Facebook Google+ Twitter

Bojkot kibiców, (nie)fart polskich piłkarzy

Przegrana ze Słowacją, protest kibiców i brak formy - czy to koniec polskiej piłki ?

Bez bramki, bez kibiców, bez walki i chęci - w taki oto sposób żegnamy się z mundialem po przegranej ze Słowacją 0:1. Przynajmniej strzeliliśmy gola, szkoda tylko, że do własnej bramki, ale trzeba przyznać, że był efektowny. Czyżby zdobywca "samobója" - Seweryn Gancarczyk dołączył się do protestu kibiców skierowanego w stronę zarządu PZPN ? W polskiej piłce wszystko jest możliwe.

Na szczęście w nieszczęściu po przegranym meczu nie będzie dyskusji na temat bliskiego awansu do mistrzostw, jak było by gdybyśmy wygrali kilka wcześniejszych meczy. Nie ma co gdybać, awans się nie udał i tyle! Na nieszczęście w szczęściu daliśmy Słowacji szansę wyjścia z grupy na miejscu pierwszym, więc Słowianie wykonali swoje zadanie w 100 procentach, a mogliśmy chociaż uratować nasz honor i pokazać, że gramy do końca.

Nasi kibice zachowali się bardzo dobrze w tej sytuacji, a zarząd PZPN mógł przewidzieć taki ruch, przecież ile można patrzeć na skorumpowane, ustawione od pierwszej minuty ligowe i światowe mecze. Wydaje mi się, że te 3 tys. polskich "kibiców", którzy byli na Stadionie Śląskim to w większości władze PZPNu, sponsorzy i ludzie, którzy wejściówki w postaci biletów dostali za darmo. Szczerze ? Mając taki "darmowy" bilet i tak niechętnie szedłbym na to widowisko, choćby z powodu pogody. I ktoś powie, że patriotyzm w naszym kraju powoli zanika, a dziwicie się?

Warto przypomnieć, że akcję pod nazwą "Pusty Stadion" zorganizowali założyciele strony www.koniecpzpn.pl, na której zarejestrowało się ponad 150 tyś. osób, a liczba ta wciąż rośnie.
Najbardziej śmieszy mnie postawa działaczy PZPN, którzy uważają, że wszystko jest w porządku, podobnie jak Majewski - chwilowy trener, próbujący "coś" zdziałać, lecz na próbach kończy. Zmiana kadry, żadnych postępów i zero pomysłu na grę, wiadomo, że nie wygramy z żadnym przeciwnikiem w takim stylu. Cieszyliśmy się z wygranej z San Marino, ale czy San Marino można nazwać przeciwnikiem? Posiadają dwóch profesjonalnych piłkarzy, a reszta pracująca w bankach lub administracji, piłkę nożną traktuje jak rozrywkę połączoną z turystyką. A co z innymi drużynami? Pięć z nich było w rankingu FIFA niżej od Polski, a "nasi" zajęli zaszczytne przedostatnie miejsce w tabeli, choć jak dla mnie zajęliśmy ostatnie miejsce, ponieważ San Marino to nie drużyna (z całym szacunkiem dla reprezentantów tego kraju). Daliśmy ciała, a co najgorsze nie wiemy, kiedy nastąpi poprawia i odbudowa polskiej reprezentacji. Możemy za to spodziewać się kolejnej próby wyłonienia odpowiedniego człowieka na odpowiednie miejsce, pt.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Na stadion przyszli prawdziwi kibice. Kibice sukcesu zostali w domach. Przyjdą jak się zaczną sukcesy. Zawsze tak jest.

Z przerażeniem obserwuje co się dzieje z ludźmi. Czy my Polacy potrafimy tylko bezsensownie niszczyć? Czy może nie przydałoby się trochę zwykłej pracy organicznej? Takiego codziennego trudu. Oczywiście łatwiej na raz i dwa coś zniszczyć, bo to bardziej widowiskowe i napiszą o tym w szukających sensacji gazetach. Trudniej codziennie nie dla poklasku gazet i gawiedzi robić coś dobrego dla polskiej piłki.

Pytam: ilu ludzi, którzy popierają protest próbowało działać w ramach PZPN? 2, 3? Więc co oni wiedzą na temat PZPNu?

To, że na stronie zarejestrowało się tylu a tylu ludzi nic nie znaczy. Większość rzadko kiedy podejmuje mądre decyzje.

Efektem tej akcji będzie podział wśród ludzi, wśród kibiców. Nie wszyscy akceptują takie formy protestu.

"Szczerze ? Mając taki "darmowy" bilet i tak niechętnie szedłbym na to widowisko, choćby z powodu pogody. I ktoś powie, że patriotyzm w naszym kraju powoli zanika, a dziwicie się?"

Jeśli nie rozumiesz po co się idzie na stadion oglądać mecz reprezentacji Polski to ja się nie dziwię.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.