Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Bójmy się POPiS-u

Dział: Moje Trzy Grosze

Ocena: 11pkt

Oceń:

Bójmy się POPiS-u


Wygrana PiS w przyspieszonych wyborach parlamentarnych przedstawiana jest przez wielu liberałów, jako największe zagrożenie. Tymczasem dużo większego zła można upatrywać gdzie indziej - w jego koalicji z PO.

Zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości jest jak najbardziej realne. Co więcej, z każdym dniem ta realność coraz bardziej przypomina pewność. Platforma Obywatelska swoim brakiem dynamizmu i światopoglądowym niedookreśleniem skutecznie zniechęca do siebie kolejne rzesze wyborców. Lewica i Demokraci zdecydowanie rosną w siłę, jednak trzecie miejsce w wyborach to najwięcej na co mogą obecnie liczyć. Populistyczny plankton konsoliduje się w coraz to nowszych konfiguracjach, jednak - podobnie jak obrotowy PSL - uzyska najpewniej wynik oscylujący w pobliżu progu wyborczego.

Należy jednak pamiętać, że samo zwycięstwo niczego partii braci Kaczyńskich nie zagwarantuje, ponieważ jest pewne, że nie uzyskają oni większości pozwalającej na samodzielne rządzenie. Będą musieli zawiązać koalicję. Związek z lewicą jest niemożliwy i to bynajmniej nie dlatego, że zabrania tego statut PiS - wszak identyczny zapis dotyczący Samoobrony został usunięty natychmiast, gdy tylko pojawiła się taka potrzeba. Na mariaż taki nie mogą pozwolić sobie przywódcy LiD i to bynajmniej nie z powodów ideowych. Totalna krytyka partii rządzącej pozwoliła im odbić się od dna i zdobyć spory potencjał, którego nie warto teraz zaprzepaścić.

Ludowcy z nieufnością odnoszą się do Jarosława Kaczyńskiego i swoje miejsce widzą raczej przy PO. Jeżeli do Sejmu ponownie wejdą populiści, możliwe, że czeka nas koalicyjna powtórka z historii. Rany zapewne nie zdążą się zagoić, ale warto pamiętać, że dotychczasowy układ był bardzo korzystny dla wszystkich jego uczestników. Lider PiS miał poczucie posiadania pełni władzy, Samoobrona rządziła w agencjach rolniczych, a szef LPR mógł przemieniać polski system edukacji w pole walki ideologicznej. Jeżeli ten scenariusz się powtórzy, koalicjanci, podobnie jak dotychczas, zapewne nie zrealizują swoich najgroźniejszych postulatów, jednak będziemy musieli się liczyć z ciągłymi awanturami i ogólną destabilizacją państwa.

Bardzo prawdopodobny wydaje się dziś powrót do koncepcji POPiS-u, wielkiej prawicowej koalicji ze wsparciem prawicowego prezydenta. Wielkie koalicje mają ogromne możliwości i potrafią w znaczący sposób zreformować państwo. Jednak te możliwości nie zawsze wykorzystywane są do słusznych spraw, dlatego wielkie koalicje są dobre jedynie wtedy, gdy ich powstanie jest efektem zgody narodowej. Natomiast ich wielkość określana jest nie tylko przez mnogość posiadanych mandatów, ale przede wszystkim przez ilość ścierających się w nich poglądów i sposobów myślenia. Tymczasem Platforma i PiS nie różnią się znacząco w poglądach, a jedynie w sposobie ich prezentowania.

W społeczeństwie powszechne jest postrzeganie PO jako ugrupowania centrowego, umiarkowanego i liberalnego. Ma to swoje źródło w przekonaniu, że została ona utworzona przede wszystkim przez dawnych polityków Unii Wolności. W rzeczywistości Donaldowi Tuskowi nie udało się wywołać powszechnego eksodusu członków z UW i swoją nową partię budował w oparciu o ludzi AWS, w tym wielu konserwatystów z ZChN.

Wobec powyższego nie powinno dziwić poparcie tego ugrupowania dla dekomunizacji czy tworzenia nowych służb specjalnych. To czołowy senator Platformy, Stefan Niesiołowski, porównał w wywiadzie dla sierpniowej "Machiny" parady i marsze równości do miejsc rozkładu, wokół których żerują robaki, z którymi zaś zrównane zostały znane działaczki centrolewicowe, a jej warszawscy radni za jeden ze swoich głównych celów obrali wprowadzenie odwołania do Boga w preambule nowego statutu miasta.

