Złotarenko tryumfując, powiedział: zdechły pies nie kąsa. Zaczem (...) z drugim Półkownikiem (...) namówili Nuradyna Sułtana, aby wziętych w niewolę Polaków wszystkich wyciąć kazał. (...) Lecz tego okrucieństwa stary Chmielnicki był autorem, który trzy mile podeszłego od siebie Tymoszka z kozakami dogoniwszy, nauczał, jak miał zwyciężywszy Polaków, sobie z nimi postępować. Nie chciał długo Nuradyn na to okrucieństwo pozwolić, nie tak z kompassyi nad Polakami, jako żałując okupu, (...) ale Kozacy zobowiązali się za każdą głowę podług szacunku zapłacić. (...) Zgodziwszy się na cenę od każdego Polaka, wyprowadzono na majdan, a jak bydlęta, lub baranów rzeźnik, ścinano więźniów, sama orda żałowała, mówiąc: że nam zdobycz ginie. Kapłam i Chamambet, murzowie, kazali się wstrzymać Tatarom, ścinającym Polaków, Nuradynowi perswadowali, żeby tej ohydy i okrucieństwa tatarskiemu i swemu imieniowi nie czynił. (...) ale Kozacy i tych murzów przekupili, wysadzili ordę nogajską, tłum hultajski na wycięcie jeńców polskich; jednych ścinali, drugich na śmierć kłuli."

Trzeba dodać, że Kochowski jest do dziś uważany za historyka odznaczającego się obiektywizmem i krytycyzmem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Owszem Jadziu, jest uprawnione. Rzeź dokonała się po bitwie i na bezbronnych jeńcach. Tatarzy chcieli zapobiec masakrze, ale Chmielnicki ich przekupił. Uratowali nawet kilku Polaków - między innymi rotmistrza Krzysztofa Koryckiego, weterana spod Korsunia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Porównanie z Katyniem wydaje mi się nieuprawnione: pod Batohem zginęły zastępy rycerskie uzbrojone, walczące do ostatnich sił.
W Katyniu - zamordowano bezbronnych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.