Facebook Google+ Twitter

Bombaj: „Moja córka narodziła się ponownie”

Oświadczył włoski kucharz, który, pomimo śmiertelnego ryzyka, wdarł się do okupowanego przez terrorystów hotelu Oberoi w Bombaju, by dostarczyć mleko swej półrocznej córeczce.

Emanuele Lattanzi / Fot. screen Panorama.itCałe Włochy są wzruszone niezwykłą historią odważnego kucharza, Emanuele Lattanzi. W Bombaju prowadził słynną francuską restaurację “Vetro”.

Jego rodzina zjednoczyła się ponownie trzy miesiące temu, do tej pory jej członkowie pracowali w różnych miejscach świata. Ona w Rzymie, on w Bombaju. Rzadko się widywali. Narodziny córki spowodowały zmianę w ich małżeństwie. Postanowili zrezygnować z większych pieniędzy, jedno z nich przestało pracować.
Zamieszkali w hotelu Oberoy, na 14. piętrze. On schodził do pracy, ona zajmowała się córeczką. Emanuele jest szefem o światowej sławie. Dzięki niemu restauracja "Vetro" otrzymała tytuł “seven stars and stripers” .

W momencie kiedy terroryści zaatakowali hotel, rzymski szef natychmiast zorganizował ewakuację swoich współpracowników i niektórych gości hotelu. Niestety jego żona, wraz z córeczką, pozostały w hotelu. Emanaule nie miał możliwości dostania się do nich, jednak kontaktował się z nimi przez sms-y.

Kiedy w czwartek wieczorem dowiedział się, że skończyło się mleko, natychmiast chciał wejść do hotelu. Indyjskie siły specjalne powstrzymały go. W hotelu byli terroryści. Desperacja ojca doprowadziła do tego, że w końcu, w piątek rano, otrzymał zgodę na wejście do budynku. Włoski szef znając dobrze budynek nie miał problemu z dostaniem się do pokoju, gdzie przebywała jego rodzina. Poruszał się po ciemku, ukrywając się co rusz przed terrorystami. Dziecko, z braku mleka, było karmione czekoladowymi ciastkami, które znajdowały się w pokoju.

Wkrótce hotel został odbity przez siły specjalne i kucharz opuścił gmach wraz z rodziną. Dziecko zostało przewiezione do szpitala na badania. Jego stan jest dobry. Jednak żona odważnego kucharza wciąż jest w szoku. Odgłosy strzelaniny, krzyki umierających osób i korytarze przepełnione trupami spędzają jej sen z powiek.

W podobnej, traumatycznej, sytuacji są również inni włoscy goście hotelu. Starsze małżeństwo Patrizio Amore (64 lat) i Carmela Zappalà (50 lat) uratowali się tylko dlatego, że jedno z nich, sparaliżowane ze strachu, nie było w stanie chodzić. Dlatego też nie udali się w stronę wyjścia, gdzie terroryści zabili wszystkich uciekających, ale w stronę schodów wewnętrznych dla personelu. Dzięki temu dostali się do pralni, gdzie ukryli się pod brudną pościelą. Pomieszczenie było małe, dwa i pół metra na jeden metr. Spędzili tam 40 godzin, bez wody, pokarmu i załatwiając również tam swoje potrzeby fizjologiczne. Za drzwiami słychać było strzały i krzyki. Jak opowiada Patrizio terroryści szukali Amerykanów, Anglików i Włochów.

Również 48-letni Arnaldo Sbarretti wciąż jest w szoku. Spędził 42 godziny skulony w łazience pomiędzy wanną a toaletą. Słyszał strzały pod swoim pokojem. Wielokrotnie myślał, że już po nim.

W ataku terrorystycznym straciło życie 195 osób.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.