Najbardziej znamienne było jednak głosowanie w sprawie wzmocnienia przepisów antyaborcyjnych, podczas którego posłowie PO bardzo się podzielili. Możemy mieć pewność, że partia Donalda Tuska nigdy sama z taką inicjatywą nie wyjdzie, ani nie zmobilizuje swoich posłów do jej poparcia, jednak zostawi im wolną rękę, co - biorąc pod uwagę ich konserwatyzm - może przyczynić się do przeforsowania skrajnie konserwatywnych i antydemokratycznych rozwiązań.

Natężenie sporu pomiędzy Platformą Obywatelską a Prawem i Sprawiedliwością nie wynika z ogromu różnic dzielących te dwie partie, a wręcz przeciwnie – z braku tych różnic. Ten pozorny paradoks można bardzo łatwo wytłumaczyć. Brak politycznego centrum i wyeliminowanie lewicy z dyskursu, doprowadziło do skrajnego spolaryzowania sceny politycznej i przemienienia debaty publicznej w jej własną karykaturę, w której osią sporu nie są realizowane idee, a jedynie sposób wprowadzania w życie przez nikogo nie podważanych idei prawicy. PiS i PO nie próbują przeforsować różnych od siebie pomysłów na funkcjonowanie państwa, a jedynie walczą o swój wspólny elektorat, który można potraktować jako jeden zbiór, podzielony na dwa przenikające się podzbiory.

W takiej sytuacji, w której poglądy nie są przedmiotem debaty, a liczy się jedynie sposób ich prezentowania, sprowadzający się do piarowskiej otoczki, Platforma Obywatelska może wydawać się realną alternatywą dla partii rządzącej. Jest to jednak jedynie złudzenie, tym groźniejsze, że może skłonić liberalnych, a nawet lewicowych wyborców do mimowolnego wsparcia prawicowej hegemonii w życiu publicznym. Bowiem głos oddany na PO może być głosem oddanym na POPiS, co oznacza nie tylko powrót do władzy Jarosława Kaczyńskiego, ale i przejęcie pełni władzy przez przedstawicieli jednej opcji światopoglądowej, co jest niezwykle niebezpieczne dla demokratycznego porządku, ponieważ prowadzi do wyłączenia wszelkich mechanizmów hamujących i ograniczających. Większość konstytucyjna i życzliwy prezydent nie oznaczają jedynie pełni władzy, ale zwiększają również pokusę ignorowania jakichkolwiek głosów z zewnątrz.

Liberalni wyborcy znaleźli się w niekomfortowej sytuacji, w której głos oddany przeciwko PiS, może ironicznie okazać się głosem nie tylko umożliwiającym jego powrót do władzy, ale dodatkowo wzmacniającym go, poprzez otwarcie drogi do uformowania wielkiej prawicowej koalicji – bardzo szerokiej jeśli chodzi o zakres możliwości, jednak niezwykle wąskiej w kwestii wewnętrznych różnic światopoglądowych. Każdy liberał powinien dobrze się zastanowić zanim wrzuci do urny wyborczej głos oddany na kandydata Platformy. Bowiem chcąc głosować w ten sposób przeciw konserwatystom, może im otworzyć drogę do pełni władzy.

Zobacz także:

Grzegorz Korzeniowski OFFline profil autora

Autor: Grzegorz Korzeniowski

Napisz do autora

Artykuły (48) Galerie (1) Średnia ocen (3.87)

Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska

O mnie: "Polska jest idealnym krajem do prowokacji. Nie trzeba nic wielkiego robić, wystarczy być sobą, a dookoła będzie wielki kanał." - Maciej Maleńczuk

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 19

Sortuj komentarze:

Autor usunął profil 14.10.2007 23:25

Ocena: Ocena pozytywna 42 Ocena negatywna 26

Grzesiek nie ma racji tym razem i w obu przypadkach (wygrana, przegrana PO) nie będzie koalicji z PiS. Mogą nastąpić jedynie obustronne roszady które rozjaśnią nieco scenę.

Agata ma rację, co do PiSu jako partii lewicującej, nawet SLD rozumiało potrzebę reprywatyzacji choć symbolicznej, a PiSowi to słowo przez gardło nie przechodzi od kilku lat a ostatnio pojawiły się nawet akcenty populistyczne - wręcz lewackie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Robert Frankowski 14.10.2007 23:08

Ocena: Ocena pozytywna 27 Ocena negatywna 25

Jeśli chodzi o brak podobieństwa to też nie jest to do końca prawda. Oczywiście podobieństwa są w sferze obyczajowej, społecznej, ale już na pewno nie w gospodarczej! Przecież PO, gdy tylko będzie przyzwolenie społeczne wprowadzi podatek liniowy, natomiast PiS tak jak i LiD, uważa iż lepszy jest progresywny. Jedni mają typowo liberalne podejście do gospodarki( zmniejszenie kosztów pracy, zmniejszenie podatków), drudzy socjalne( gospodarka regulowana w dużej części przez państwo). Mógłbym takich różnic w sferze gospodarczej jeszcze wiele wymienić. Czy według ciebie ich nie widać??

