Facebook Google+ Twitter

Bośniacki ból głowy dla UE i USA

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2009-10-13 17:22

Zachód traci powoli cierpliwość wobec braku chęci porozumienia przez bośniackich przywódców. Jak podkreśla Wysoki Przedstawiciel Valentin Inzko, Europa i USA nie będą już dalej tolerować takiego stanu rzeczy.

Czy Bośnia i Hercegowina ma jeszcze szanse na przetrwanie w obecnym kształcie?, http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Bosnia_and_Herzegovina-CIA_WFB_Map.png / Fot. Wikimedia CommonsJak podkreślił Wysoki Przedstawiciel NZ dla Bośni i Hercegowiny Valentin Inzko (będący równocześnie Specjalnym Przedstawicielem UE w BiH), państwa zachodnie wyrażają coraz większe zniecierpliwienie sporami pomiędzy przywódcami bośniackimi. W jednym z wywiadów Inzko stwierdził, że Zachód nie będzie już dłużej tolerował „blokad i braku chęci” wobec reform, ze strony Bośniaków, Chorwatów i Serbów zamieszkujących Bośnię i Hercegowinę.

W ubiegłym tygodniu rozpoczęte zostały rozmowy pomiędzy przedstawicielami Bośni i Hercegowiny, UE oraz Stanów Zjednoczonych. Miały one na celu załagodzenie kryzysu politycznego, który trwa w tym kraju już od kilku miesięcy. Strony nie doszły jednak do porozumienia w kluczowych sprawach, dlatego też, jak poinformował Wysoki Przedstawiciel, kolejna runda rozmów odbędzie się 20 października.

Główny problem, paraliżujący sytuację wewnętrzną w Bośni i Hercegowinie, leży w zmianach konstytucyjnych, których dokonać chcą Bośniacy i Chorwaci. Reformy są jednym z wymogów stawianych przez UE. Przeciwko takim rozwiązaniom opowiadają się bośniaccy Serbowie. Ich lider, Milorad Dodik, przeciwny centralizacji, stwierdził, że strona serbska jest w stanie zaakceptować tylko niewielkie zmiany w konstytucji. Dodał również, że społeczność międzynarodowa zaczyna odchodzić od postanowień porozumienia z Dayton, wyznaczając „nowe warunki dla państw chcących wstąpić do UE”. Jak zaznaczył Dodik, należy pamiętać, że siłowe forsowanie członkostwa Bośni i Hercegowiny w UE na, jak to określił „niejasnych zasadach”, spotka się ze zdecydowanym sprzeciwem Serbów, a także może prowadzić do „rozpadu Bośni i Hercegowiny”.

Źródło: http://www.balkaninsight.com/en/main/news/22831/, http://www.blic.rs/politika.php?id=115284

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 13.10.2009 20:05

Adamie to proste: Bośniacy i Chorwaci z wiadomych względów rozpadu nie chcą. Podobnie jest z Republiką Serbską, która wykorzystuje ten argument aby coś "ugrać". Republika Serbska wcielona do Serbii to w tej chwili sytuacja niewyobrażalna i wydaje mi się, że niechciana przez Belgrad, głównie ze względu na jego unijne aspiracje. To jest chora sytuacja, niestety panowie schrzanili ją już w 1995 podpisując układ w Dayton i jak widać do dziś nikt nie wie co z tym zrobić. Metoda "kija i marchewki" wyraźnie na Bośnię nie działa, bo jej największy problem to...Serbowie. Mamy poważnego pata, który może grozić konfliktem zbrojnym - niestety panowie w Brukseli po raz kolejny zdają się nie widzieć zagrożenia. Swoją droga jak ktoś wymyśli sensowne rozwiązanie dla przyszłości Bośni i Hercegowiny, przyznam mu swojego osobistego "Nobla" :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

To państwo no powiedzmy "państwo" powinno się rozpaść na Bośnię a republika serbska powinna zostać włączona do Serbii i po sprawie. Nie rozumiem czemu się tak nie stanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.10.2009 19:27

Bo to fajne strony:) Niestety mocno niedoceniane - a jak "bałkański kociołek" potrafi zdestabilizować Europę przekonaliśmy się już nie raz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajnie, ze zerkasz w tamta strone:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.