Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

20172 miejsce

Boję się o pieniądze Polaków – mówi Bronisław Komorowski

  • Źródło: ngo.pl
  • Data dodania: 2006-06-25 14:36

O sytuacji politycznej i ekonomicznej Polski po dymisji Zyty Gilowskiej rozmawiamy z wicemarszałkiem Sejmu z ramienia PO.

Panie Marszałku, był wicepremier - minister finansów, teraz jest tylko minister finansów, już nie wicepremier, i...
– No i jest kłopot. Nie tylko dla rządu, ale i całej Polski, dlatego że jest to już trzecia zmiana na stanowisku ministra finansów w ciągu dziewięciu miesięcy. Na ministra finansów przypada średnio trzy miesiące rządzenia. To jest rekord świata, ale wstydliwy rekord świata, bo świadczący o braku stabilności polskiej polityki - nie tylko kadrowej, ale także finansowej. Po drugie, to, o czym pan wspomniał: mamy do czynienia z sytuacją o tyle smutną, że premier Marcinkiewicz, dymisjonując panią wicepremier minister finansów nowego ministra nie mianował juz wicepremierem. A to oznacza osłabienie Ministerstwa Finansów w stosunku do pozostałych resortów, a także w stosunku do pozostałych wicepremierów, na przykład Romana Giertycha czy Andrzeja Leppera.

Ma Pan obawy o stan publicznej kasy?
– Tak, jest powód do obaw o polskie pieniądze, o pieniądze podatnika polskiego, które mogą być wydawane w sposób kompletnie nieracjonalny. Nowy minister finansów, który na pewno jest przygotowany od strony merytorycznej i od strony wiedzy, ma opinię człowieka pozbawionego siły politycznej. Nie ma własnego zaplecza politycznego i chyba nie ma tego charakteru, który miała Zyta Gilowska. Do tej pory to pani wicepremier Gilowska była swoistą tarczą dla premiera Marcinkiewicza przed żądaniami i roszczeniami ze strony innych ministrów. Teraz pewnie sytuacja polityczna się zmieni. Albo nowy minister finansów będzie ustępował, albo to premier będzie musiał występować w roli tarczy chroniącej ministra finansów.

Zaskoczyły Pana decyzje Rzecznika Interesu Publicznego w sprawie byłej wicepremier?
– O jakiś dokumentach w sprawie Zyty Gilowskiej było głośno w tamtej kadencji, bo sprawa ta była omawiana w prasie. Problem polega na tym, że ta wiedza, która przecież istniała, była podstawą decyzji poprzedniego Rzecznika Interesu Publicznego, jakby oddalającego zarzuty wobec Zyty Gilowskiej. Pytanie jest takie, co się stało po tych paru latach i dlaczego akurat w takim momencie nowy Rzecznik Interesu Publicznego zdecydował się wystąpić z oskarżeniem wobec Zyty Gilowskiej o kłamstwo lustracyjne. Jeżeli są to nowe okoliczności i nowe dokumenty - to sprawa jest prosta. A jeżeli tylko nowe okoliczności w postaci zmiany sytuacji politycznej - to bardzo źle. Zyta Gilowska zdaje się sugerować tę drugą okoliczność, mówiąc o tym, że jest to szantaż lustracyjny. Szantaż wobec wicepremiera i ministra finansów jest sam w sobie czykmś karygodnym i bardzo niepokojącym.

A normalną sytuacją jest fakt, że oskarżony nie ma możliwości wglądu w teczkę czy dokumenty będące podstawą oskarżenia?
– To jest normalne. Żadna z osób, która została oskarżona o kłamstwo lustracyjne nie miała dostępu do własnych dokumentów, bo dostęp do dokumentów przysługuje tylko osobom mającym status pokrzywdzonego.

Co Pan sądzi o nowych projektach ustaw lustracyjnych, które wejdą pod obrady na przyszłym posiedzeniu Sejmu?
– Nie jestem entuzjastą lustracji i uznaję ją za konieczność, smutną konieczność. I jestem zwolennikiem - po wszystkich doświadczeniach w związku z tym procesem - maksymalnej jawności i dostępu do dokumentów. Aczkolwiek wiem, że ta sprawa nigdy się nie skończy. Ciągle z tej przeszłości będą się pojawiały rozmaite upiory i obawiam się, że będzie masa ludzi skrzywdzonych. Bo jak by nie było, nawet ta najbardziej radykalna wersja lustracji nie obejmie tych, którym się to najbardziej należy. Czyli nie obejmie tych, którzy po roku 1990 podpisali współpracę z nowymi służbami specjalnymi - najpierw z UOP czy dzisiejszymi agencjami. Zatem czynna agentura, że tak powiem, uratuje swoje dobre imię, a stracą je ludzie, którzy na przykład nieopatrznie coś podpisali i niekoniecznie wykonywali jakąkolwiek istotną rolę z punktu widzenia tajnych służb państwa komunistycznego.

Jak być może Zyta Gilowska?
– Tego nie wiem, bo nie znam sytuacji ani dokumentów w sprawie Zyty Gilowskiej. Życzę jej, żeby oczyściła sie w pełni z zarzutów, tak jak życzę tego wszystkim innym ludziom, którzy żyli w bardzo trudnym okresie PRL-owskim. W tamtych czasach nie każdy był Rzymianinem i nie każdy był zdolny do heroicznych postaw, bo czasami po prostu trzeba było żyć i funkcjonować. I boję sie takiego momentu, kiedy okaże się, że poza podejrzeniami sa tylko ci, którzy nic nigdy nie robili.
rozmawiał Łukasz Winczura

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Trzymajcie się za portfele bo znowu naszymi będą dzielić
po serii wystąpień o wszelkiego rodzaju odszkodowania,
becikowych,senioralnych,Marcinkiewicz chce nam zabrać
na Bohaterowe czyli fundusz dla kombatantów walki
z komunizmem co to walkę wygrali ale teraz nie mają za co żyć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.