Ringowe deski offenburskiej Baden-Areny okazały się niezwykle szczęśliwe dla wschodzącej gwiazdy bułgarskiego boksu,
Kubrata "Kobry" Puleva (15-0, 7 KO). W pierwszej w karierze obronie międzynarodowego tytułu mistrzowskiego federacji
IBF, zdominował on Brytyjczyka
Michaela Sprotta (36-18, 17 KO). Pojedynek zakończył się po 9. rundzie, gdyż... reprezentant Wielkiej Brytanii
nie wyszedł już do ringu!
Pierwsze chwile starcia zapowiadały jednak zupełnie inny obraz pojedynku. Już w pierwszej rundzie Sprottowi udało się zaskoczyć Bułgara i po jednym z jego lewych prostych na twarzy rywala pojawiła się krew. Pierwsza odsłona spotkania niewątpliwie zapisana została na korzyść Brytyjczyka, gdyż Pulev wyraźnie nie mógł odnaleźć się w ringu.
Po pierwszej przerwie jednak układ sił między ringowymi linami znacznie się zmienił. Pulev, którego narożnik bardzo sprawnie poradził sobie z krwawieniem wyszedł do drugiej rundy jako zupełnie inny bokser. Kolejne sekundy spotkania przynosiły bowiem coraz większą przewagę Bułgara. Sprott, który musiał ograniczyć się do defensywy - mimo ogromnej przewagi w doświadczeniu - nie był w stanie znaleźć sposobu na zwiększającego tempo pojedynku rywala.
Pod koniec siódmej rundy dominacja "Kobry" była już widoczna na tyle, że nawet najzagorzalsi fani reprezentanta Wielkiej Brytanii mogli zacząć wątpić w możliwość choćby dotrwania do ostatniej, 12. odsłony pojedynku. Jak się okazało - mieli rację.
Nikt nie spodziewał się jednak, że walka zakończy się w tak niecodzienny sposób. Po kolejnym starciu zapisanym na korzyść Bułgara, gdy sędziowie szykowali się już do rozpoczęcia 10. rundy, brytyjski naróżnik poinformował o kapitulacji (uzasadniając kontuzją barku Sprotta).
Tym samym Kubrat Pulev zanotował 15. zwycięstwo w karierze, pozostając niepokonanym na zawodowych ringach.