Komentarz został ukrytyrozwiń

Urszula Agata Marczewska 14.10.2007 22:46

Ocena: Ocena pozytywna 18 Ocena negatywna 30

Grzesiu - zatem na jaką partię powinien wg Ciebie głosować liberał gospodarczy?
PiS taką partią nie jest. Gospodarczo to jest mocno lewicująca partia.
LiD również nie.
Taką partią jest UPR - dogadane z LPR, więc...

Dla mnie PiS i Lid są do siebie podobne (ok, różnią się podejściem do kwestii społecznych, typu problem homoseksualizmu).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Robert Frankowski 14.10.2007 21:58

Ocena: Ocena pozytywna 29 Ocena negatywna 34

Temat ujęty w bardzo przejrzysty i jasny sposób,jestem pod wrażeniem, natomiast dopatrzyłem pewnego błędu. Mianowicie jeśli chodzi o Unię Wolności to nie masz racji, iż PO nie zostało stworzone na bazie tej partii, zostało bowiem dokładnie 40% jej działaczy przeszła do PO. Piszę to na podstawie badań politologicznych na temat rozpadu UW i przejścia jej działaczy do innych partii. PiS składa się w 25% z działaczy dawnej UW. Większość działaczy AWS przeszła nie do PO, ale do PiS-u. Tak więc bliskość ideologiczna i programowa wynika więc ze wspólnej przeszłości wielu działaczy tworzących PO i PiS. Proponuję więc żebyś przeczytał sobie coś o rozpadzie UW.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomasz Nakoneczny 14.10.2007 21:57

Ocena: Ocena pozytywna 25 Ocena negatywna 38

A zobaczycie jeszcze, że na finiszu PSL zyska około 8 %, i większa partia będzie musiała uśmiechnąć się do Waldemara. Pamiętajcie, że takie partie jak PSL i Samoobrona mają zawsze "ukryty elektorat", więc nie opierałbym się w swoich osądach o sondaże

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Bonarski 14.10.2007 20:49

Ocena: Ocena pozytywna 27 Ocena negatywna 26

Rzucać sloganami to może każdy. Mogę napisać, że to mitoman i będzie to tyle samo warte co realista Ossada. Puste osądy może rzucać każdy, poproszę fakty. Pamiętasz tą kobietę z Łodzi oburzoną, że na Piotrkowskiej robotnicy za pracę wzięli się dopiero na przyjazd Premiera, a wcześniej prace się wlokły? Kaczyński na pytanie co sądzi o takim głosie społeczeństwa odpowiedział, że to nie jest głoś lokalnej społeczności tylko układu, który przemawia przez tą kobietę. To jest realizm? Zaprawdę wysokiej próby. Dla mnie to przejaw wiary w spiskową teorię dziejów. To syndrom "oblężonej twierdzy", wszyscy którzy mają inne zdanie są wrogami z układu. Pewnie ja też, skoro piszę takie słowa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marika Przybył 14.10.2007 20:24

Ocena: Ocena pozytywna 33 Ocena negatywna 37

Bonar, jeśli nie realista to kto (Twoim zdaniem)?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Bonarski 14.10.2007 19:22

Ocena: Ocena pozytywna 28 Ocena negatywna 37

"realista Kaczyński", buhahahha, no dobre ci to, dobre, "to nie żarty, to kabaret" :))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Adam Degler 14.10.2007 18:31

Ocena: Ocena pozytywna 40 Ocena negatywna 26

+ za uświadomienie szerokim rzeszom, że Tusk to malowany liberał. Skąd u ludzi taki ęą zachwyt nad PO? Przecież to papuga PiSu! Tusk jest groźny, niezrównoważony, co pokazał w debacie, w przeciwieństwie do realisty Kaczyńskiego. Tak go ujął los polskich żołnierzy w Iraku? A co, ktoś każe im tam jechać, czy jadą ochotnicy?! Tak się ujął za Polakami w Irlandii, a co, sam przepracował tam choć minutę, poza inwazją ze sztabem? To malowany ptak, taki kaczor donald ale zupełny nielot...

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.