Facebook Google+ Twitter

Boom na anoreksję w mediach trwa. Ale co z tego?

Wiele lat temu media zapoczątkowały głośną kampanię, mającą na celu zwalczanie anoreksji i zapobieganie jej ekspansji. Równolegle konsekwentnie promowały wizerunek kobiety szczupłej - będącej ucieleśnieniem piękna, zdrowia i sukcesu.

 / Fot. james cg, CC Attribution 2.0; http://en.wikipedia.org/wiki/File:Thin.jpgWobec tak jawnie sprzecznych komunikatów trudno się dziwić, że popularność anoreksji rośnie, czyniąc z niej chorobę ekskluzywną i pożądaną. Ukoronowaniem tego fenomenu jest ruch "pro-ana", bulwersujący ostatnio tak fachowców, jak laików, którzy perwersyjnie i obłudnie [sic!] pastwią się nad ideologią dążących do perfekcji kobiet.

Celowo używam tak ostrych słów, bowiem większość poświęconych zjawisku tekstów powiela garść stereotypów, nie wzbogacając tematu ani trafną diagnozą, ani nowatorskim wnioskiem. Ponadto ich autorzy tak chętnie biją na alarm, sprzedając szokujące dane, że wcale nie dostrzegają kontekstu, który determinuje kobiety do ustawicznego odchudzania się i szukania grup wsparcia w swym, jakże często skazanym na klęskę, przedsięwzięciu. Zresztą po co komu kontekst, skoro sam problem najskuteczniej przyciąga i ekscytuje odbiorców?

Tymczasem należałoby podkreślić, że kobiety mają fizjologiczną skłonność do tycia. Wpływa na to estrogen, ów znienawidzony przez kulturystów hormon, który m.in. odpowiada za przyrost tkanki tłuszczowej, bardzo odpornej na działanie sportów i diet. Niestety, obowiązującym od wielu lat kanonem kobiecego piękna jest maksymalnie odtłuszczona sylwetka o bardzo wąskiej talii, smukłych udach, płaskim brzuchu i bujnym biuście (Barbie).
Większość kobiet doskonale wie, że takiego ideału nie sposób osiągnąć bez morderczych ćwiczeń, drastycznych diet oraz ingerencji chirurgicznych. Mimo to mężczyźni, którzy przywykli od najmłodszych lat do podrasowanych gwiazd branży porno i postaci z gier komputerowych, są bezwzględnie wymagający, oczekując od partnerki perfekcyjnego ciała (że o gotowości do różnorakich "sekscesów" nie wspomnę).

Jednakże to nie oni są odpowiedzialni za epidemię odchudzania. Większym i bardziej wpływowym winowajcą jest przemysł fashion, ów kreator nieludzkiego piękna i wyrafinowania, który w dobie rosnącego bezrobocia i beznadziei, oferuje wychudzonym modelkom milion dolarów w jeden dzień. Takie informacje potrafią raz na zawsze sformatować mózg młodziutkiej dziewczyny. Bo czym jest rezygnacja z jedzenia, wobec możliwości zarobienia pieniędzy dla siebie i całej rodziny? Czym jest głód i wycieńczenie, wobec perspektywy bycia uwielbianą, kochaną, adorowaną i, nade wszystko, piękną? Piękno to luksus, który implikuje dostatnie życie pełne atrakcyjnych bonusów. A współczesny fashion uświadamia nam dobitnie, że piękność = chudość.

Dlatego pora skończyć z hipokryzją i pochylić się ze zrozumieniem nad zjawiskiem "pro-ana", bo będzie się ono nasilać i obejmować kobiety w coraz szerszym przedziale wiekowym.
Tendencyjne wypowiedzi dziennikarzy, żerujących na historiach, ilustrowanych zdjęciami ekstremalnie wychudzonych dziewcząt, powinno się objąć surową prohibicją. Są one bowiem tyleż spektakularne, co bezużyteczne. Ponadto potępiające styl życia "motylków" artykuły prasowe czy telewizyjne, paradoksalnie przyczyniają się do rozpropagowania fenomenu "pro-ana" i przysparzają ruchowi coraz więcej nowych zwolenniczek.

