Facebook Google+ Twitter

Borussia pokonała Zenit. Dwie bramki Lewandowskiego

Dla Borussii Dortmund sezon ligowy jest stracony, więc trzeba skupić się na Lidze Mistrzów i Pucharze Niemiec. Z pierwszego zadania, przynajmniej na razie, drużyna wyszła obronną ręką.

Przed meczem długo zastanawiano się czy Robert Lewandowski, który nie czuł się zbyt dobrze, będzie mógł grać. Okazało się, że Polak znalazł się w wyjściowej "11" na nieszczęście gospodarzy.

Ledwie mecz się zaczął, ledwie kibice zdążyli usiąść (ciekawe, czy już wszyscy), a Borussia Dortmund prowadziła 0:2. Najpierw kapitalnie w okolicach środka boiska piłkę odegrał Lewy, który uruchomił Marco Reusa. Ten wpadł w pole karne i, będąc faulowanym, nie zdołał oddać strzału. Do piłki dopadł jednak Henrikh Mkhitaryan, który strzelił po długim słupku i było 0:1. Ledwie Zenit zaczął grę, a zagraną w pole piłkę karne zgrał do Reusa Kevin Großkreutz, ten uderzył przy bliższym słupku i Luciano Spalletti miał o czym myśleć. Na dodatek w 15. minucie z kontuzją mięśnia dwugłowego uda boisko musiał opuścić Andriej Arszawin, a w jego miejsce desygnowany został… defensywny pomocnik Anatolij Tymoszczuk!

Mając na uwadze stratę dwóch goli, piłkarze z Sankt Petersburga wzięli się za kreowanie akcji. Pierwsze skrzypce grał Axel Witsel, który dzielił i rządził w środku pola. Dużą ochotę do gry miał też Hulk, ale biegający raz po prawej, raz po lewej stronie boiska napastnik napotykał na swojej drodze Łukasza Piszczka i Marcela Schmelzera. BVB nie odpuszczała i czasem nawet potrajała krycie. Oprócz Reusa nie stosowała jednak dużego pressingu. W 25. minucie José Rondon mógł przeprowadzić groźną akcję, bo Mkhitaryan bardzo źle zagrał piłkę do tyłu. Na szczęście dla gości skończyło się na strachu. I, jeśli podsumować pierwszą połowę i nie licząc akcji z doliczonego czasu, była to najlepsza akcja gospodarzy. Aż się wierzyć nie chce, że piłkarze, którzy kosztowali miliony i miliony zarabiają, nie potrafili stworzyć przez 45 minut żadnej dobrej sytuacji!

Na drugą połowę oba zespoły wyszły bez zmian. Już na początku pierwszą stratę w meczu zanotował Witsel, co mogło się zemścić, bo Lewandowski o mało nie umieścił piłki w siatce. Z każdą minutą goście coraz bardziej kontrolowali grę, a pojedyncze akcje podopiecznych Spallettiego na nic się zdawały. Taki rozwój zdarzeń utrzymywał się do 57. minuty, kiedy to Sokratis zachował się jak gracz okręgówki i w głupi sposób stracił piłkę. Zenit ruszył z akcją, którą skutecznie wykończył Oleg Shatov. Po drodze było wybicie z pustej bramki i słupek, ale futbolówka w końcu przekroczyła linię. Nie popisał się jedynie arbiter, który nie zauważył… że był spalony! Niedługo potem goście powetowali sobie wszystko. Piszczek zagrał świetną piłkę w polu karnym do Lewandowskiego, a on dobrym strzałem zdołał umieścić ją w siatce.

Z każdą kolejną sekundą sędzia wyrastał na główną postać tego meczu. 20 minut przed końcem fatalnie ocenił sytuację z Piszczkiem i Hulkiem, kiedy to Polak rzekomo go faulował w polu karnym. Nie dość, że karnego nie było, to nasz reprezentant dostał żółtą kartkę, a Hulk „11” pewnie wykorzystał. Sytuacja jednak potoczyła się podobnie, jak przy pierwszej bramce dla Zenita. Szybka akcja i błyskawiczna odpowiedź Borussii. Tymoszczuk stracił piłkę przed polem karnym, Reus zagrał ją do Lewandowskiego, a ten świetnie umieścił ją w bramce.

Z biegiem czasu obie drużyn przystopowały i nawet Zenit, oprócz pojedynczych akcji i zaraz po wprowadzeniu na boisko dwóch nowych graczy, nie narzucał jakiegoś mocnego tempa. Zwłaszcza Hulk za długo trzymał piłkę i zagrywał ją za późno kolegom.

Mimo dobrego meczu w wykonaniu gospodarzy (główni w druga połowa), Borussia była nie do zatrzymania i zasłużenie odniosła zasłużone zwycięstwo 4:2.

Zenit Sankt Petersburg - Borussia Dortmund 2:4 (0:2)

0:1 - Mchitarjan 4'
0:2 - Reus 5'
1:2 - Szatow 57'
1:3 - Lewandowski 61'
2:3 - Hulk 69' (k.)
2:4 - Lewandowski 71'

Składy:

Zenit: Łodygin - Aniukow (83' Smolnikow), Neto, Lombaerts, Criscito - Witsel, Fajzulin (84' Kierżakow) - Hulk, Szatow, Arszawin (15' Tymoszczuk) - Rondon

Borussia: Weidenfeller - Piszczek, Friedrich, Sokratis, Schmelzer - Kehl, Sahin - Grosskreutz (90+1' Durm), Mchitarjan (70' Aubameyang), Reus (85' Hofmann) - Lewandowski

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.