Facebook Google+ Twitter

Bolesny upadek Argentyny. Brazylia najlepsza w Copa America

Piłkarski hit lata i wielki finał Copa America dla Brazylii, która po jednostronnym meczu rozgromiła Argentynę 3:0. Dzięki żelaznej konsekwencji "Canarinhos" całkowicie przyćmili faworyzowane gwiazdy Albicelestes i przez najbliższe cztery lata chlubić się będą mianem mistrza Ameryki Południowej.

Napastnik reprezentacji Brazylii Robinho podczas treningu drużyny w Maracaibo. gdzie przygotowywali się do finałowego meczu z Argentyną na piłkarskich mistrzostwach Ameryki Południowej, Copa America. / Fot. Napastnik reprezentacji Brazylii Robinho podczas treningu drużyny w Maracaibo. gdzie przygotowywali się do finałowego meczu z Argentyną na piłkarskich mistrzostwach Ameryki Południowej, Copa America.Po ponad dwóch tygodniach zmagań w najważniejszej piłkarskiej imprezie Ameryki Południowej, w nocy z soboty na niedzielę wreszcie poznać mieliśmy zwycięzcę tegorocznych rozgrywek Copa America. W finale faworyci - Argentyna zmierzy się z Brazylią. Nie ulegało wątpliwości, iż to Argentyńczyków stawiać należało w świetle faworyta pojedynku kończącego turniej w Wenezueli. Podopieczni Alfio Basile od pierwszego meczu grali futbol ocierający się o ideał. Niezliczona ilość fenomenalnych akcji i 15 goli sprawiły, że Albicelestes dojechali do finału, gniotąc każdą napotkaną na drodze przeszkodę w sposób tyleż bezlitosny, co piękny. Główną bronią Argentyny pozostawało niezwykłe połączenie gry zespołowej i cudownych umiejętności indywidualnych gwiazd najwyższego formatu. Wystarczyło wspomnieć o kunszcie rozgrywania akcji Juana Romana Riquelme, reżysera poczynań ofensywnych i najlepszego strzelca zespołu (5 bramek) czy bajecznych możliwościach technicznych Leo Messiego, którego trafienie w półfinałowym spotkaniu z Meksykiem zachwyciło cały świat. Drużynie Basile nie przeszkodziła kontuzja Hernana Crespo, którą snajper Interu Mediolan odniósł w grupowym meczu z Kolumbią. W linii ataku z powodzeniem występować mogli Carlos Tevez, Diego Milito czy wyżej wspomniany Messi.

Fanka reprezentacji Brazylii na stadionie Maracaibo. / Fot. Fanka reprezentacji Brazylii na stadionie Maracaibo.Całkowitym przeciwieństwem swoich rywali wydawali się być piłkarze Brazylii. Postawa Canarinhos na Copa America była przed finałem olbrzymim zawodem dla oczekujących efektownej gry kibiców. Zawodnicy Carlosa Dungi już na starcie turnieju w kompromitujący sposób przegrali z Meksykiem 0:2. W późniejszych fazach obrońcy trofeum zdołali wprawdzie wywalczyć komplet zwycięstw, kwalifikujących ich do udziału w finale, lecz styl, w jakim je osiągnięto daleki był od oczekiwań fanów. Występujący w Wenezueli w mocno rezerwowym składzie, bez czołowego duetu Ronaldinho-Kaka, Brazylijczycy prezentowali futbol pozbawiony polotu, szybkich ataków czy popisów technicznych. W półfinale dopiero w rzutach karnych pokonali reprezentację Urugwaju, do ostatniego meczu imprezy awansując metodą "małych kroków". W zespole zawodzili wszyscy, poza napastnikiem Robinho, który z sześcioma golami przodował w klasyfikacji strzelców mistrzostw.

Przepaść, jaka dzieliła style gry obu ekip nie oznaczała jednak, że "Kanarkowi" stali przed pierwszym gwizdkiem sędziego na straconej pozycji. - Mam nadzieję, że moją drużynę stać na ósmy złoty medal w historii Copa America - mówił Dunga. Trudno było jednak przypuszczać, że Brazylia, jaką kibice oglądać mogli przez minione dwa tygodnie jest w stanie zatrzymać rozpędzonych Argentyńczyków. Przed przedwczesnym przyznawaniem tytułu swojemu zespołowi przestrzegał trener Basile. - Wygraliśmy pięć meczów, jednak złote medale rozdają za ten szósty - twierdził 64-letni selekcjoner Albicelestes.

Sobotni pojedynek miał być również rewanżem za finał Copa z 2004 roku, kiedy to po remisie w regulaminowych dziewięćdziesięciu minutach (2:2), szalę zwycięstwa w konkursie rzutów karnych przechylili Brazylijczycy. A jak będzie tym razem? Początek spotkania o godzinie 23 czasu polskiego.