Gromki głos dietetyków i apelowanie do zdrowego rozsądku również nic nie pomoże, ponieważ znakomita większość świadomych, wykształconych kobiet już teraz zdaje sobie sprawę, że mniej zaszkodzi swemu zdrowiu i urodzie ograniczając jedzenie, aniżeli pochłaniając produkty pełne chemii, które straszą w sklepach (ortoreksja).

Dlatego warto powiedzieć sobie wprost: walka z anoreksją to walka z wiatrakami. Wszelkie akcje "anty-pro-ana" skazane będą na klęskę tak długo, jak długo obowiązujący ideał kobiecego piękna nie spadnie z piedestału. A na taką rewolucję wcale się nie zanosi...


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

pro-ana
  • pro-ana
  • 22.12.2010 22:21

Z tekstu wynika, że autorka BRONI praw kobiet do odchudzania się. I słusznie. Dodatkowo pokazuje skąd wzięla się ta obsesja chudnięcia i dlaczego anoreksja wyewoluowała w pro-ana. Otóż te kobiety o których piszecie - z dużym biustem itd. - bardzo często prowadzą w ukryciu przegraną walkę z kilogramami. I wstydzą się o tym mówić. Dlatego trzeba przestać krytykowac ruch pro-ana, bo jest on jedyną grupą wsparcia dla takich kobiet.

Komentarz został ukrytyrozwiń
anorektyczka
  • anorektyczka
  • 22.12.2010 22:11

Powszechniejsza jest otyłość? Bo widoczna.
Anoreksja to choroba, która łączy się z milczeniem (czasem wszystkich członków rodziny), podobnie jak alkoholizm w rodzinie.

To dobrze, że w rodzinach Pań nie ma anorektyczek, ani anorektyków, ale proponowałabym ostrożniej wyrokować, że anoreksja jest tylko medialnie nagłaszana.
I skoro nie wie się za wiele ani o anoreksji, ani o otyłości - to najpierw poczytać o OBU CHOROBACH, a potem starać się wypowiadać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Źle dobrane staniki to faktycznie spory problem. Pisząc o ludziach z nadwagą miałam jednak na myśli rozmiary większe niż 40 (bo 40 przy wysokim wzroście to wcale nie jest ogromny rozmiar, zresztą dużo zależy od budowy. I absolutnie się zgadzam z Magdą, że przy takim rozmiarze może być zgrabną babką). Podam taki przykład: kiedy ja kończyłam liceum (wiosna 2002), gruba dziewczyna na studniówce to było to, co się czasem zdarzało. Kilka lat temu oglądałam film ze studniówki mojego brata (kończył liceum w 2008 roku) i naprawdę za grubych dziewczyn było DUŻO. Podobne wrażenie mam spacerując po ulicach, siedząc w knajpach... Sorry że piszę o kobietach, ale z racji tego, że sama do nich należę, a jakieś kompleksy z całą pewnością mam, to właśnie na płeć żeńską zwracam w takich kategoriach uwagę. ;-)

Mam wrażenie, że jako społeczeństwo strasznie tyjemy. I nie chodzi mi o ludzi z jakąś tam drobną nadwagą, tylko takich, którzy mają do zrzucenia powyżej 15 kg.

Anoreksja jest na pewno problemem, ale mimo wszystko stawiałabym na to, że większym staje się otyłość. Ok, może nie większym, ale powszechniejszym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kobieta nosząca rozmiar 40 też może być superzgrabną babką, a te bujne biusty to w dużej mierze zasługa źle dobranego stanika ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Otóż to, zgadzam się z Agatą - tak naprawdę anoreksję możemy oglądać głównie na ekranach telewizorów, bilbordach i okładkach magazynów niż na ulicach. Tam częściej królują rozmiary zdecydowanie większe niż 34 :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Boom na anoreksję trwa, a ja jakoś ciągle na ulicach widzę ludzi z dość znaczną nadwagą. I to znacznie częściej niż "wychudzonych". Nikt mi nie wmówi, że to jest zdrowe.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wysyłać do Etiopii bez gotówki i karty kredytowej na pół roku urlopu - tam nikt nie słyszał o anoreksji...

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Niestety, obowiązującym od wielu lat kanonem kobiecego piękna jest maksymalnie odtłuszczona sylwetka o bardzo wąskiej talii, smukłych udach, płaskim brzuchu i bujnym biuście (Barbie)."
Dlaczego niestety? :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.