Facebook Google+ Twitter

BOT GKS Bełchatów czy Zagłębie Lubin?

Pięć kolejek do końca rozgrywek, dwie świetne drużyny i równa ilość punktów. Wyścig po tytuł piłkarskiego mistrza Polski wkracza w decydującą fazę, a finisz już dziś zapowiada się niezwykle emocjonująco.

W ostatnich tygodniach od peletonu odłączyły się dwa kluby. Jeśli BOT GKS Bełchatów i Zagłębie Lubin od dawna stawiane były w roli kandydatów do końcowego triumfu w Orange Ekstraklasie, to teraz są już niemal pewnymi faworytami. Oba zespoły przez 25. ligowych kolejek zdołały zgromadzić po 52 punkty, o 9 więcej od zajmujących kolejne lokaty Legii Warszawa i Korony Kielce. To kielczanie mieli poważnie zagrozić prowadzącej dwójce, lecz wszelkie nadzieje podopiecznych Ryszarda Wieczorka pogrzebały kolejne trzy porażki. Korona praktycznie wypadła z gry o tytuł mistrzowski.

Nie ulega wątpliwości, że w przekroju całego sezonu, dominacja GKS-u i Zagłębia jest zasłużona. Mimo że po zakończeniu rundy jesiennej obie ekipy plasowały się na czele stawki, to duża część sympatyków futbolu wątpiła w ich możliwości wiosną. Przeciwko bełchatowianom przemawiała strata najlepszego strzelca Radosława Matusiaka. Kiedy w miejsce reprezentacyjnego napastnika trener Orest Lenczyk sprowadził pochodzącego z Hondurasu Carlosa Costy'ego, część kibiców z niedowierzaniem pukała się w głowy. Już w pierwszym meczu z Górnikiem Łęczna czarnoskóry snajper potwierdził swe nieprzeciętne możliwości, dwukrotnie trafiając do siatki rywala.

Nową gwiazdą BOT-u został jednak nie pochodzący z odległej Ameryki Costly, a urodzony w maleńkim Hrubieszowie Dawid Nowak. Sprowadzony do Bełchatowa ze Zdroju Ciechocinek młodzian doskonale wykorzystał swoją szansę, strzelając dwa gole Widzewowi Łódź, jak i zostając bohaterem potyczek z Zagłębiem, Groclinem czy ŁKS-em. Po serii zwycięstw z rzędu na początku rundy, piłkarze lidera musieli dwukrotnie przełknąć gorycz porażki. Przegrane w Wodzisławiu i Krakowie podziałały na GKS niczym kubeł zimnej wody. W kolejnych tygodniach zespół już nie zawodził, wygrywając trzy z czterech rozegranych spotkań.

Piłkarską wiosnę w świetnym stylu rozpoczęli gracze Zagłębia. W czterech pojedynkach "miedziana" drużyna zdobyła komplet dwunastu punktów, potwierdzając swoje olbrzymie aspiracje do walki o najwyższe cele. Lubinianie polegli dopiero w... Bełchatowie. 5 kwietnia w hicie 20. kolejki górą okazał się BOT, pokonując przyjezdnych 3:1. Podopieczni Czesława Michniewicza szybko zrekompensowali sobie jednorazowe niepowodzenie, wysoko wygrywając z Górnikiem Zabrze (3:0), Arką Gdynia (6:0!) i Wisłą Płock (2:0). Kluczowe znaczenie w kwestii wyścigu po mistrzostwo miało chyba niedawne zwycięstwo nad KoronąW akcji do piłki dochodzą Łukasz Piszczek z Zagłębia Lubin i Mariusz Zganiacz z Kolportera Korony Kielce w meczu rozegranym w Lubinie / Fot. Fot. Adam Hawałej/PAP/CAF.

Wielu sympatyków futbolu zadaje sobie pytanie o źródło sukcesu Zagłębia. Poza wspaniałym trio: Wojciech Łobodziński, Maciej Iwański i Michał Chałbiński oraz wyrastającym na bohatera Łukaszem Piszczkiem, w zespole brakuje gwiazd o głośnych nazwiskach. Olbrzymi wkład w dojście klubu na szczyt ma trener Michniewicz, przez media nazywany "polskim Jose Mourinho". Przepaść między szkoleniowcami wciąż wydaje się być ogromna (nie tylko ze względów czysto piłkarskich), lecz w Lubinie nikt nie ma wątpliwości, iż bez geniuszu Michniewicza osiągnięcie tak wielkich celów byłoby niemożliwe.

Do zakończenia rozgrywek Orange Ekstraklasy pozostało pięć kolejek. Porównując przyszłych przeciwników obu klubów można wywnioskować, że w teoretycznie korzystniejszej sytuacji jest GKS. Bełchatowianie zmierzą się z Arką Gdynia (W), Wisłą Płock (D), Koroną Kielce (W), Wisłą Kraków (D) i Pogonią Szczecin (W).

Zagłębie zagra natomiast z Wisłą Kraków (W), Pogonią Szczecin (D), Górnikiem Łęczna (W), Widzewem Łódź (D) i Legią Warszawa (W). Prawdopodobne jest jednak rozwiązanie, że kwestię mistrzostwa rozstrzygnie dopiero ostatni weekend sezonu, co znacznie podniosłoby poziom atrakcyjności i dramatyczności finiszu rozgrywek. W przypadku uzyskania przez obie strony równej ilości punktów, o tytule zadecyduje rezultat bezpośrednich pojedynków tych zespołów. W rundzie jesiennej Zagłębie pokonało u siebie BOT 2:1, lecz w rewanżu lepsi okazali się bełchatowianie, wygrywając 3:1. To oni, przy identycznym dorobku punktowym obu drużyn, zostaną mistrzem Polski.

Kto już za kilka tygodni będzie miał więcej powodów do radości? Nie wiadomo. Pewnym jest tylko, że to, co przed sezonem wydawało się perspektywą iście kosmiczną, dziś jest już niemal przesądzone. Po latach dominacji Wisły Kraków i Legii Warszawa najlepszym polskim klubem będzie BOT GKS Bełchatów lub Zagłębie Lubin. I kto powie, że to nie niespodzianki i nieprzewidywalne rozwiązania są kwintesencją piękna sportu?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

plusik nap[isz do mnie maila

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.