Koszmar Ayali



Tancerki na stadionie Maracaibo, przed finałowym meczem piłkarskich mistrzostw Ameryki Południowej, Copa America pomiędzy Brazylią i Argentyną. / Fot. Tancerki na stadionie Maracaibo, przed finałowym meczem piłkarskich mistrzostw Ameryki Południowej, Copa America pomiędzy Brazylią i Argentyną.Od początku spotkania kibice mieli prawo oczekiwać spektaklu godnego potyczki dwóch najlepszych drużyn narodowych Ameryki Południowej i czołowych reprezentacji świata. Już w 5. minucie prowadzenie dość niespodziewanie objęli piłkarze Brazylii. W narożniku pola karnego piłkę otrzymał Julio Baptista i wykorzystując bierną postawę samego Roberto Ayali pięknym strzałem w okienko bramki pokonał Roberto Abbodanzieriego. Trzy minuty później przed wielką szansą wyrównania stanęli Argentyńczycy. Leo Messi technicznie dośrodkował w obręb "szesnastki" Canarinhos, gdzie Juan Sebastian Veron wyłożył głową piłkę nadbiegającemu Juanowi Romanowi Riquelme, a ten huknął lewą nogą w słupek.

Albicelestes dążyli do zdobycia gola dającego remis, lecz przegrywali niemal wszystkie powietrzne pojedynki z brazylijskimi obrońcami. W kolejnych minutach tempo gry nieco spadło. Świetnie spisujący się w całym turnieju podopieczni Alfio Basile nie potrafili znaleźć recepty na zaskoczenie defensywy rywali, którzy spokojnie wydawali się kontrolować przebieg meczu. Jeszcze w pierwszej połowie zmuszony do dokonania roszad w składzie był trener obrońców trofeum, Dunga. Z powodu kontuzji boisko opuścił Elano, a pojawił się na nim Daniel Alves. Po chwili pokonać Doniego znów próbował Riquelme, jednak bramkarz Brazylijczyków fantastycznie wybił piłkę na rzut rożny. Tymczasem w 39. minucie drugiego gola zdobyli "Canarinhos", choć przypisywanie im autorstwa tej bramki byłoby głębokim niedopatrzeniem. Po dośrodkowaniu z prawej strony, piłkę do własnej bramki skierował bowiem Ayala, współwinny także przy pierwszym trafieniu dla Brazylii.

Argentyna cierpiąca



Po przerwie obraz gry nie uległ większej zmianie. Albicelestes w niczym nie przypominali bajecznej drużyny z poprzednich spotkań, sprawiając wrażenie kompletnie bezradnych wobec solidnej postawy obrońców przeciwnika. Poczynania graczy w błękitno-białych koszulkach ożywić mieli wprowadzeni odpowiednio w 59. i 67. minucie w miejsce Estebana Cambiasso i Verona Pablo Aimar oraz Lucho Gonzalez. Piłkarze Dungi coraz częściej skupiali się zaś na korzystaniu z upływającego czasu, a za zbyt długie celebrowanie momentu wybicia piłki żółtą kartką ukarany został nawet bramkarz Doni. Konsekwentna taktyka Brazylijczyków całkowicie przyćmiła błyszczące przez ostatnie dwa tygodnie argentyńskie gwiazdy: Riquelme, Messiego czy Teveza.

W 70. minucie ostatni gwóźdź do trumny zespołu Alfio Basile, po szybkim kontrataku "Canarinhos" i wspaniałym podaniu Vagnera Love, wbił Daniel Alves, który finałową potyczkę rozpoczynał na ławce rezerwowych. Argentyna upadła boleśnie, niczym znokautowany trzema ciosami bokser. Bohaterowie dotychczasowych meczów Copa America, faworyzowani przed finałem Albicelestes przez dziewięćdziesiąt jedynie dwukrotnie (po strzałach Riquelme) zdołali zagrozić bramce Doniego. Wielkie indywidualności przegrały w zderzeniu z żelaznym monolitem Brazylii, która po raz kolejny cieszyć się mogła z miana najlepszej ekipy Ameryki Południowej. Nie udał się Argentyńczykom rewanż za finał Copa America w 2004 roku - następna szansa dopiero za cztery lata.

Brazylia 3:0 Argentyna

Bramki: Julio Baptista (5.), Roberto Ayala (39. samobójcza), Daniel Alves (70.)

Brazylia: Doni - Maicon, Juan, Alex, Gilberto - Mineiro, Josue, Elano (34., Alves), Baptista - Robinho (90., Diego), Love (90, Fernando).
Argentyna: Abbondanzieri - Zanetti, Ayala, G. Milito, Heinze - Veron (65., Gonzalez), Mascherano, Cambiasso (57., Aimar), Riquelme - Messi, Tevez.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

O, czas iść na mecz. Dzięki za przypomnienie! Po klapie Słowian w siatce byłbym zapomniał...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.